środa, 15 kwietnia 2026

Płock wczesną wiosną.

Dzień dobry, czas na nowy post. Dziękuję za zaglądanie, czytanie i komentowanie. Na komentarze będę jeszcze oczywiście odpowiadać, odwiedzać Wasze blogi.Witam nową obserwatorkę mojego bloga- Edytę. Dziś znowu będzie wszystkiego po trochu, bo takie posty najlepiej mi wychodzą, a i Wy takie posty lubicie.Poza tym nazbierało się też trochę zdjęć, które chcę pokazać.
W marcu byliśmy w Płocku. Ja bardzo lubię Płock, bo spędziłam tam kilka lat, jeszcze w czasie nauki.Teraz odwiedziliśmy go w środku tygodnia. Spokojniej w mieście i nie było oczywiście tłumów na Wzgórzu Tumskim.
Przy okazji prezentacji zdjęć opowiem Wam o poradniku, który wczoraj kupiłam w Biedrze.Cyfrowy detoks. Jak uwolnić się od ekranów i odzyskać spokój- Damon Zahariades Nie chcę teraz omawiać całego poradnika, a jeden rozdział, który mnie zachwycił. Dotyczy on między innymi czasu, który wypełnimy zajęciami w czasie detoksu.Krok 9. Przeczytaj książkę
Katedra na Wzgórzu Tumskim, przyroda w marcu dopiero zaczęła się budzić. A zatem " Nasze telefony i inne gadżety odwracają naszą uwagę od jednej z najbardziej satysfakcjonujących czynności, jakich możemy doświadczyć: czytania dobrej książki.( ...) Czytanie książek, gdy jesteś offine, nie tylko zajmuje umysł. Poprawia również wyobraźnię, wyostrza zdolność koncentracji i zmniejsza stres. Naukowcy odkryli również,że regularne czytanie prowadzi do poprawy pamięci, zwiększenia empatii, a nawet lepszego snu." Wiemy, znamy, ale warto sobie to uświadomić i przypomnieć.
Pomnik Ludwika Krzywickiego na Wzgórzu Tumskim, prekursora polskiej socjologii. Trzy wskazówki odnośnie czytania na detoksie cyfrowym " Po pierwsze nie używaj telefonu ani tabletu do czytania książek. Będziesz miał ochotę zalogować się na Facebooku, obejrzeć filmy na You Tube i pograć w gry. Zamiast tego użyj Kindle'a( ale nie Kindle'a Fire, ponieważ jest on zaprojektowany tak, aby zachęcać do korzystania z mediów cyfrowych) lub kup papierową książkę.
Po drugie wybieraj raczej pełne powieści niż opowiadania. Pamiętaj,że chcesz uzyskać wciągające doświadczenie czytelnicze. Poznać bohaterów na tyle, by zacząć się o nich troszczyć. W tym celu potrzebujesz historii, która poprowadzi postaci przez satysfakcjonującą fabułę, podczas której doświadczą porażki, rozwoju i zmiany. Opowiadania rzadko spełniają te wymagania tak skutecznie jak dobra powieść.
Po trzecie, czytaj beletrystykę. Być może pociąga cię najnowsza publikacja na temat strategii inwestycyjnych, ćwiczeń i diet lub funkcjonowania mózgu. Jednak takie książki nie sprawdzą się podczas cyfrowego detoksu. Potrzebujesz książki, która poszerzy twoją wyobraźnię i pobudzi kreatywność. Takiej, która wciągnie cię i zajmie twój umysł potężną historią. Książka popularnonaukowa może być interesująca, pouczająca i wnikliwa, ale nie pobudzi kreatywnej części twojego mózgu."
W każdym razie ten tekst zachęcił mnie do sięgnięcia po dobrą powieść. A co Wy teraz czytacie?
Bar mleczny w Płocku.
Ja ostatnio sporo szydełkuję,więc słucham podcastów.Na zdjęciu chusta ażurowa z nowego zeszytu robótkowego. Ciemnoszary, szary, popiel, pudrowy róż i mocniejszy róż. Ale tylko trochę tego mocniejszego różu, bo o ile toleruję w dekoracjach np. serwetkach, o tyle w garderobie już niekoniecznie,więc mniej więcej taki kłębek różu jak na zdjęciu, został mi do późniejszego wykorzystania.
Chusta nie jest duża. Jakieś 800- 900 metrów bawełny.
Ostatnio jest chłodno i wietrznie, więc zakładam ją na spacery. A ten "wściekły" róż po prostu wywijam, stanowi dodatkową ochronę przed wiatrem. Kolory, które występują w chuście są odpowiednie dla typu urody: lato.
Jedno z moich ulubionych miejsc na Wzgórzu Tumskim z pomnikiem Broniewskiego.
I mural z płockiego ZOO. Ogród Zoologiczny w Płocku już Wam prezentowałam, jest świetnie usytułowany- nad samą Wisłą. To tyle na dziś. Pozdrawiam Was serdecznie i do następnego wpisu.
PS. I jeszcze pole fiołków z Tumskiego Wzgórza.

czwartek, 9 kwietnia 2026

Po świętach. To i owo o zwierzętach. Chusta.

Dzień dobry, Święta minęły i przyszedł czas na życie na wolniejszych obrotach. Dziękuję za życzenia, wszystkie komentarze, za zaglądanie i czytanie. Witam nowego obserwatora mojego bloga. Dziś będzie jeszcze trochę o świętach, o zwierzętach. Zaprezentuję też moje rękodzieło.
Tradycyjny pasztet z majerankiem był właśnie tak zapakowany.Gdy poszłam po niego w Wielką Sobotę, w gablocie był Snikers i Malinowa chmurka. Musiałam wziąć po kawałku. Cała " Naleśnikarnia" zastawiona była tacami z zamówionymi ciastami i potrawami, a pan Łukasz ( właściciel) przy najbliższym stoliku zajmował się buchalterią- kto był, kto odebrał itp.Były serdeczne życzenia i uściski. Atmosfera w lokalu jest zawsze przyjazna, życzliwa i rodzinna. Brzmi jak reklama lokalu, ale trudno. Nie ma drugiego takiego w moim mieście. Oczywiście sama też piekłam, a jakże.Sernik i babka nie wyszły pokazowo, grunt,że zostały zjedzone. Córka przywiozła tartę adwokatową - krem po prostu bajeczny,rozpływał się w ustach, a moja siostra kawał drożdżowej baby. Ciasto drożdżowe wychodzi jej zawsze znakomite.
W pierwszy Dzień Świąt po sutym śniadaniu postanowiłam skorzystać z obecności Zojki i zabrać ją na spacer. Poszłyśmy z córką. Kierunek park miejski.O ile w całym mieście po drodze prawie nie spotykałyśmy ludzi, w parku było ich całkiem sporo. Niektórzy lekko ubrani, bo zrobiło się bardzo ciepło. Dużo właścicieli ze swoimi czworonogami. Nie brakowało kilkuosobowych grupek cieszących się ładną , świąteczną pogodą i przyrodą.
Drugi dzień świąt spędziliśmy u mojej siostry- deser, na który zawsze czekamy.
Wczoraj 8 kwietnia był dzień miłośników ZOO.We wrocławskim ZOO matka odrzuciła małego mrówkojada. Opiekun zajął się maleństwem, karmił go mlekiem z butelki. Starał się przy tym nie przywiązywać do siebie zwierzęcia. W łódzkim " Expressie Ilustrowanym" znalazłam artykuł Pół tysiaca ugryzionych. Przez lemura też- artykuł Liliany Bogusiak- Jóźwiak 501 łodzian zostało w ubiegłym roku pogryzionych przez zwierzęta. Głównie przez psy i koty, ale do lekarza trafił też łodzianin pogryziony przez konia i królika. Były też rany zadawane przez zwierzęta dzikie: nietoperza, wiewiórki, szczura, nornicę, dzika i jeża.Dwoje łodzian zostało pogryzionych przez zwierzęta egzotyczne- małpę i lemura. Po kontakcie ze zwierzętami aż 226 łodzian musiało przyjać zastrzyki na wściekliznę. Również w tymże Expressie znałazłam artykuł o sowach Puszczyki pod lupą badaczy na Pogórzu Przemyskim- artykuł Urszuli Sobol Dwa gatunki sów- puszczyk uralski i puszczyk zwyczajny- dzielą ten sam teren , walcząc o przestrzeń, miejsce i pokarm do wychowania młodych. I okazuje się ,że robią to dość bezkonfliktowo.Ilościowo dominuje puszczyk uralski- 32 terytoria, a puszczyk zwyczajny - 27. Pierwszy zajmuje terytoria w głębi lasu, drugi na jego obrzeżach, co pozwala ograniczyć konflikty.Obydwa gatunki preferują podobne środowiska - przede wszystkim stare drzewostany z dominacją buka i jodły. Badania nad populacją puszczyków zaczęły się jesienią 2025 roku, a zakończą się w czerwcu tego roku. Koszt badań to 30 tys. złotych.
Przed świętami brałam udział w warsztatach tworzenia stroika świątecznego w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Łęczycy.
Chustę wzorem mech, 2400 metrów kokonka pure bordo, 100 procent wełna z merynosów udało mi się skończyć tuż przed świętami.
W sumie dwa miesiące pracy.
A tu właścicielka chusty- Ela, z chustą na ramionach.
I to byłoby tyle na dziś. Pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego weekendu.

środa, 1 kwietnia 2026

1 kwietnia- post z przymrużeniem oka.

Witajcie Moi Drodzy, Dziś 1 kwietnia, więc będą zdjęcia i podpisy z przymrużeniem oka
Jeżeli chcecie mieć właściwy stosunek do przedświątecznych prac i porządków, nic lepszego niż wizyta w ZOO nie może się trafić.
Po co szaleć,sprzątać, pichcić i gotować. Wystarczy ułożyć się na dowolnie wybranym boku...
Tygrys jest takiego samego zdania. Tym bardziej,że w ciągu dnia pochłania 35 kg mięsa.
A zatem sjesta to jest to!
Inni w tym czasie mieli taniec godowy. Prawie cały czas chodzili w kółko po małym pagórku.
Ten osobnik rodem z Madagaskaru obserwował osoby pojawiające się przed jego królestwem. To lemur. Nazwa "lemur" wywodzi się z mitologii rzymskiej , w której lemurami nazywano złe dusze zmarłych.
Duże miasto w samo południe. Pozdrawiam.

wtorek, 31 marca 2026

Rozwiązanie zagadek. Życzenia.

Witajcie Moi Drodzy, Kiedy zrobiło się cieplej, z zachwytem zaczęłam spędzać więcej czasu na powietrzu. Tymczasem teraz najwyższy czas wrócić do bloga, bo po pierwsze chcę zdążyć przed 1 kwietnia, po drugie wkrótce Święta! Dziękuję Wam bardzo, bardzo serdecznie za zaglądanie, czytanie i komentarze, a przede wszystkim za udział w zabawie. To jest wspaniałe! I pomyśleć- jedno zdjęcie i jedna kartka z kalendarza, a wszyscy świetnie się bawiliśmy! Oj, trzeba szukać pomysłów, żeby częściej wprowadzać takie zabawy!
Jajka z naszego kiermaszu wielkanocnego. A teraz czas na rozwiązanie zagadek. Jotka z bloga Pani od biblioteki podała najwięcej znaczeń rzeczowników, które są jednocześnie określeniami obywateli różnych państw. Dorzuciła przy tym wiele własnych, podobne jak Jola z bloga Hafty na wierzbie. Przy okazji dowiedziałam się,że angielka to rodzaj kuchni węglowej lub pieca, co potwierziła mp. Roksana z bloga R.A. Ciężka ułożyła piękną opowieść o tychże rzeczownikach.Estera z bloga NotSooMinimal również wzięła udział w zabawie. Z kolei od PKanialii otrzymałam ciekawe wyjaśnienie na temat łodzi, w tym kanadyjek. Co jeszcze mówi kartka z kalendarza? Kanadyjka to: niewielka łodź z wiosłem o jednym piórze; także- proste składane łóżko polowe; także- kurtka skórzana marszczona w pasie. Brawa dla Wszystkich!
A teraz grafika. Chodziło o to, jakiego aktora ona przedstawia. Przyznam się,że moje typy były zupełnie nietrafione. Stawiałam na Jamesa Stewarta ( 1908- 1997) film " To wspaniałe życie", a potem na Rocka Hudsona ( 1925- 1985), film " Telefon towarzyski". Mp postawiła na Marlona Brando ( 1924- 2004) film " Tramwaj zwany pożadaniem". Ale to nie Marlon.Aurora i PKanalia- Hamphrey Bogart ( 1899- 1957) film " Casablanca". To też nie ten aktor. Trafiły w 10 : MaB z bloga "Okruchy i ziarenka" i Karolina z bloga " Carolina's world". Tak to jest Gary Grant. Nie będę tu publikować jego zdjęcia, bo zawsze mam obawę czy one ( te zdjęcia) nie są czasem chronione prawami autorskimi. Jednak kiedy w wyszukiwarkę wpisałam Gary Granta " wyskoczyło mi" identyczne zdjęcie, jak ta grafika, więc wątpliwości nie ma żadnych! Brawo!
Dziękuję również za dyskusję na temat frekwencji na imprezach otwartych Annie K. Olszewskiej i Lou Fontaine . Mam nadzieję,że o nikim nie zapomniałam.
I jeszcze kilka zdjęć z " Kaziuków", zgierskiej imprezy plenereowej w" Mieście tkaczy".
Zdrowych, pogodnych Świąt Wielkanocnych. Radości i Pomyślności. Smacznego jajka i Mokrego Dyngusa- Życzy Iza

wtorek, 10 marca 2026

Dzień Kobiet 2026. I zagadki.

Witajcie moi drodzy, dziś będzie mała relacja z 8 marca czyli Dnia Kobiet.
Wernisaż tej autorki odbył się w piątek 6 marca.
Ja zdjęcia robiłam wczoraj. Weszłam do sekretariatu naszego Domu Kultury i poprosiłam o pokazanie tej wystawy. Sekretarka była trochę rozżalona( musiało być mało osób na wernisażu)- Szkoda,że nie przychodzicie. Przecież jest wstęp wolny...
Rano 8 marca było w parku chodzenie dla zdrowia. Wzięłam kije trekkingowe,bo akurat takie miałam. Ale niektórzy przyszli zupełnie bez sprzętu i też było dobrze. Od lewej dziewczyny z naszej ulubionej Księgarnii w Alejkach, ja i Bożenka, która chodzi regularnie, wyjeżdża na tego typu imprezy i zdobywa miejsca na podium.
I tutaj też - wcześniej było ogłoszone na FB, przyszło około 30 osób ( podaję w przybliżeniu.) Zrobiłam przez 45 minut 3 kółeczka- 3 razy 1000 metrów i powiedziałam- Wystarczy!Następnie udałam się do altany na pyszną owocową herbatę i ciasto.Była akcja charytatywna. Tą razą zbieraliśmy na trójkę dzieci potrzebujących wsparcia.
Potem, już po południu, była pizza i ciasto w restauracji "Pod ekranem".
Zawsze wypatrzę tam coś ciekawego. To chyba zależy, który stolik się zajmie i co się widzi. W każdym razie lokal jest duży i dobrze wykorzystany. I teraz mam pytanie- Czy potraficie wymienić aktorów widocznych na tej grafice? Kobiety, jak kobiety, ale jest tam jeden mężczyzna. Kto to jest?
Na zdjęciu kwiaty i czekoladki od męża.
Z kartki z kalendarza: " W języku polskim funkcjonują rzeczowniki pospolite, które są jednocześnie określeniami obywateli różnych państw. Niektóre powoli odchodzą w zapomnienie." Za chwilę je wymienię. Możecie wybrać sobie takie,( lub choćby jeden wyraz) których znaczenie znacie i napisać co to jest. A wyrazy te to: amerykanka, angielka, belgijka, finka, francuz, holenderka, japonki, kanadyjka, koreanki, maltańczyk, polka, szwajcar, szwedka, węgierka
Na wystawę weszłam bezszelestnie, bo akurat drzwi były otwarte i stoły zastawione.Panie wystrojone na ludowo, inne odświętnie, ale nie na ludowo, stały i gawędziły z sobą. Zaczęłam robić foty telefonem, a niektóre panie- " O patrzcie, jakie tu są piękne obrazy!"
Dlatego teraz zamieszczam tylko cztery z nich. Nie wypadało dłużej chodzić po sali wystawowej, nie byłam przecież zaproszona na imprezę, a chciałam zrobić zdjęcia. Dziękuję Wam za zaglądanie, czytanie i komentowanie. Dobrego tygodnia!

czwartek, 5 marca 2026

Wieczór w operze.

Witajcie w marcu,dziękuję za zainteresowanie katowickim Nikiszowcem, za liczne komentarze pod poprzednim postem, za zaglądanie i czytanie. I od razu chcę zadać Wam pytanie. Czy w czasach, gdy panuje tak wielka konkurencja o uwagę widza, teatr i opera mają jeszcze sens? Dziś chcę opowiedzieć Wam o wizycie w teatrze.
Bilety do Teatru Wielkiego w Łodzi córka kupiła jesienią ubiegłego roku. Czekały, więc kilka miesięcy i nabierały mocy. A my dochodziliśmy do zdrowia po przechorowaniu wirusa. Na kilka dni przed wyznaczonym terminem zaczęliśmy przygotowywać siebie i nasze stroje do podróży, i szczegółowo planować wydarzenia tego dnia.
A był to dzień imienin mojej siostry, więc pomyślałam,że miło byłoby wpaść przed teatrem na kawę i małe co nieco. Uznaliśmy,że najbardziej odpowiednia będzie wizyta w bistro o charakterze portugalskim- "Ola, de nata" Nie znałam zupełnie tej kafejki i w ogóle trudno było mi ją umiejscowić. Jak się potem okazało działa od niedawna i znajduje się na rogu ulicy Narutowicza, jakieś 200 metrów od Teatru Wielkiego.
W ofercie mają kawę , herbatę i pyszne babeczki z ciasta francuskiego pieczone na miejscu. Pasteis de nata są w dwóch wersjach - z samym budyniem w środku, i z budyniem posypane obficie siekanymi pistacjami.
Smakują obłędnie.Podawane jeszcze ciepłe, świeże, chrupiące, po prostu niebiański smak dla podniebienia.
A schodzą jak świeże bułeczki, tym bardziej,że wchodzili po nie ludzie w drodze do teatru.
A zatem już w tym niewielkim bistro poczuliśmy odświętny charakter zbliżającego się wieczornego przedstawienia.
Jeszcze chwila na ruchliwej łódzkiej ulicy i czas wmieszać się w tłum ludzi wchodzących do teatru. Szatnia, foyer i widownia zapełniająca się z każdą minutą. I przyjemne uczucie,że już za chwilę, dosłownie za chwilę zacznie się przedstawienie.
Jedno z nielicznych zdjęć w teatrze jakie mogłam zrobić. Zwróćcie uwagę na szmaragdową kurtynę, zapowiedź tego co za chwilę miało nastąpić.
"Puccini zabiera widza do Rzymu roku 1800, gdzie sztuka, miłość i polityka splatają się w dramatyczną opowieść. Śpiewaczka Tosca i malarz Cavaradossi marzą o szczęściu, ale na ich drodze staje bezlitosny baron Scarpia . To historia o wolności, zdradzie i poświęceniu, która do dziś elektryzuje publiczność na całym świecie."- Z programu. W dekoracjach , strojach dominował kolor zielony a konkretnie jego magnetyzujące odcienie- od miętowej zieleni do mocnego, zdecydowanego szmaragdowego. Tosca miała suknie szmaragdowe z lawendowemi gorsetami. Diadem na głowie i naszyjnik na dekolcie błyszczały subtelnie przy każdym jej kroku.Trzy wzruszające akty, aria Toski i w ostatnim akcie aria jej ukochanego Maria, najbardziej znana, najpiękniejsza w tej operze. Polecam wysłuchać ją w wykonaniu Placido Domingo na You Tube. Jest najlepszy. Wracam do tej arii raz za razem.
W antraktach można było podziwiać toalety pań i stroje panów. Było odświętnie, było inaczej niż zwykle. I to było piękne! To tyle na dziś. Życzę Wam udanego marcowego weekendu i wspaniałego Święta Kobiet!