niedziela, 30 września 2012

Grzybobranie

Mimo pełni w lesie pojawiły się podgrzybki. Poszliśmy na skraj lasu po czarny bez,a przy okazji nazbieraliśmy grzybków na dwa sznureczki.
  Ktoregoś roku tak się za grzybami nachodziłam,że schudłam pare kilo. Dziś też by się przydało tak pochodzić....Ale to musiałby być prawdziwy grzybowy wysyp,żeby efekty były widoczne.
   Tymczasem z grzybami to ciężka sprawa mimo,że w naszym lasku warunki mają sprzyjające. Las widny,słonko łatwo się przedziera i grzybnie podgrzybków w mięciutkim mchu dogrzewa.
  A wszystko to za sprawą pewnej mroźnej i długiej zimy. Las ubrany w białą szatę był wtedy wyjątkowo urokliwy.Wprost wymarzony na spacer.
W środku lasu robota szła na całego. Chłop w grubym korzuchu właśnie powalał galantą sosenkę.Zobaczył nas,ale roboty nie przerwał.My obeszliśmy lasek dookoła i drogą ruszyliśmy do domu. Po śladach na asfalcie poznaliśmy ,do którego domu drzewo było zaciągnięte smykiem. Chłop wyglądał za węgła chałupy,a minę miał cosik nietęgą.( Mój w tym czasie był czynnym mundurowym)Choć być może pozwolenie miał na to drzewo,bo to podobno las prywatny.
 A swoją drogą powinny być takie znaki jak w górach-w Pieninach takie widziałam- "Zakaz ściągania drewna smykiem",bo to bardzo asfalt i w ogóle drogę niszczy.

poniedziałek, 24 września 2012

Sianokosy

Już jesień,a ja w sobotę skończyłam sianokosy! Tymczasem to dopiero 1/4 obrazka. Zaczęłam pas zieleni w kolorach: awokodo najjaśniejsza,awokodo jasna, zieleń sosny, zieleń myśliwska. Czy te nazwy nie brzmią uroczo?! C.D.N

sobota, 22 września 2012

Wspomnienie lata

Wracam po letniej przerwie...W sierpniu ukończyłam niewielki obrazek "Nadmorska promenada".Lato nieodmniennie kojarzy mi się, z morzem,z wodą szczególnie gdy panują upały,a tak było w lipcu.
 
  

niedziela, 22 lipca 2012

Sezon ogórkowy

Lato w pełni... Z utęsknieniem czekam na wolne dni. Tymczasem muszę odpoczywać w weekendy. A ten odpoczynek wygląda tak,że nadrabiam  zaległości w pracach domowych z całego tygodnia. Pranie, sprzątanie i dodatkowo robienie przetworów. W przerwach kawa lub herbata na werandzie i relaks dla oczu- upajanie sie bujną zielonością ogrodu.
  Pożółkłe zboże za ogrodzeniem przypomina,że niedługo żniwa. Zielone" lasy" kukurydzy zasłaniają już cały rozległy widok na śliwkowy sad i rzeczywisty las w oddali...

   W piątek odwiedziłam bibliotekę. Aż nie mogłam uwierzyć gdy przerzucając sterty książek trafiłam na "Uciekinierkę" Alice Munro. Jeszcze niedawno nie było w bibliotece żadnej książki tej autorki.( napisałam "żadnej" ,a wydane w języku polskim są chyba trzy)
Już po pierwszym opowiadaniu wiem,że na taką prozę czekałam od dawna. Munro to mistrzyni słowa,czarodziejka, zmusza do refleksji, odnajdywania ukrytych znaczeń, zgłębiania tajemnicy.
  Pomyślmy kiedy ostatni raz byłam tak zauroczona książką z gatunku beletrystyki?! W... 2003 roku gdy czytałam "Dom dzienny,dom nocny" Olgi Tokarczuk.(od 25 lat prowadzę rejestr przeczytanych książek ).
Munro i Tokarczuk uświadamiają,że w zwykłej codzienności tkwi magia i sens.

Na zdjęciu lnica pospolita, fotografowałam ją w lesie.
 
 

niedziela, 15 lipca 2012

Zaczytać się...

Sympatyczne czytadło Teresy Anny Aleksandrowicz " Cudowne życie Staśka i innych aniołów". Pochodzi z tej książki taki oto wiersz:
W samym środku pustyni dam ci wody źródlanej.
Kryształowej i chłodnej dzbanek wody ci dam.
Zwilżysz w mojej miłości usta suche,spękane,
a ja ginąc z pragnienia,skłamię,że jeszcze mam:
wodospady i rzeki,
oceany dalekie,
wody w górskich potokach,
deszcze w ciemnych obłokach,
źródla w górach wysokich,
kilka studni głębokich...
Umierając z pragnienia,powiem:"pij aż do dna".
Życie zniszczy twą milość,zaczniesz spadać z obłoków,
mój jedyny spadochron bez wahania ci dam.
Zaplątany spojrzeniem w jasne pasma twych loków,
umierając ze strachu, skłamię,że jeszcze mam:
skrzydła silne jak orzeł,
które zaraz założe,
miejsce w wielkim balonie,
wyciągnięte dwie dłonie,
mocną sieć uplecioną
z moich marzeń i snów.
I spadając na ziemię, będę modlił się: Boże,
resztki biednej miłości w dobre ręce swe złów.

Tydzień temu kiedy trwały upały ten wiersz byłby bardziej akuratny.( A teraz deszcze, trąby powietrzne...)Ale ma coś w sobie, choć wydaje się taki nieskomplikowany i banalny.

niedziela, 8 lipca 2012

Groszkowy pledzik

Wczoraj robiliśmy grilla w ogródku.Oprócz domowników była obecna moja przyjaciółka Olesia,która przyjechała zobaczyć Kalinkę i przywiozła taki oto własnoręcznie zrobiony pledzik.

piątek, 29 czerwca 2012

Truskawkowe serduszko

Niedawno skończyłam ten niewielki hafcik. Myślałam,że szybciej się z nim uwinę, tymczasem haftowałam bite trzy tygodnie. Po oprawieniu w ramkę będzie ozdabiał kuchnię.
   Zaczęły się wakacje...choć ja wakacji jeszcze nie mam. Cały lipiec będę pracować. Tyle,że nie tak jak dotychczas od 11.30 do 18.00, ale od 9.00 do 14.00. Dobra i ta zmiana, szczególnie latem.
    Wymyślilam już sobie projekt hafciarski na lato. Ciekawe w jakim stopniu go zrealizuję?! Napisze o nim po opublikowaniu pierwszego hafciku.
Najbliższe wolne dni zamierzam przeznaczyć na sprzątanko, bo po niedzieli przyjeżdżają dziewczyny- Justyna i Kalina.