czwartek, 29 października 2026
Okruchy złotej polskiej jesieni i kulturalny październik.
Witajcie jeszcze w październiku, dziękuję za zaglądanie, czytanie i komentowanie. Kończy się Złota Polska Jesień i wchodzimy w tą bardziej ponurą, której wiele osób zdecydowanie nie lubi.Niedzielny wieczór bezpośrednio po zmianie czasu z letniego na zimowy, był zapowiedzią jesieni jak z horroru- wiało, padało, a ciemność przez zmianę czasu nadeszła szybciej niż zwykle.Brry.. Jednak ranki bywają bardzo klimatyczne- lekka mgiełka, rześkie powietrze, słońce przedzierające się przez chmury...
Można wybrać się na targowisko i przyłapać gołębia podczas darmowego posiłku...
Okazja czyni złodzieja.
Pójść do parku i zebrać liście.
A potem zająć jedną z ławek i zrobić z nich jesienne róże...
Z bukietami "róż" wejść do Naleśnika na herbatę lub kawę...
U mnie herbata.
Przy okazji porządków na cmentarzu skręcić do lasu i pospacerować z Zojeczką po ulubionym dukcie...
I tyle romantyzmu. Od kilku dni rozglądałam się za zniczami. W poniedziałek weszliśmy do sklepu na rogu, gdzie kiedyś był spożywczak i mama wysyłała mnie tam po drobne zakupy. Teraz sklep z chemią i zniczami. Upatrzyłam sobie jeden rodzaj zniczy, okazałe, ale dość proste, bez ozdóbek. We wtorek poszłam z przekonaniem - kupię właśnie te. Tymczasem "wyszły", a ja chodząc po sklepie torbą zaczepiłam o znicza stojącego na rogu w przejściu. Był charakterystyczny brzęk tłuczonego szkła. 11 zł "w plecy". Wkład zabrałam i jeszcze po szkodzie posprzątałam. Wszyscy troje się do tego sprzątania zabraliśmy pochylając się do ziemi. ( ekspedientka, młody sprzedawca i ja) Odebrałam im zmiotkę i powiedziałam, że trzeba to zrobić bardzo dokładnie, żeby żadna drobinka nie została na posadzce. Na pocieszenie poszłam na pobliskie targowisko, spotkałam znajomą, zachwalała kinową "Lalkę". "Okularnik" ( pan z naszego ulubionego straganu z warzywami) streścił nam "Upadek wieloryba". Zwiastun mnie nie zachęcił, ale jego recenzja- tak. W ostatnim czasie byłam na trzech filmach. Z mężem na " Primetime". Przyznam się,że choć wcześniej Robert Pattinson nie robił na mnie wrażenia, tak tutaj i owszem. W sumie trzy role były dobrze zagrane. Właśnie Roberta jako twórcy programu o pedofilach, Danego Wabika i asystentki Chrisa( czyli Roberta)- Andie. Film niezły,ale czy na Oskara- trudno powiedzieć. Ten seans będzie pamiętny jeszcze z jednego powodu. W sali było nas tylko dwoje tymczasem zapomnieli wyłaczyć klimatyzacji i z każdą minutą robiło się coraz zimniej. Wyszliśmy z kina niemal szczękając zębami. Drugi film to Rozważna i romantyczna na który poszłyśmy z Olą. Oprócz nas weszły na salę dwie młode kobiety z wielkimi opakowaniami popcornu, chipsami oraz kawą. Film kobiecy, łezka przy ostatniej scenie zakręciła się w oku. Kobietki dzierżyły w dłoniach chusteczki higieniczne...Wyglądało to na wzruszenie, a nie wycieranie rąk po tłustych przekąskach... I trzeci film w Dniu Święta Kina, seans za 15 zł.- polska komedia Jak żyć,żeby nie zwariować Film sympatyczny, ale bez szału. Poszłam na niego ze względu na rolę, którą grał Piotr Rogucki. Mówią o nim ,że to wyjątkowy buc, a ja go lubię. Do niedawna mieszkaniec Łodzi, obecnie wyprowadził się z rodziną poza Łódź, ale gdzie dokładne- nie wiem. Artysta bardzo chroni swoją prywatność. Tymczasem zapowiada się w naszym kinie więcej dobrych seansów. Czy pójdę?! Zobaczymy.
Szykowałam się na spotkanie z Richardem Flaneganem w Łodzi 15 października. Ten australijski pisarz z Tasmanii promował swoją nową książkę Pytanie numer siedem Zachęcał fakt,że wstep na to spotkanie był wolny. Jednak w rezultacie po naszym "turnee"- Łódź, Żarki Letnisko, Czestochowa nie chciało mi się znowu ruszyć w podróż, a spotkanie zaczynało się o 18.00.( powrót do domu po nocy) Całe dwugodzinne nagranie ze spotkania pojawiło się nastepnego dnia na You Tube. Poza tym wygrałam zakład. We wrześniu podano kandydatów do corocznej Pomorskiej Nagrody Literackiej "Wiatr od morza". Moim faworytem był Tomasz Słomczyński i jego reportaż Delta.Przez Żuławy" Przeczytałam ją na jesieni ubiegłego roku, pochłonęłam dosłownie w dwa wieczory. A w tym roku głosowałam na ten reportaż na stronie Wydawnictwa "Czarne". Książka wygrała w kategorii Pomorska Książka Roku. W kategorii Literacka Książka Roku na podium znalazła się książkaStefana Chwina- " Gombrowicz i dusza polska" oraz Marka Górlikowskiego " Ilustrator. Przygody Koziołka Matołka tylko dla dorosłych" Gala odbyła się 22 października.
Mural na jednej z częstochowskich ulic. To tyle na dziś. Pozdrawiam Was serdecznie i życzę dobrego weekendu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)










Brak komentarzy :
Prześlij komentarz