niedziela, 28 czerwca 2026
Upał. Książki.
Witajcie, upał spowodował,że od piątku bardzo ograniczyłam wychodzenie na zewnątrz. Dziś u nas + 42 stopni, apogeum tej ekstermalnej pogody.Jest okazja,żeby odwiedzić Wasze blogi, nadrobić zaległości. Dziękuję dziś szczególnie za dyskusję, która wywiązała się pod porzednim postem. Nie chcę narzekać, ale czasem mam ochotę wziąć" na tapetę" trudniejsze, kontrowersyjne tematy. I z ulgą odniosłam wrażenie, że to akceptujecie. A może się mylę?! Dziś będzie post o przeczytanych książkach.
Właśnie wypiłam kawę, co u mnie raczej sporadycznie się zdarza, bo wolę herbatę. Ostatnio w Biedrze wypatrzyłam taką oto roślinkę- kawa, w ładnej osłonce. Kupiłam ją, bo jej listki ciemnozielone i błyszczące przypominają mi gardenię. To jest dopiero wymagająca roślina! W zasadzie jedna i druga- kawa i gardenia.Z tą roślinką weszłam do maleńkiego baru na lody.
Oprócz roślinki kupiłam też książkę, która była w promocji- "Reneta" Barbary Kalickiej.( ur. 1981) Książka liczy 100 stron i można ją przeczytać w jedno popołudnie. I ja tak właśnie zrobiłam. Z książkami mam ostatnio pewnien problem. Zaczynam czytać, początek zapowiada ciekawą treść, a potem niestety - im dalej w las, tym bardziej nudno, moje zainteresowanie gdzieś ulatuje, do tego stopnia,że nie mam ochoty dalej czytać. Próbuję ustalić co jest tego powodem, ale łatwiej jest zacząć czytać kolejną książkę. Tymczasem "Renetę" zaczęłam i dokończyłam jeszcze tego samego dnia. Recenzja z okładki " Musiała wydarzyć się katastrofa, bo Mira( lat 22) wraca do miasta ze swojej przeszłości. Zamieszkuje w domu, którego ułamek należy do niej, reszta do jej ciotecznych sióstr, Anki i Róży.Nowa praca polega na przedzieraniu się przez hałdy na wpół zużytych tekstyliów, segregowaniu, decydowaniu o tym, co da się uzdatnić, a co należy zutylizować.(...) "Reneta" to postapokaliptyczna opowieść o tym, jak wiele razy można restartować własne życie. O zmęczeniu, ruchu i zastyganiu. O tym ,że niektóre jabłka rodzą sie stare." Bardzo ciekawe były dla mnie fragmenty mówiące o wspólnym zamieszkiwaniu w jednym domu- Miry, Anki i Róży. I w zasadzie mogło być tego więcej, zamiast wspomnień erotycznych Miry i retrospekcji z poprzednich prac. Do Miry należało 4/17 domu. Anka umieściła ją w pokoju pełnym kaktusów. Niektóre z tych kaktusów były okazałe. "Pamięta,że nienawidziła ich, kiedy była mała( Anka), bo jej matka poświęcała im stanowczo za dużo uwagi. Teraz kaktusy prawie Anki nie obchodzą. Prawie, bo raz jeden z nich spadł jej z drewnianej półki na głowę i na jakiś czas częściowo od tego wyłysiała- Chodziłam z taką idiotyczną dziurą we włosach, wszyscy chcieli wiedzieć , co mi się stało." W trakcie czytania trochę mieszały się czasy, można się było zgubić w tym co działo się aktualnie, a co było retrospekcją. Mimo to książka mi się podobała. Nie świetna, nie bardzo dobra, ale dobra. I jeszcze jeden fragment, gdzie Mira w jednej z poprzednich prac brała udział w manifestacji. Pisownia oryginalna-" Czas najwyższy będziemy się stowarzyszać, dość tego, będziemy dalej szli razem, nauczono nas,że sojusze są tylko na chwilę,że należy z nich korzystać w ograniczonym zakresie, robić tak,żeby zaraz potem można się było z nich wydłubać, ukazać się w przepełnej krasie, ale od dawna już widać,że raczej nic z tego, nie jesteśmy tacy samodzielni i ładni, jak to się mogło wydawać, z przedsiębiorczości mieliśmy po trói, i owszem, ci z naszych kolegów, którzy zdali ją celująco, nie siedzą dziś z nami w lesie z koślawej kresekówki, ale my przecież mamy prawo, czas to sobie powiedzieć, to nie jest świat tylko dla moniki bellucci, dla tych, którzy pokończyli ekonomię z zarządzaniem, dość tego, od startu było nam przecież mówione, że nie wolno żyć jak nasze matki, nie wolno przychodzić przez trzydzieści pięć lat do jednego zakładu, z dużym prawdopodobieństwem przewidywać, kogo tam spotkamy i co dokładnie jest do zrobienia."
I jeszcze jedna książka. Tym razem dla dzieci. Duet dwóch kobiet. Sabine jest autorką, Emilia ilustratorką. Ta książeczka mnie zachwyciła i wybrałam ją w księgarni w maju, do czytania dzieciom. Prosta historia, pięknie ilustrowana, która dzieciom się bardzo podobała. A potem jeden z chłopców, który słuchał tej opowieści, przyszedł z mamą i kupili obydwie książki tego duetu jakie w księgarni były na stanie. A opowieść jest taka. Ptasia mama wysiadywała w gniazdku jajka, z których się wykluły pisklęta. Ze wszystkich, oprócz jednego. Maluszek z ostatniego jajka się spóźniał. Ale nadszedł ten dzień i ostatnie jajko pękło, a mały ptaszek różnił się trochę od swoich sióstr i braci. Kiedy tamte już wyfrunęły z gniazda, on był ciągle niegotowy i ciągle przekonywał swoją mamę,że jutro, ale to naprawdę jutro będzie dzielny. Inne dorosłe ptaki doradzały ptasiej mamie,żeby wypchnęła go z gniazda, może wtedy poleci, ale ptasia mama postanowiła dać maluchowi czas. Dużo z nim rozmawiała, a on pytał, czy jeśli wyleci z gniazda, rodzice - mama i tata, nie będą za nim tęsknić . Wtedy mama przekonywała go, że i tak mieli go dłużej niż pozostałe dzieci. I pewnego dnia mały ptaszek zdobył się na odwagę i pofrunął.
I to byłoby tyle na dziś. Dobrego tygodnia Wam życzę. W moim regione burze przewidywane są na wtorek, środę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)




Ciekawe propozycje książkowe. U mnie też sprawdza się czytelnictwo w upalne dni. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDziękuje Karolino.
UsuńPozdrawiam serdecznie
Nie bardzo mam nawet ochotę czytać w te upały. Ale mam pozaczynane książki i wypada je dokończyć. Jedna jest bardzo gruba, biograficzna. Może się uda zmobilizować podczas tego przesiadywania w domu.
OdpowiedzUsuńMój termometr się skończył. To znaczy podziałka się skończyła. Słupek dobił do kresu i dalej nie wiem, ile było. Podziałka kończy się na 52 stopniach. Termometr jest od zachodniej strony, więc to nawet nie w samo południe było.
Dziś głównie siedzę i pocę się. Staram się dobrze nawadniać.
OdpowiedzUsuńOd zachodu, gdzie słońce bardziej operuje po południu, mogło dziś brakować słupka rtęci.
U nas wyświetlacz przy Urzędzie Miasta pokazał 42 stopnie Celsjusza.
Finally, summer has arrived, may we stroll joyfully through the places we appreciate.
OdpowiedzUsuń(ꈍᴗꈍ) Poetic and cinematic greetings.
💋Kisses💋 ©Theda Bara.
Thank you, Teodozja—because even though the heat can be trying at times, summer is beautiful and worth enjoying.
UsuńKisses.
Dear Isabel,
OdpowiedzUsuńHappy reading and pleasant days this summer. I hope you enjoy it to the fullest.
Here in Brazil, we are in winter.
Kisses!!!
Thank you, dear friend Douglas. Every season is beautiful—summer in Poland and winter in Brazil. Let’s enjoy the charms of the seasons.
UsuńKisses.
U mnie wczoraj termometr w cieniu pokazywał 43,5 stopnia! Narzekałam, że przez 4 noce z rzędu w lutym miałam -28, ale chyba wolę się ciepło ubrać niż się martwić o udar :)
OdpowiedzUsuńTrzymaj się!
U nas już dziś czuć nadchodzącą zmianę pogody. Oczywiście wolę, gdy jest chłodniej. Ale może niech już będzie lato, skoro jest!
UsuńTy też się trzymaj, Aniu. Musimy dać radę!
Com a chegada do verão, não há nada melhor do que sair de casa para relaxar e se refrescar.
OdpowiedzUsuńNova Tirinha Publicada. 😼
Abraços 🐾 Garfield Tirinhas Oficial.
Ah, sim, já estou planejando uma viagem assim.
UsuńE sabe, dizem que o planejamento — traçar a rota no mapa com o dedo — às vezes pode ser mais interessante do que a viagem em si. Pelo menos, é o que dizem os especialistas.
Um abraço.
Ten upał mnie straszliwie dojeżdża 🥵🔥Jak jeszcze raz usłyszę "byle do lata", to uduszę 🤓
OdpowiedzUsuńDoskonale Cię rozumiem. Upalny dzień to jedno, ale gdy do tego dołożymy tropikalną noc, to można naprawdę stracić cierpliwość.
UsuńZlewanie się potem w łóżku i przewracanie się przez wiele godzin przed zaśnięciem- to już mamy horror.
Mam podobnie z książkami, ale gdy dana pozycja nie zachwyci mnie od początku, to daję sobie spokój, jest wiele innych ciekawych.
OdpowiedzUsuńDruga w sam raz dla wnuka, poszukam!
Obyśmy przetrwali te upały! w mieszkaniu mam 30 stopni!
Widzisz, Joasiu,
UsuńMoim zdaniem wielu autorów trochę się wycwaniło. Oni wiedzą, że początek jest bardzo ważny i właśnie na ten początek
dają Ci na przynętę kilka soczystych zdań, czasem stron. Myślisz- To będzie książka "petarda" ! Tymczasem później gdzieś to się rozwiewa, wkracza nuda i przewidywalność.
Wcale niełatwo jest znaleźć dziś książkę, która wciągnie w czytanie, od pierwszej do ostatniej strony.
A książeczkę dla dzieci z czystym sercem polecam. W księgarni była też taka z liczeniem do 10, ten sam duet- autorka i ilustratorka, ale nie miałam okazji jej przejrzeć. A kupować przecież nie będę, nie mamy w rodzinie dzieci, które mogłyby zainteresować się taką treścią. Kalina już czyta fantastykę.
Dziś jest chyba ciut mniejszy upał, ale po tropikalnej nocy z niedzieli na poniedziałek, odczucie gorąca wcale nie jest mniejsze.
Trzymajmy się i nie dajmy temu upałowi!
Dobrego tygodnia, Jotko!
My w dodatku zastaliśmy niewietrzony dom, więc noc była koszmarna!
UsuńJutro jadę z koleżanką do szpitala, pomogę jej , bo chodzi o kulach i strach samą puścić w taką pogodę, a jest starsza ode mnie.
Och tak, niewietrzony dom po przyjeździe zawsze pachnie mi zastanym powietrzem i plastikiem.
UsuńDobra z Ciebie koleżanka. Niektórzy nie znoszą samego nawet czekania w szpitalnych warunkach.
Powodzenia, oby pogoda była znośna.
Ja też kończę zaczęte lektury, aktualnie miałam 3 otwarte. Jedna to poradnik domowy, czytam po kilka stron przy śniadaniu, druga to satyra o Bawarii, a trzecia to ebook na czytniku, ta jest do czytania w nocy po ciemku. Piękna sprawa, czytanie bez zapalania lampki przy łóżku, a tak dzielnie się wzbraniałam przed tą formą czytelnictwa 😅
OdpowiedzUsuńZ przeczytanych ostatnio, zapadła mi w pamieci książka Maxa Frischa, amerykański autor, "ostatni sztetl", która polecam. Akcja dzieje się w Polsce, czasy współczesne, okazuje się, że w gęstych lasach od dziesiątek lat istnieje małe żydowskie miasto, gdzie ludzie żyją jak 200 lat temu, nie wiedząc, co w międzyczasie na świecie się wydarzyło.
Max Gross, nie Frisch 🙃
UsuńLucy, ja też mam zazwyczaj w czytaniu kilka książek na raz.
UsuńZaciekawiłaś mnie tą o żydowskim mieście, muszę sprawdzić, gdzie jest dostępna.
Pozdrawiam Cię serdecznie
Właśnie szukam, czy jest też wydanie po polsku, to by naprawdę było szkoda, jakby nie było... oryginal: Max Gross, The Lost Shtetl, u nas: Das vergessene Schtetl.
UsuńZnalazłam recenzję po angielsku. I może ona nie jest przetłumaczona.
UsuńDziwne trochę, książka jest naprawdę dobra, do tego akcja dzieje się we współczesnej Polsce, ale też nie znalazłam wskazówki, że jest przetłumaczona na polski. Przy okazji grzebania za nią w necie okazało się, że ma w Niemczech dumna cenę, 25 €, ale twarda okladka; ja czytałam na czytniku, mam abonament w bibliotece internetowej o nazwie scoobe czyli ebooks czytane od tyłu, mogę czytać do oporu za 12,99 € w miesiącu, to jest najprostszy i najtańszy abonament, istnieją droższe, na książki fachowe czy audiobooki, ale aż tyle czasu nie mam 😅 dla porównania, roczny abonament w miejscowej, tradycyjnej bibliotece kosztuje mnie 7 € na cały rok.
UsuńMoże gdzieś na tą książkę natrafię.
UsuńDobrze, że korzystasz z czytnika, bo to daje Ci różnorodność.
Ja zazwyczaj czytam książki papierowe, korzystam z różnych promocji. Książek jest teraz naprawdę bardzo dużo. Ostatnio udało mi się kupić interesujące książki po 5 zł za sztukę.
Wypożyczanie książek w bibliotece jest u nas za darmo. Przed kupieniem najpierw sprawdzam czy książka jest dostępna w bibliotece.
Witaj Izo!
OdpowiedzUsuńDyskusje na głębsze i poważne tematy są jak najbardziej potrzebne i dobrze, że się ich podejmujesz. Jesteś bardzo rozsądna i potrafisz zachęcić do rzeczowej, kulturalnej dyskusji :)
Ten upał jest trochę ponad moje siły i ledwo daję radę. Dobrze, że jutro ma być już jakieś lekkie ochłodzenie :)
Książki bardzo ciekawe, takie zupełnie inne. W tej pierwszej przeszkadzałyby mi podobne rzeczy tak jak Tobie, za to druga bardzo mi się spodobała i zapamiętam ten tytuł, może się przydać moim znajomym co mają dzieci :))
A kawka w osłonce prześliczna. Może wymagająca, ale jak się "dogadacie", to się pięknie odwdzięczy!
Serdecznie pozdrawiam :))
Dziękuję Estero,
UsuńPo średnio przespanej nocy, upał i tak mi dokucza.
Książka "Reneta" wpisuje się u mnie w pewien kanon, ale o tym jeszcze będę pisać.
Tymczasem " Jutro będę dzielny" z całego serca polecam, podoba się dzieciom w wieku przedszkolnym.
Muszę usiąść i poczytać o kawie, to bardzo pomaga we właściwej pielęgnacji. Nie raz internauci tez coś dobrego podpowiedzą.
Pozdrawiam. Dobrego tygodnia
Mam bardzo fajną książkę o roślinach i jest tam rozdział o kawie :) Jutro w świetle dziennym mogę zrobić zdjęcie, zastanawiam się tylko jak je Tobie przesłać? Może na maila?
UsuńTeż spędzam ostatnio dużo czasu z książką w domowym zaciszu. :) Miłego!
OdpowiedzUsuńWitaj Urocznico, myślę, że jest okazja trochę poczytać, gdy na dworze taki skwar. Czytanie aktywizuje i nie męczy, tak jak wysiłek fizyczny.
UsuńPozdrawiam Cię serdecznie. Dobrego tygodnia.
🙂Ola
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
UsuńMam bardzo podobne doświadczenie z tym „im dalej w książkę, tym mniej mi się chce” — i już zaczynałem myśleć, że to tylko mój problem z koncentracją, a tu widzę, że niekoniecznie. „Reneta” brzmi ciekawie, zwłaszcza ten klimat restartowania życia i trochę dziwnej codzienności, ale też łapię się na tym, że takie mieszanie wątków i retrospekcji potrafi mnie wybić z rytmu. Za to ta książka dla dzieci o ptaszku… coś prostego, a jednak bardzo mocne emocjonalnie, szczególnie ten moment z „jeszcze jutro będę gotowy” — brzmi znajomo bardziej niż by się chciało przyznać. Zastanawiam się, czy dzieci faktycznie odbierają to aż tak głęboko, czy raczej zostaje im sama historia i obrazki, a reszta pracuje dopiero w dorosłych głowach?
OdpowiedzUsuńDziękuję,
UsuńMyślę, że każdy z nas ma wątki, które lubi bardziej, a które mniej.
Jestem pełna podziwu, że autorce "Renety" udało się w tak krótkiej formie przekazać ciekawy obraz miejsca- domu i pracy, w którym obraca się Mira. Siostry - Anka i Róża są pełne dziwactw i chwilami nawet ich rozmowy z Mirą są zabawne. Poza tym dziewczyny wspominają też swoje matki czyli rodzone siostry i tutaj też wynika ciekawe nastawienie- dlaczego Ance w dzieciństwie na wiele pozwalano i dlaczego teraz w dorosłości dostała Różę, jako żywą część spadku.
I nawet opis tego sadu, który otacza dom ma znaczenie, bo tytuł książki pochodzi od starej odmiany jabłoni.
A ze względu właśnie na krótką formę, można do mniej zrozumiałych fragmentów wrócić.
Wiesz, gdybyśmy się uparli, to można by tę historię o małym ptaszku w dwójnasób interpretować. Widzieć w całej historii troskę rodziców, które z czułością pozwalają dziecku zebrać się na odwagę albo doszukiwać się pewnej nadopiekuńczości. Jednak w tej historii ta pierwsza opcja jest właściwa.
Co zostaje w głowach dzieci? Już w trakcie czytania kieruje się ich uwagę, na to co w tej historii jest istotne, bo czasem dzieci słuchają, a nie słyszą i trzeba to im wyraźnie "pokazać palcem" - że każde dziecko rozwija się indywidualnie, a jeśli ma mądrych i kochających rodziców to chyba najlepsze co może się takiemu dziecku przytrafić.
Poszukam tych książek bo mnie zainteresowały. Dzieci są jak ptaki muszą "dorosnąć" do tego by wyfrunąć z gniazda. Pozdrawiam serdecznie😊
OdpowiedzUsuńPolecam, Lucynko, bo obydwie są ciekawe, każda na swój własny sposób. Właśnie- muszą dorosną do tego, żeby wyfrunąć z gniazda. Prosto, a pięknie powiedziane.
UsuńPozdrawiam serdecznie
42? Ja w niedzielę wyłapałam 40 stopni. Pogoda jest okropna.. Mamy już wtorek a nie jest lepiej. A mnie zaczynają z tego wszystkiego brać migreny :/
OdpowiedzUsuńMiłego dnia!
Angelika
Angelo, dziś o 2 porządnie popadało, ale nawet nie chciało mi się wstać i patrzeć na deszcz, gdy pada dobrze się śpi.
UsuńDziś było trochę lżej na chwilę, więc może migrena Cię minęła. Oby.
Teraz będzie się trochę ochładzać, podobno do 10 lipca, potem gorąco od nowa.
Miłego wieczoru!
Witaj Izo, u nas też upał, a że mieszkam w bloku i w mieście gdzie króluję beton zamiast zieleni, czekam na deszcz. Fajną roślinę sobie kupiłaś, a recenzja książki ciekawa - bohaterka Renata zmaga się z życiem i wiele czytelniczek powie sobie, że ma tak samo lub podobno... czasem w książkach szukam nadziei, że mimo trudności bohaterka znajdzie małe i większe radości pozdrawiam i dużo chłodu życzę
OdpowiedzUsuńWitaj Moniko, u nas deszcz był i będzie. Ale na razie bardzo tego nie odczuliśmy.
UsuńW zasadzie nie jest to książka, która może dodać otuchy. Tę książkę można śmiało umieścić w kategorii - wycinek z życia Miry i jej kuzynek, ale uwierz mi te dialogi między nimi mnie chwilami bardzo rozbawiły. A z drugiej strony Mira należy do bohaterek: wańka - wstańka. To w sumie budujące, bo zawsze spada" na cztery łapy" .O sobie mówi, że najlepiej wychodzą jej początki, więc w sumie w niej jest ta nadzieja...
Cenię autorki, które tak potrafią żonglować słowami i w taki sposób opisywać rzeczywistość.
Pozdrawiam, więcej chłodu sobie życzmy właśnie!
Upały rzeczywiście ostatnio dają w kość, nawet tutaj w Anglii, gdzie normalnie ciepłe lato jest bardzo rzadkim zjawiskiem. Zaciekawiłaś mnie "Renetą" :)
OdpowiedzUsuńU nas aktualnie "chwila" przerwy od upałów, ale od 10 lipca temperatura ma znowu rosnąć.
UsuńMnie się "Reneta" podobała.
Pozdrawiam
Ech, gdyby ludzie byli jak te ptaszki i człowiek mógłby opuścić dom rodzinny bez bagażu traum, za to z dobrym przygotowaniem do życia... :(
OdpowiedzUsuńU mnie czytelnictwo leży i kwiczy, a weekendowy upał dał nam popalić i to dosłownie - w efekcie kupiliśmy na raty klimatyzator! Wolę płacić raty, niż za przeproszeniem zdychać, bo ciężko określić mój weekendowy stan inaczej. :P Na szczęście w końcu jest normalniej!
Tak, ale widocznie tak być nie może, a w każdym razie nie zawsze. Życie nie jest bajką...
UsuńInwestycja w klimatyzator, to dobra inwestycja, bo choćby tego lata upały już były trudne do wytrzymania, a jeszcze mogą nam porządnie dać w kość.
Pozdrawiam, Lou.
Upał - okropny. Ciężko to znieść. Książki wciągają i jakoś można przetrwać. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńUpały są okropne, ale coś robić trzeba, a książki to przyjemne umilacze czasu.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Mi się w te upały nie chce robić zupełnie nic.
OdpowiedzUsuńRozumiem. I to też jest najzupełniej w porządku.
UsuńKażdy jest trochę inny, ale warto poczekać, aż rozwinie swe skrzydła. Piękna ptasia historia. U nas też burzowo. Ale też trochę świątecznie. Serdecznie Cię pozdrawiam.🤗🫶
OdpowiedzUsuńTak.
UsuńU nas z dnia na dzień tak się ochłodziło ,że zrobiło się wręcz zimno. Te nagłe zwroty w pogodzie wpływają bardzo niekorzystnie na samopoczucie. Ale co zrobić.
Tak, u Was dziś święto.
Miłego świętowania. Pozdrawiam Cię serdecznie
Dobrze, że już jak na razie chłodniej jest. :) Ale mają być jeszcze upały podobno, a ja nie lubię za bardzo. Ale nic się nie poradzi.
OdpowiedzUsuńSzczerze mówiąc sam jestem w szoku jak dowożę te zamówienia. Wcześniej o kilka lat nawet bym nie myślał o takiej pracy. To jednak masa doświadczeń wszelakich.
Pozdrawiam!
Mozaika Rzeczywistości.
Też uważam, że ta przerwa od upałów jest dobra i potrzebna.
UsuńTemat upałów nakręca media i dla nas wszystkich to nawet wdzięczny temat. Podobno upały mają wrócić od 17 lipca. Najbardziej narażone na nie będą : Górny i Dolny Śląsk, Ziemia Lubuska i Wielkopolska. A jak będzie w rzeczywistości- zobaczymy.
Odnalazłeś się w tym co robisz, a to najważniejsze. Twoja praca daje Ci satysfakcję i dostarcza - jak napisałeś- "masę doświadczeń wszelakich."
Pozdrawiam serdecznie, Piotrze.
Podobno upały mają niedługo wrócić, może nie aż takie, jednak nadal mnie to nie cieszy. Ale co można zrobić, nic. :)
UsuńNa razie to tych historii nie ma za wiele. Ale może kiedyś będę miał chęć opisać coś więcej, a czy w książce to nie wiem na razie.
Pozdrawiam!
https://mozaikarzeczywistosci.blogspot.com/
Nie znałam tych książek, fajnie że o nich napisałaś. Ja też ciężko znoszę upał i wolę nie wychodzić z domu, jak nie muszę. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńTen upał nas wszystkich połączył i wpłynął na nasze funkcjonowanie.
UsuńPozdrawiam serdecznie, Danusiu.
I u nas upały dały się mocno we znaki. Ja na szczęście dobrze znoszę takie temperatury, ale teraz cieszę się z deszczu, który był bardzo potrzebny.
OdpowiedzUsuńZaciekawiłaś mnie „Renetą”. Lubię książki, które po przeczytaniu wywołują refleksję i przemyślenia.
Pozdrawiam serdecznie:-)
Deszcze rzeczywiście są potrzebne. Od kilku dni deszcz pada co parę godzin. Zupełnie mi to nie przeszkadza. Gorzej mają ci, którzy teraz odpoczywają nad morzem. Obserwuję to przez kamerki internetowe. Opady i silne wiatry, mało ludzi nawet chodzi po plaży. Ale od jutra pogoda ma się poprawiać.
UsuńTak, "Reneta" jest książką tego rodzaju- skłania do refleksji i przemyśleń.
Pozdrawiam serdecznie
U mnie z książkami jest odwrotnie. Akcja zaczyna się nudno, a dopiero z czasem się rozkręca. Takie jest moje wrażenie.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam :)
Bardzo podobają mi się kawowe roślinki i kiedyś się nawet na jedną skusiłam, ale niestety po paru miesiącach mi zmarniała... Jeżeli kiedyś znowu w sklepię wyczaję kawę w dobrej cenie na pewno kupię, ale tylko na promocji bo niestety roślinka za długo u mnie nie wytrzymuje.
OdpowiedzUsuńWyhodowalam z nasion awokado i kaki. Stoją na dworze i rosną jak szalone. Ciekawe, gdzie je schowam , żeby nie zmarzły. Niemalże wszystkie rośliny powynosilam na dwór i zrobiły się bujne i zielone .
OdpowiedzUsuńTę książką dla dzieci muszę się zainteresować. Dwóch wnuczków, to jest dla kogo kupować.
Ja teraz sporo czytam. Gdy jest ładna pogoda i naturalne światło za oknem, to wygodniej jest mi usiąść z książką, niż męczyć oczy przed komputerem. Ostatnio, ja również trafiałam na mało ciekawe książki, rozpoczynałam inną, a do tej mniej ciekawej wracam co jakiś czas, by ją skończyć. Nie lubię niedoczytanych historii i w życiu zdarzyło mi się chyba tylko dwa, trzy razy jakiejś nie skończyć. Cieszę się, że Twoje dzisiejsze polecajki, są bardziej interesujące.
OdpowiedzUsuńZ pogodą tak różnie tego lata, u mnie właśnie kończy się chłodniejszy okres, powoli wraca ciepło i słońce, ale cieszę się, że upały, które wspominasz już są za nami i mam nadzieję, że nie będzie już tak ekstremalnych temperatur.
Dobrego dnia!
I hope you are enjoying the Polish summer. Here we are going through difficult days due to the forest fires coming from Canada that are polluting the air in some American cities.
OdpowiedzUsuń(ꈍᴗꈍ) Poetic and cinematic greetings.
💋Kisses💋 ©Theda Bara.
Czasem fajnie sięgnąć po książkę, którą można pochłonąć w jeden dzień, choć przyanam, że jak były upały to trochę trudno się było skupić. Teraz deszczowo to chętnie coś poczytam :).
OdpowiedzUsuńMuszę się rozejrzeć za tymi książkami :)
OdpowiedzUsuńKocham morze !!!
OdpowiedzUsuń