czwartek, 8 maja 2014
Jeszcze herbaciarnia
W herbaciarni zrobiłam sporo zdjęć i teraz prezentuję dalszy ciąg.
Można tak przyozdobić abażur lampy.
Albo tak.
Dekoracja lustra.
Lustro w ogóle jest ciekawym elementem wystroju wnętrza.
Szydełkowa torba też ciekawie się prezentuje. Dziękuję za wasze komentarze i obecność. Z herbaciarni mam zdjęcia jeszcze na jeden post. To się nazywa wyczerpanie tematu! Dwie godziny pobytu, a potem cały tydzień publikowania. Ciekawie ostatnio przedstawia się pogoda. Dziś praktycznie cały dzień świeciło słońce, ale w ciągu dnia była może godzina ,gdy nagle zawiało , zaszumiało i fest popadało. Zdecydowanie to lepsze ,niż gdyby miało cały dzień padać i padać. A zatem miłego piątku!
środa, 7 maja 2014
Wnętrze herbaciarni
Obiecałam pokazać wnętrze herbaciarni. Dziś pierwsza seria zdjęć. Może znajdziecie tu inspiracje dla siebie. Zachwyciła mnie ta niewielka serwetka wykonana bardzo cienką nicią, perfekcyjnie.
Nasz stolik. Zamówiłyśmy sobie herbatę o pięknej nazwie- Szczęśliwa Godzina i mały zestaw herbatników.
Wnętrze herbaciarni nie jest duże i przy kilku zajętych stolikach odnosi się wrażenie pewnego natłoku. A jeszcze gdy wszyscy mówią głośno i w różnych językach, bardziej wrażliwym osobom może to przeszkadzać.
Bardzo podoba mi się kolorystyka i klimat tego zdjęcia, choć może nie jest w 100% ostre. Wczoraj napisałam 365 post( tyle ile rok ma dni)Zdaję sobie sprawę, że powinnam wyposażyć mój blog w etykiety, żeby łatwiej było znaleźć choćby przepisy. Może z pomocą zięcia uda mi się zrobić takie ułatwienie- nie wiem. Mamy to w planie. Dziękuję za odwiedziny i komentarze. Teraz przyspieszy tempo mojego życia, więc bądźcie wyrozumiali. Będę odwiedzać Wasze blogi, aczkolwiek może się zdarzyć,że czasem z małym opóźnieniem. Pozdrawiam serdecznie i życzę dobrego dnia.
wtorek, 6 maja 2014
Mój weekend
Dziś zabieram Was do Herbaciarni " Niebieskie Migdały" na łódzkiej Pietrynie.
Wchodzimy w bramę tak charakterystyczną dla łódzkich kamienic.
Jeśli zjawimy się w odpowiedniej porze zaobserwujemy jak przez te brązowe drzwi w rogu z impetem wychodzi do domu zmiana obsługi Karczmy Chłopskiej.
Ciekawe, klimatyczne miejsce. W centrum wielkiego miasta enklawa spokoju. Ogródek czeka na sezon, początek maja ze zmienną, kapryśną pogodą zachęca do odwiedzenia wnętrza niewielkiej herbaciarni. Zabiorę Was tam w następnym poście. Tymczasem dziękuję za Waszą obecność, komentarze. Miłego popołudnia i dobrego tygodnia.
czwartek, 1 maja 2014
Moja rabatka
Oprawione " Wzburzone morze" wisi od dzisiaj w kąciku komputerowym.
Rabata kwiatowa- widok obecny, wyjściowy. Wykorzystaliśmy duże kamienie z rozbiórki budynku gospodarczego do zaznaczenia jej granic. Wsadziłam wczoraj: dwa gatunki przetaczników ( bylina, wysoce miododajna) dalie, aksamitki, motylki, malwę, lwie paszcze.
I moje ulubione serduszka okazałe w dwóch kolorach- różowym i białym. Niestety białe kupiłam już wysoce pędzone w szklarni i od razu po wsadzeniu złamało się, i nie wiem czy wyroście nowy pęd w tym sezonie. Na zdjęciu ubiegłoroczne zdjęcie nie mojej rośliny! Uwielbiam ją i robię już kolejne podejście do zaadaptowania w moim ogródku.
Kotek Małgosi. Pięknie dziś, słonecznie, długi weekend. Odpoczywajcie, nabierajcie sił i dobrze się bawcie! Pozdrawiam
wtorek, 29 kwietnia 2014
Na prowincji
Dziękuję Małgosi, Inie, Danieli i Karolinie za komentarze pod poprzednim postem. Obiecałam pokazać kilka zdjęć, które zrobiłam po drodze. Oto jedno z nich.
Oto prześliczny, ale zapuszczony dworek w miejscowości Kosew nad Nerem, w niemniej zapuszczonym parku w stylu- można by rzec -angielskim.
Marzenie- zamieszkać w nim. Ale najpierw trzeba by mieć sporo kasy, żeby go kupić, a potem dużo, dużo więcej kasy, żeby go wyremontować i doprowadzić do kwitnącego stanu razem z parkiem pod dyktando konserwatora zabytków. Na tym dyktandzie wielu już się porządnie przewiozło.
W takiej scenerii urządziłabym plener filmowy na podstawie książki Hanny Kowalewskiej " Tego lata,w Zawrociu"
Tymczasem niedawno skończyłam czytać inną książkę, mianowicie " Na prowincji" Elizy Orzeszkowej. Jest to niewątpliwie mniej znana pozycja tej autorki, napisana w 1870 roku. Książka ta wpisuje się w nurt tzw. powieści tendencyjnej. W tej i w innych tego typu powieściach Orzeszkowa ukazuje sytuację społeczną kobiet, niedostatecznie wykształconych i nieprzygotowanych do samodzielnego życia w społeczeństwie. W " Na prowincji" 17- letnia Wincunia myli miłość z namiętnością, wychodzi za mąż za nieodpowiedniego człowieka i kończy tragicznie.
Przytoczę obszerny fragment o prognozach na udane i na nieudane małżeństwo:
"Miej to sobie waszmość za zasadę: kiedy chcesz wiedzieć, czy ludzie długo będą ze sobą szczęśliwi, patrzaj na nich nie wtedy, gdy się całują, ale wtedy, gdy się nie całują. Jeżeli on po ślubie zaraz bierze się do swojej pracy, jak gdyby nic nie zaszło, i ona tak samo zajmuje się czymkolwiek, a dopiero gdy zrobią, co do nich należy, pocałują się i to tak, żeby nikt nie widział, dobrze! będą szczęśliwi!...Jeżeli siedząc przy sobie tak czasem zagadają się, że i zapomną pocałować się przez kilka godzin, dobrze! będą szczęśliwi! A jeżeli oboje nic nie robią, niczym się nie zajmują, tylko patrzą sobie w oczy od rana do wieczora i to nie zważając,
czy kto na nich patrzy czy nie patrzy, kiepsko będzie, mospanie! I jeżeli siedząc przy sobie, nic do siebie nie mówią, tylko całują się, a jak nie całują się, to poziewają, oj! będzie bardzo kiepsko! A dlaczego, mospanie? dlatego, że oni łącząc się nie rozumieli widać, co to jest małżeństwo, familia. Oni myśleli, że to ot sobie, zabawka, przyjemność, dogodzenie zachciance, a nie powstało im w głowach, że to połączenie dwojga ludzi dlatego, aby jedno drugiemu pomagało w pracy i jedno drugiemu doskonaliło duszę. Jak oni będą sobie pomagać, kiedy oboje próżnują? Jak udoskonalą wzajemnie swoje dusze, kiedy nie mają o czym mówić z sobą? Pocałunki prędko spowszednieją i sprzykrzą się: potem zaczną oni poziewywać, siedząc przy sobie, potem sprzeczać się, potem kłócić, potem przestaną zupełnie do siebie mówić, a potem i patrzeć już na siebie nie zechcą i albo rozstaną się, albo będą żyć w jednym domu jak nie przymierzając kot z psem w jednym worku! Bo to widzisz waszmość cała sztuka w tym , żeby człowiek, biorąc się do czego, zrozumiał, dlaczego to robi, i wchodząc na jaką drogę wiedział, do jakiego celu idzie: a jak młodzi ludzie łączą się w małżeństwo, nie znając siebie i nie rozumiejąc, co to jest familia, to nie rozumieją, co robią, i nie wiedzą, do czego mają dążyć. A gdzie nie ma rozumienia roboty, tam robota kiepska, i gdzie cel niewyraźny, tam drogi błędne..."
Słońce wstaje, zapowiada się pogodny dzień. A zatem miłego dzionka, radości i słonka!
poniedziałek, 28 kwietnia 2014
Wycieczka w Niedzielę Bożego Miłosierdzia
Wczoraj odbyła się kanonizacja Jana Pawła II. Jedno zdanie, dźwięczy mi ciągle w uszach- " Nie można poznać drugiego człowieka bez Chrystusa" Udowadniał to zdanie przez całe swoje życie. A każdy wierzący człowiek - przyznaje -tak, tak jest w istocie.
Nie przypadkiem kanonizacja odbyła się właśnie wczoraj, w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, Niedziele Bożego Miłosierdzia. Ojciec Krystyn wygłosił piękne kazanie o Bożym Miłosierdziu. Pogoda piękna była, więc zadecydowałam - po południu jedziemy do Swinic Warckich. Znajdują się one 20 km na zachód od Łęczycy. A tam Sanktuarium Urodzenia i Chrztu św. Faustyny.
Wnętrze Kościoła
Wnętrze domu rodzinnego- muzeum św. Faustyny Kowalskiej w Głogowcu.
Wczoraj przeglądałam te zdjęcia na aparacie. Co za baba wlazła mi w kadr?! Nie mnie , a mojemu mężowi. Ta baba to ja.
Kapliczka na podwórku w Głogowcu. Ach, świat jest mały. I kogóż to spotkałam na dziedzińcu w Głogowcu w charakterystycznym czerwonym polarze?! Kolega pracował, a ja tam byłam prywatnie. To tyle. Po drodze zrobiłam jeszcze kilka zdjęć, które zaprezentuję w najbliższym czasie. Pochmurnie dziś... Życzę Wam miłego dnia i udanego tygodnia. Dziękuję za odwiedziny i komentarze.
sobota, 26 kwietnia 2014
Małe zakupy i kilka refleksji
Muszę się pochwalić- 23 kwietnia w światowy Dzień Książki miałam zupełnie przypadkowy wyjazd do Łodzi i w księgarni Matras trafiłam na 30 % rabat. Niestety z mojej krótkiej listy książek do kupienia była tylko jedna, ale za to zamiast 40 prawie złotych zapłaciłam za nią 26zł. Potem kupiłam sobie jeszcze moją ulubioną herbatę i kilka mulin...
Darujcie mi teraz kilka niezbyt wesołych refleksji... W galerii pojawiłam się kilka minut po 9. Do otwarcia było jeszcze trochę czasu, więc spacerowałam i obserwowałam. Większość sklepów przygotowywało się do otwarcia, rolety wejściowe były częściowo otwarte. Niektórzy sprzedawcy układali towar, przygotowywali sklepy do otwarcia. Pewnie przyszli około 8,żeby ze wszystkim zdążyć. Galeria otwarta do 21, więc pewnie mają długi dzień pracy...Przechodząc obok sklepu z młodzieżowym obuwiem usłyszałam drażniącą uszy muzykę. Jeśli czegoś takiego trzeba słuchać cały dzień to, to jest koszmar...Podobno w niektórych sklepach można usiąść na zapleczu na kwadrans, a potem cały dzień na nogach, czy klient jest czy go nie ma. Mamy upragnioną demokrację, wolny rynek...Nie tęsknie za dawnym ustrojem, jednak jestem szczęśliwa, że gdy zaczynałam pracę zawodową był czas nie tylko na nią, ale i na spokojne, wypełnione różnymi istotnymi wartościami życie.
Oprócz tych niewielkich roślinek, które prezentowałam mam jeszcze inne nieco większe siane w tym samym czasie. Teraz tylko patrzeć jak pod wpływem słońca i ciepła będą rosnąć jak na drożdżach.
Moje lwie paszcze... I jeszcze jedna refleksja na temat pracy. Dawniej czekałam na lato ,żeby odpocząć, teraz czekam na wiosnę, żeby pracować. Wczoraj zaczęłam nowy sezon. Bloga postaram się nie zaniedbywać, ale gdyby coś- bądźcie wyrozumiali. Dziękuję Kochani za komentarze pod poprzednim postem, odwiedziny. Dziś załamanie pogody, ale mimo to Dobrego Weekendu wszystkim życzę.
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)