środa, 6 maja 2026
Majówka, Częstochowa cz.2 Książki.
Witajcie. Dziękuję za zaglądanie, czytanie i komentowanie. Cieszę się,że podobał się Wam pomysł zaprezentowania chusty w Częstochowie. Dziś będzie wszystkiego po trochu.
Majówkę spędziliśmy na łonie przyrody. Bardzo lubię spacerować po Przedborskim Parku Krajobrazowym i była ku temu okazja, bo pojechaliśmy świętować 14 urodziny Kaliny, mojej wnuczki.
A zatem po przyjeździe około południa - kawa, małe co nieco i na spacer podziwiać znajome ścieżki. Byłam tam u progu lata, jesienią, a teraz wiosną. W ciągu całego pobytu było kilka dłuższych spacerów, niektóre dość intensywne, bo pod górkę.Wzniesienia w tym parku to jakieś 340 metrów n.p.m. Pokonaliśmy fragment żółtego szlaku. Jest on dobrze oznakowany, przetarty, co świadczy o tym,że jest uczęszczany.
Uroczystości rodzinne w takim otoczeniu to sama przyjemność. Biesiada na powietrzu, spacery... Tort córka przygotowywała przez kilka dni. Wyszedł bardzo wysoki, krem z serka mascarpone w dwóch kolorach, malinowa frużelina, w środku francuska chrupka, którą specjalnie sprowadzała do tortu, a wszystko bardzo pyszne. Kalina również zadowolona.W tym wieku dzieci nie tyle cieszą sie z prezentów,co raczej z otrzymanej kasy.
A wracając do Częstochowy. Odwiedziliśmy tam dość klimatyczne bistro " Pestka" na ulicy Śląskiej.
Preferujące dania wegańskie i wegetariańskie oraz ciasta bez mąki pszennej.
"Pestka" to lokal utworzony przez częstochowską aktorkę. Pani, która podawała dania, nie podała mi nazwiska tej aktorki. Lubicie tak wyglądające lokale gastronomiczne? Czasem warto zwrócić uwagę na detale i szczegóły danego miejsca. Ja zauważyłam,że na półkach znajduje się sporo książek Jarosława Grzędowicza.( Oczywiście znam to nazwisko, ale żadnej ksiażki tego autora nie przeczytałam, choć chyba jedną mam na swojej półce) Wystarczyło ,że zapytałam, rzuciłam nazwisko, a wywiązała się taka dyskusja,że hej. Okazało się,że w barze był pasjonat Grzędowicza. Znacie tego autora, czytaliście jego książki lub choćby książkę?
Po południu z rodziną wybraliśmy się na spacer do Parku Lisiniec. Oglądałam kiedyś zdjecia na blogu, chyba u Roksany. Pomyślałm wtedy- Dlaczego ja nie znam tego miejsca w Częstochowie? Tymczasem znałam, jego wcześniejszą dziką wersję. Wtedy to były kąpieliska znane z potocznych nazw- Bałtyk, Adriatyk. Parę lat temu to miejsce przeszło prawdziwą metamorfozę. Zrobiono ścieżki dla pieszych i rowerzystów, zagospodarowano wodne akweny. Są bary i ogródki kawiarniane. Piasek na plażę został przywieziony z Łeby.Obecnie to nie tylko miejsce do spacerów, ale ulubione miejsce spotkań.
W trzcinach zrobiły sobie gniazdo łabędzie. Dla odwiedzających park to bardzo miłe spotkanie z naturą.
A to Dajmont- pies naszej kuzynki. Przeszła z nim specjalne szkolenie.Pies jest łagodny, przyjazny.Najchętniej bawi się z 7- letnią córką M. Jednak na spacerze bym go nie utrzymała, szczególnie gdy " wita się" z podobnym do siebie pieskiem.
Miłośnikom " Chłopek" Joanny Kuciel- Frydryszczak polecam książkę "Ludzie wędrowni" Anny Fryczkowskiej . Ale nie tylko, bo Anna Fryczkowska "Ludzi wędrownych" pisała sercem.Książka powstała z naturalnej potrzeby sięgania do losów przodków.Akcja książki dzieje się w latach 1913- 1945 i jest sagą rodzinną. Ludka, Józia i Ina- Regina. Pierwsza zanim kupiła karczmę przynależała do bandosów czyli wędrownych robotników rolnych pracujący w pocie czoła latem i jesienią. Syn Ludki- Michał odziedziczył po rodzicach zamiłowanie do wędrówki - dzierżawił zarybione stawy, łowił i strzedawał ryby, a jego rodzina siłą rzeczy wiodła koczowniczy tryb życia. Wynajmowali domy przy zbiornikach wodnych. Nie gromadzili niepotrzebych sprzętów, nie przywiązywali się do miejsca. Skończyło się w jednym miejscu, wędrowali w następne.Józka - żona Michała ciągle martwiła się o dzieci, bo sporo tych, które urodziła umarło w dzieciństwie. Ina prowadziła z całej pokoleniowej trójki kobiet najbardziej osiadły tryb życia, bo jej ojciec Michał kupił dla rodziny podupadły dworek.
Nie brakuje w tej książce ciekawych opisów życia rodziny Żabeckich, okraszonych dawnymi wierzeniami i zabobonami, codziennymi troskami, ale i radościami, i humorem. Dla mnie najbardziej barwną postacią był Michał Żabecki, to był chłop pełną gębą,butny, nieufny, zadziorny, ale na swój sposób wytrwały i szukający spełnienia. Oprócz łowienia ryb, płodzenia dzieci, jego pasją były wszelakie - "inwestycje". Ładował w nie zarobione pieniądze, często trafiał jak kulą w płot, ale czasami coś z tego było. A fantazję miał przednią i kłamać potrafił jak z nut, co bardzo się przydało, szczególnie w czasie wojennej zawieruchy.
I jeszcze scenka z cytatem.W pogodny dzień wyruszyli z najstarszym Jóźkiem w dwie łodzie na jezioro ciągnąc miedzy sobą sieć. Nagle po niebie zaczęła zbliżać się w ich stronę ciemna chmura. Michał krzyknął,że trzeba wracać " Podnieśli więc sieć i zaczęli, każdy na swojej łódce, wiosłować do brzegu. Wicher jednak odpychał ich na środek jeziora, Józek wiosłował coraz szybciej, ojciec jednak nagle odłożył wiosło. Zapatrzył się w wodę westchnął- Zobacz synu. Tak wygląda moje życie: im mocniej wiosłuję, tym bardziej stoję w miejscu. Ta książka mnie poruszyła i zostawiła z przyjemnym nastawieniem- cokolwiek by się nie działo, rodzina trwała i każdy z nich był w gruncie rzeczy zadowolony ze swojego losu.
A teraz czytam to. Z opisu- " To miał być zwykły, krótki lot. Jednak gdy na pokładzie opóźnionego samolotu do Sydney niepozorna staruszka zaczyna przepowiadać pasażerom, kiedy i z jakiej przyczyny umrą, wszyscy są w szoku." W biblotece zastanawiałam się wziąć do czytania czy nie, obracałam książkę we wszystkie strony. Ciekawość wzięła górę. Wciąga jak nie wiem co. To tyle na dziś. Pozdrawiam Was serdecznie.
poniedziałek, 27 kwietnia 2026
Weekend w Częstochowie cz.1
Witajcie Moi Drodzy, dziękuję za zaglądanie, czytanie, komentowanie i oczywiście za życzenia z okazji rocznicy bloga. Weekend spędziliśmy w Częstochowie. Szwagier miał imieniny, więc wymyśliłam, że zamiast esemesować i dzwonić, złożymy mu życzenia osobiście.
Wieża klasztoru na Jasnej Górze.
Mural na jednej z kamienic przy Alei Najświętszej Marii Panny. To będzie III lub II Aleja. Zawsze muszę się zastanowić, bo jak dla mnie kolejność jest odwrotna. III Aleja jest najbliżej Jasnej Góry.
Przy okazji postanowiłam udekorować swoją chustą "Morze" tą i ową postać. Tutaj panna przy fontannie. Fontanny jeszcze nie działają.
Cóż, chusta robi za apaszkę.
Ławeczka z Halinką Poświatowską w III Alei. Halina Poświatowska ( 1935- 1967) polska poetka i pisarka. Urodziła się w Częstochowie, zmarła w Warszawie. Jej grób znajduje się w Częstochowie na cmentarzu św. Rocha.
Fontanna - Dziewczynka z gołębiami III Aleja.
Ja też sobie zrobiłam fotkę. Pogoda dopisywała, dopiero następnego dnia zrobiło się wietrznie i chłodno, choć w słońcu nadal było ciepło. W następnym poście zamieszczę jeszcze inne zdjęcia z Częstochowy. To tyle na dziś. Dobrego tygodnia.
środa, 22 kwietnia 2026
Dzień Ziemi 2026.
Dzień dobry,dziś Dzień Ziemi, więc pora na post urodzinowy mojego bloga, a może nawet serię postów?! Zobaczę. To już 14 lat! Dziękuję za zaglądanie , czytanie i komentowanie. Witam Aurorę w moich skromnych progach, nową obserwatorkę mojego bloga.
W naszym parku coraz piękniej, z każdym dniem przybywa zieleni. Bywam tam dość często. Niedawno zawiązała się grupa Nordic Walking- " Łęczyckie Zajączki", na pierwsze spotkanie przyszło 27 osób. Najpierw była rozgrzewka w kręgu, potem dwa kółeczka wokół parku ( 2x1000 metrów= 2 km) a na zakończenie rozciąganie, również w kręgu. Czas trwania 2 godziny. W najbliższym czasie- kolejne spotkanie.
A to już Ochnia w Kutnie. Do tego sąsiedniego miasta wybraliśmy się niedawno na małe sprwunki. Mąż kupował akcesoria w hurtowni elektrycznej, ja odwiedziłam market, gdzie nabyłam trochę artykułów papierniczych.
Dawniej regularnie bywaliśmy w Kutnie, obecnie nie są to tak częste wizyty.
Park w Kutnie. Ukształtowanie terenu w tym parku może nieco inne niż u nas, ale powierzchnia podobna do naszego parku. W otoczeniu zieleni znajduje się Kutnowski Dom Kultury z salami wystawowymi, biblioteką i kinem.We wrześniu odbywają się tam cykliczne imprezy " Święto Róży".
Na obiad poszliśmy do baru orientalnego.
Bardzo podobał mi się wystrój baru, dania smaczne, ceny do przyjęcia.
Założyłam sobie,że w kwietniu dokończę zaczęte chusty. Tu chusta pt. " Morze", włóczka YarnArt Flowers od białego, jasnoszarego, błękitu, melanżu niebieskiego po navy.Śmieję się,że dzięki haftowaniu i szydełkowaniu poznałam nazwy kolorów, których wcześniej nie znałam. Na przykład - navy. Co to za kolor?
To tyle na dziś. Życzę Wam udanego dnia. Pozdrawiam serdecznie.
środa, 15 kwietnia 2026
Płock wczesną wiosną.
Dzień dobry, czas na nowy post. Dziękuję za zaglądanie, czytanie i komentowanie. Na komentarze będę jeszcze oczywiście odpowiadać, odwiedzać Wasze blogi.Witam nową obserwatorkę mojego bloga- Edytę. Dziś znowu będzie wszystkiego po trochu, bo takie posty najlepiej mi wychodzą, a i Wy takie posty lubicie.Poza tym nazbierało się też trochę zdjęć, które chcę pokazać.
W marcu byliśmy w Płocku. Ja bardzo lubię Płock, bo spędziłam tam kilka lat, jeszcze w czasie nauki.Teraz odwiedziliśmy go w środku tygodnia. Spokojniej w mieście i nie było oczywiście tłumów na Wzgórzu Tumskim.
Przy okazji prezentacji zdjęć opowiem Wam o poradniku, który wczoraj kupiłam w Biedrze.Cyfrowy detoks. Jak uwolnić się od ekranów i odzyskać spokój- Damon Zahariades Nie chcę teraz omawiać całego poradnika, a jeden rozdział, który mnie zachwycił. Dotyczy on między innymi czasu, który wypełnimy zajęciami w czasie detoksu.Krok 9. Przeczytaj książkę
Katedra na Wzgórzu Tumskim, przyroda w marcu dopiero zaczęła się budzić. A zatem " Nasze telefony i inne gadżety odwracają naszą uwagę od jednej z najbardziej satysfakcjonujących czynności, jakich możemy doświadczyć: czytania dobrej książki.( ...) Czytanie książek, gdy jesteś offine, nie tylko zajmuje umysł. Poprawia również wyobraźnię, wyostrza zdolność koncentracji i zmniejsza stres. Naukowcy odkryli również,że regularne czytanie prowadzi do poprawy pamięci, zwiększenia empatii, a nawet lepszego snu." Wiemy, znamy, ale warto sobie to uświadomić i przypomnieć.
Pomnik Ludwika Krzywickiego na Wzgórzu Tumskim, prekursora polskiej socjologii. Trzy wskazówki odnośnie czytania na detoksie cyfrowym " Po pierwsze nie używaj telefonu ani tabletu do czytania książek. Będziesz miał ochotę zalogować się na Facebooku, obejrzeć filmy na You Tube i pograć w gry. Zamiast tego użyj Kindle'a( ale nie Kindle'a Fire, ponieważ jest on zaprojektowany tak, aby zachęcać do korzystania z mediów cyfrowych) lub kup papierową książkę.
Po drugie wybieraj raczej pełne powieści niż opowiadania. Pamiętaj,że chcesz uzyskać wciągające doświadczenie czytelnicze. Poznać bohaterów na tyle, by zacząć się o nich troszczyć. W tym celu potrzebujesz historii, która poprowadzi postaci przez satysfakcjonującą fabułę, podczas której doświadczą porażki, rozwoju i zmiany. Opowiadania rzadko spełniają te wymagania tak skutecznie jak dobra powieść.
Po trzecie, czytaj beletrystykę. Być może pociąga cię najnowsza publikacja na temat strategii inwestycyjnych, ćwiczeń i diet lub funkcjonowania mózgu. Jednak takie książki nie sprawdzą się podczas cyfrowego detoksu. Potrzebujesz książki, która poszerzy twoją wyobraźnię i pobudzi kreatywność. Takiej, która wciągnie cię i zajmie twój umysł potężną historią. Książka popularnonaukowa może być interesująca, pouczająca i wnikliwa, ale nie pobudzi kreatywnej części twojego mózgu."
W każdym razie ten tekst zachęcił mnie do sięgnięcia po dobrą powieść. A co Wy teraz czytacie?
Bar mleczny w Płocku.
Ja ostatnio sporo szydełkuję,więc słucham podcastów.Na zdjęciu chusta ażurowa z nowego zeszytu robótkowego. Ciemnoszary, szary, popiel, pudrowy róż i mocniejszy róż. Ale tylko trochę tego mocniejszego różu, bo o ile toleruję w dekoracjach np. serwetkach, o tyle w garderobie już niekoniecznie,więc mniej więcej taki kłębek różu jak na zdjęciu, został mi do późniejszego wykorzystania.
Chusta nie jest duża. Jakieś 800- 900 metrów bawełny.
Ostatnio jest chłodno i wietrznie, więc zakładam ją na spacery. A ten "wściekły" róż po prostu wywijam, stanowi dodatkową ochronę przed wiatrem. Kolory, które występują w chuście są odpowiednie dla typu urody: lato.
Jedno z moich ulubionych miejsc na Wzgórzu Tumskim z pomnikiem Broniewskiego.
I mural z płockiego ZOO. Ogród Zoologiczny w Płocku już Wam prezentowałam, jest świetnie usytułowany- nad samą Wisłą.
To tyle na dziś. Pozdrawiam Was serdecznie i do następnego wpisu.
PS. I jeszcze pole fiołków z Tumskiego Wzgórza.
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)

















































