wtorek, 11 listopada 2014

11 listopada 2014 roku

Dziś Dzień Niepodległości - 11 listopada, więc zaprezentuję jesienne zdjęcia z mojego miasta. Na zdjęciu frontowa ściana zamku łęczyckiego. Pokazywałam to już w ubiegłym roku o tej porze, ale co ja zrobię, że fascynuje mnie ten widok na tle szpaleru jarzębów. W tym roku liście na drzewach utrzymują się dłużej, więc może jednak ten widok różni się od ubiegłorocznego paroma listkami...i ujęciem tematu. W końcu cały czas ćwiczę z aparatem.
Wieża zamkowa.
Rynek. Budynek Starostwa Powiatowego.
Altanka w parku miejskim.
Archikolegiata w Tumie.
Dziękuję Wszystkim, którzy tu zaglądają. A szczególnie tym , którzy pozostawiają komentarze. I jeszcze mała informacja. Moja córka organizowała wczoraj u siebie Dzień Polski. Razem z mężem zaprosili przyjaciół, piekli dwie dorodne gęsi, nadziewane jabłkami i rodzynkami. To tyle. Dobrego świetowania

poniedziałek, 10 listopada 2014

Poddębice i Ogród Zmysłów

Poddębice, miasteczko liczące 8 tys. mieszkańców, oddalone od Łęczycy o 30 km.
W centrum miasta znajduje się późnorenesansowy kościół św. Katarzyny zbudowany w latach 1610- 1617.
Była niedziela, więc poszłam na mszę. Parafia ma proboszcza i dwóch wikariuszy. Wszyscy bardzo zaangażowani. Pierwsze wrażenie- bardzo dobre.
Poddębice leżą nad rzeką Ner.
Tuż za rynkiem znajduje się renesansowy pałac. Park, który go otacza zawiera wiele instalacji i zwie się " Ogrodem zmysłów" A oto niektóre z atrakcji.
Echo studnie
Wodna ściana.
Amfiteatr.
"Bunkier" pełen luster.
Ruchoma kładka.
Gongi dźwiękowe.
Stary Gostków. Neoklasycystyczny pałac wzniesiony w 1802 roku. Na uwagę zasługuje joński portyk z czterema kolumnami, bogata ornamentyka- gryfy. Napis na fryzie po łacinie: Superanda omnis fortuna ferenda est" - Umieć pogodzić się z losem. Pojechaliśmy w konkretnym celu, a wyszła świetna wycieczka krajoznawcza. Dziękuję za odwiedziny i komentarze. Dobrego tygodnia i przyjemnego świętowana jutro! Pozdrawiam serdecznie.

czwartek, 6 listopada 2014

Pikantna zupa z dyni

Obiecałam Oli, że zaproszę ją na zupę z dyni. Wreszcie znalazłam sposobną chwilę, żeby ugotować właśnie tę zupę. Dynię kupiłam na targu, za średniej wielkości kulę zapłaciłam 7 zł. Ubolewałam nieco nad faktem, że jej zewnętrzna skórka jest dość porowata i jasna, ponieważ u mnie dynia jest jednocześnie daniem i wazą. Ale w sumie dynia sprawdziła się, a to najważniejsze.
Składniki: 2 cebulki, strąk chili, ząbek czosnku, kilka ziemniaków, dynia ( ok.2 kg) 1,5 litra bulionu z warzyw, tymianek, kilka łyżek śmietany18%, olej, sól, pieprz.
Przygotowanie: 1. Dynię i chilli przekrój, usuń nasiona, wydrąż miąższ i pokrój na kawałki. Obrane cebulki i czosnek posiekaj, ziemniaki obierz, pokrój na kawałki. W garnku rozgrzej olej, podsmaż cebule i czosnek. Dodaj chilli i ziemniaki, smaż 3-4 minut. Wrzuć kawałki dyni, smaż 2 minuty, zalej bulionem, dodaj tymianek, dopraw solą i pieprzem. Gotuj pod przykryciem 30 minut. 2.Zmiksuj zupę razem ze śmietaną. Do zupy można podać grzanki. Rady 1. Jeśli lubisz łagodniejsze smaki, papryczkę chili nakłuj gęsto widelcem, wrzuć do zupy i gotuj. Przed miksowaniem wyjmij.2. Zamiast śmietany do tego typu zup daję topiony serek kremowy- kroję go na kawałki i rozpuszczam w zupie. 3. Można do tej zupy dodać kiełbasę pokrojoną w kostkę- dobra jest żywiecka, albo salami.
Od Oli dostałam figurkę wiewiórki, która siedzi na kasztanie.
1 listopada znalazłam na Onecie taką oto informację- " Gabriel Gacia Marquez ( zmarł 17 kwietnia 2014 roku) jeden z najwybitniejszych pisarzy XX wieku, twórca, dla którego literatura była snuciem opowieści- uwodzicielskiej, pełnej humoru, lecz nie pozbawionej cierpienia; autor legendarnej powieści" Sto lat samotności" Prywatnie przyjaciel Fidela Kastro, który o sobie samym mówił " W gruncie rzeczy nie jestem ani nie będę nikim więcej, niż jednym z szesnaściorga dzieci telegrafisty z Arcacataki". Refleksja pierwsza- Ale ten człowiek miał do siebie dystans! Refleksja druga - A może to tylko rodzaj autopromocji?! Drugi człowiek będzie dla nas zawsze tajemnicą. A propos tego autora to swego czasu byłam w kinie na filmie " Miłość w czasach zarazy" Wspaniale się to oglądało na dużym ekranie. Potem kupiłam płytę z filmem, ale odbiór nie był już tak niesamowity jak w kinie. Jutro piątek , więc życzę Wszystkim udanego weekendu. Przeziębionym i tym, których dopadła choroba - zdrowia. Pozdrawiam szczególnie gości z Francji i Stanów Zjednoczonych. PS. Super, że tak długo mamy złotą polską jesień, ale czy muchy nie pójdą wreszcie spać?! Czy muchy mnie słyszą?! Dziś na dodatek gryzą, jutro jak nic będzie padać.

środa, 5 listopada 2014

Jesienna gazetka ścienna

Pomalowałam kuchnię na kolor, który się nazywa: morelowy ogród. Stopniowo będę zmieniać wystrój. Kupiłam tablicę korkową i dziś robiłam gazetkę ścienną.
W narożnikach na trójkątnych podkładach z kartonu przykleiłam zasuszone liście.
Z " Małego Artysty", którego kiedyś kupowałam i wykorzystywałam w pracy wycięłam szablony wiewiórek, przeniosłam na kolorowy papier.
Mój mąż miał uciechę patrząc jak wycinam te wiewiórki- " Wspominasz stare dzieje" Oj, wycinało się wycinało, całe wieczory czasem na to schodziły, bo dzieci dla których się to robiło było w grupie 30 albo i więcej.
Potem postanowiłam wykorzystać radę mojego ulubionego dominikanina ojca Joachima Badeniego o lenistwie. Jeszcze nie wiem jak będzie postępować aktualizacja gazetki i co na niej będzie, więc umieściłam kartkę " Plan zajęć na dziś" W każdym razie gazetka po to ,żeby było kolorowo, wesoło i indywidualnie.
Listopad jest miesiącem zadumy i refleksji. Dziś chciałabym powspominać człowieka, który zyskał "nieśmiertelność" dzięki swojej muzyce. To Camille Saint- Saens (1835- 1921) francuski kompozytor, wirtuoz fortepianu i organów. Informację,że był uznawany za "cudowne dziecko", ponieważ w wieku 2 lat zaczął czytać, pisać i pobierać lekcje muzyki- bez trudu znajdziecie w sieci. Ale nie wiem czy wiecie, że Camille przeżył tragedię rodzinną. W młodości nie interesował się kobietami. Ożenił się w 1875 roku, po 40 z 19 letnią kobietą. Potem szybko na świecie pojawili się jego dwaj synowie. Gdy starszy z nich uczył się chodzić, wypadł z okna, upadek spowodował śmierć dziecka. W krótkim czasie po tym zdarzeniu na skutek wysokiej gorączki zmarł drugi syn. Camille obwiniał żonę za śmierć dzieci. Rozszedł się z nią i nigdy więcej się nie spotkali. Kompozytor zamieszkał z matką. Po jej śmierci przeżył załamanie nerwowe. Ukojenie dawała mu muzyka i podróże. Jego poemat symfoniczny " Taniec szkieletów"( Danse macabre) zachwyca liryzmem i niezwykłym pięknem. To tyle. Dziękuję za komentarze pod poprzednim postem. Cieszę się, że nasza jesienna zabawa i auto efekty tak Wam się podobały. Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy tu zaglądają.

poniedziałek, 3 listopada 2014

Jesienna zabawa

Moja wnuczka Kalina w "deszczu" jesiennych liści.
Satysfakcja z zabawy- spójrzcie na minę Kaliny. A robi się to tak:
Gotowe do "biegu"...
Start! I liście w górę!
Opadają...Perro obserwuje uważnie.
Liście są coraz bliżej ziemi. Zdjęcia robione tzw. szybką migawką przez mojego męża.
Finał zabawy. Kalina krzyczała- " Jesce, jesce", wiec było sporo powtórek. Zauważyliście sentencję umieszczoną miedzy nazwą bloga a postem? Wczoraj ją znalazłam i uznałam ,ze jest idealna. Dziękuję za odwiedziny i dotychczasowe komentarze. Dobrego, pracowitego i radosnego dnia Wszystkim Wam życzę.
A to Autoefekty Google+

niedziela, 2 listopada 2014

Krótka fotorelacja z 1 listopada

1 listopada u Mariawitów. Ksiądz, ministranci i orkiestra po procesji na cmentarzu kierują się w kierunku kościoła.
Idą przez ogród. Kiedyś znajdował się tam sad z mnóstwem drzew owocowych. W symbolice miało to znaczyć: Przez ogród do raju!
Pięknie tam się odprawia co roku !
Po uroczystym obiedzie na deser, cała rodzina " wyrównywała " to oto ciasto. Jabłecznik z masą jabłkowo- galaretkową i budyniowo- maślaną. Pycha! "Wyrównane" do ostatniego okrucha. Pozdrawiam Was serdecznie, listopadowo.

czwartek, 30 października 2014

Ul oraz wycieczka gimnazjalistów

Haftowany ul dla pszczelarza jako podziękowanie.
Oprowadzam III klasę gimnazjum.
A tu ślady diabła Boruty na wieży południowo zachodniej. Zdjęcia robiła Aleksandra W. To tyle. Dziękuję serdecznie za komentarze pod poprzednim postem. Pozdrawiam cieplutko zaglądających tutaj.