piątek, 5 czerwca 2026
Łódzkie podwórka i nie tylko.
Witajcie w czerwcu! Zaczął się długi weekend,na najbliższe dni zapowiadają u nas deszcz, więc pomyślałam,że "rzucę" parę zdjęć z deszczowej Łodzi.
Kiedyś w czasach minionych jeździło się do Łodzi na zakupy. Przemierzało się całą ulicę Piotrkowską od Placu Wolności do Placu Niepodległości i z powrotem. Czasem udało się coś kupić, coś co było rzeczywiście potrzebne, a trudno dostępne w małym mieście. A jaka była wtedy radość z poczynionych zakupów?! Dziś takie wyjazdy są rzadsze,ale gdy się zdarzają mają inny charakter, ale bywają równie atrakcyjne. I być może uda mi się tą "atrakcyjność" opisać.W każdym razie Łódź ma to do siebie,że nawet jak się "ląduje" na Polesiu, Teofilowie czy innej dzielnicy, ciągnie człowieka na Piotrkowską do Śródmieścia. Co ciekawe, jeśli w całym regionie pada, to w Łodzi leje, nierzadko obserwować tam można tzw. oberwanie chmury. W taki właśnie dzień, przeplatany obfitymi deszczami wybraliśmy się całkiem niedawno do stolicy naszego województwa.
Po zakupach i obiedzie przyszedł czas na herbatkę. Czy to nie czarujące,że " Flirt", a obok Sex- Shop ?
A herbatka wyglądała tak: moja owocowa- czerwona, męża zielona- żółta.
Z okna podwórkowej kamienicy przyglądał się nam kot. W zasadzie, to on czekał na rudego pudelka właścicielki kawiarni, który wyskakiwał za piłką za każdym razem, gdy otwierały się drzwi na podwórko.
"Pasaż Róży" Piotrkowska 3. Kamienice tego podwórka ozdobione są kawałkami lusterek. Ta atrakcja przyciąga turystów i całe wycieczki. Brama otwarta do godziny 22.00.
Kiedy świeci słońce lusterka mienią się i błyszczą, że WOW, ale i w pochmurny dzień to miejsce robi wrażenie.
Piotrkowska 38, coś dla szydełkomaniaczek.
W środku coś takiego. Służy jako kotara i ścianka do robienia zdjęć.
I nagle w czasie naszego spaceru po Piotrkowskiej - ulewa. Ludzie zaczęli przeczekiwać deszcz w bramach, niektórzy schowali się w kawiarniach, barach i restauracjach. Rozłożyliśmy parasole i chroniąc się pod nimi postanowiliśmy dojść do Stajni Jednorożca czyli dużego przystanku tramwajowego na skrzyżowaniu Piotrkowskiej i Alei Piłsudskiego, tuż obok domu towarowego Central.( ciągle działa, choć to teraz już trochę relikt przeszłości) Nagle z jednej restauracji wybiegł młody roześmiany kelner i zapraszał nas to lokalu. My- nie, nie, dziękujemy, już jesteśmy po obiedzie. Tymczasem z naprzeciwka idący zdecydowanym , szybkim krokiem młody człowiek rzuca- "Ja też nie wchodzę!" Nie wiem, naprawdę nie wiem, czy ten człowiek był świadomy,że z tego zdania zrobił show! W każdym razie uśmiechnęłam się ja, a kelner chyba też był pod wrażeniem, bo poleciał za nim i tylko usłyszałam- " To może innym razem pan wpadnie, mamy znakomite..." Dalsze słowa zagłuszył deszcz. Ale wierzcie mi ten facet był świetny i swoją kwestią "zrobił" nam popołudnie.
Dorzucę jeszcze Piaska czyli Andrzeja Piasecznego, który u nas był Gwiazdą Wieczoru w Dniu Dziecka. Bardzo lubię jego liryczne, nostalgiczne piosenki. Jego ciepły głos bardzo do takich utworów pasuje. Staliśmy z boku sceny, za nami dwóch facetów na małym turystycznym stoliku rozłożyło towar do sprzedania. Na zachętę z dużą częstotliwością prezentowali zarówno błyszczące lotki , jak i swoje umiejętności. Polegało to na tym,że za pomocą procy rakieta ze światełkiem wzbijała się wysoko w powietrze, następnie niczym mała, świecąca parasolka- spadochron opadała na ziemię. Słuchałam Piaska i obserwowałam jak dzieciaki próbują wystrzelić maleńkie parasolki najwyżej jak się dało. Jedno do drugiego bardzo pasowało( piosenki i parasolki)
Wieczorem karuzele nie miały zbyt dużego powodzenia. Oprócz jednej, bardzo dynamicznej, zapewniającej mocne emocje niczym górska kolejka.
Właśnie kwitną peonie czy też piwonie. Podobno królową kwiatów jest róża, ale czy na pewno? Zapach piwonii jest zniewalający...I tym kwitnąco- pachnącym akcentem kończę dzisiejszy post. Miłego weekendu. Dziękuję za zaglądanie, czytanie i komentowanie!
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)












Łódź jest niezwykle interesującym miastem. Bardzo lubię to miasto zwiedzać.
OdpowiedzUsuńA jeśli chodzi o kwiaty to ...krolowa jest jedna!!!
Dziękuję
UsuńTeż tak uważam.
Co do kwiatów to kocham peonie.
Pozdrawiam serdecznie, Stokrotko.
Ale sympatyczna relacja! od spacerów z herbatką po urocze piwonie.
OdpowiedzUsuńW jednym z ogrodów widziałam białe i bladoróżowe, mogą spokojnie konkurować z różami!
Takie lustrzane podwórko, to migrena u mnie gotowa, zwłaszcza w słoneczny dzień.
Ciekawy spacer, mimo deszczu:-)
Dziękuję Jotko.
UsuńPeonie mają tyle odmian kolorystycznych... W tym roku najbardziej podobają mi się bladoróżowe. Mam w ogródku przy domu, ale w mieście kupuję. Dwa dni temu płaciłam po 2 zł i po 3 zł od sztuki. Dziś u tej samej pani po 4 zł. od sztuki, a tylko 2 rodzaje kolorystyczne ( poprzednio 3)
A wiesz, nie myślałam o Pasażu Róży w ten sposób. A to ciekawe...
Pozdrawiam serdecznie, Jotko.
Bardzo klimatyczna relacja. i fajnie złapane momenty:-) Łódź w deszczu prezentuje się uroczo. Piwonie idealnie pasują do czerwca, właśnie z nimi kojarzy mi się ten miesiąc:-) Miłego weekendu!
OdpowiedzUsuńDziękuję.
UsuńTakie deszczowe dni w Łodzi nie zdarzają się teraz często, a mnie chodzenie w deszczu zupełnie nie przeszkadza.
O tak, piwonie zdominowały początek czerwca, wciąż kupuję te kwiaty do wazonu.
Miłego weekendu!
Mieszkałam kiedyś w Łodzi i potwierdzam, że to miasto ma szczególny urok. A te zasłonki na Piotrkowskiej 38! Nie było ich wtedy. Dla nich samych warto się wybrać na taką wycieczkę:)
OdpowiedzUsuńTe kotaro- zasłonki to dość świeża sprawa. Podobno, ktoś tą wewnętrzna ukradł, ale zrobił się szumi i została zwrócona.
UsuńMogliby tam urządzić imprezę pod hasłem: Dzierganie w miejscach publicznych, bo to podwórko idealnie się do tego nadaje.
Pozdrawiam. Miłego weekendu.
Jaki wspaniały spacer po łodzi! Widziałam już gdzieś na zdjęciach IG tę szydełkowa bramę. Śliczna. nie wiesz, czy ten deszcz kierował się na wschód, na Polesie - czekam i czeka.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Dziękuję.
UsuńU nas teraz padało dość intensywnie jednego dnia, a miało padać cały tydzień. Wszystko potrzebuje deszczu, wody...
Pozdrawiam serdecznie
Łódź w deszczu ma chyba w sobie coś filmowego — niby zwykły spacer, a tu nagle te bramy, podwórka i ludzie chowający się przed ulewą robią pół scenariusza do kina. Ten „Ja też nie wchodzę!” to w ogóle złoto, aż sobie wyobraziłem minę kelnera i tę sekundę ciszy po tekście rzuconym w deszcz.
OdpowiedzUsuńZastanawiam się tylko, czy Łódź faktycznie nadal tak działa na ludzi, że „ciągnie na Piotrkowską”, czy to już bardziej nostalgia niż realna potrzeba bycia tam? Bo jak czytam, to mam wrażenie, że te miejsca żyją głównie dzięki takim chwilom jak ta ulewa i przypadkowe scenki, a nie samej codzienności.
Dziękuję bardzo.
UsuńCzy potrzeba , czy nostalgia?
Może jedno i drugie. Jak już jestem w mieście, które intensywnie żyje i które znam, to wybieram miejsca, po których wiem czego mniej więcej się spodziewać. A Łódź jak każde duże miasto, ma wiele do zaoferowania.
Pozdrawiam serdecznie
Nie byliśmy jeszcze w Łodzi, ale bardzo chcemy odwiedzić to miasto :) Ma niesamowity klimat! Bardzo ciekawe miejsca uchwyciłaś i miło było poczytać Twoich opowieści :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :))
Dziękuję Estero,
UsuńŁódź jest na pewno ciekawym miejscem. Ja sama choć jeżdżę tam od dawna, nie znam wszystkich dzielnic i nawet najważniejszych zabytków.
Pozdrawiam serdecznie
U mnie w zamierzchłych czasach lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, takim miastem do zakupów wszystkiego, czego nie było na prowincji, były Katowice. Wsiadałam w pociąg że szkolna przyjaciółką i jechałyśmy obie, małolata, te 3 godziny tam i 3 z powrotem. Wycieczka była przednia, a i faktycznie coś tam zawsze upolowaliśmy.
OdpowiedzUsuńKażdy region - jak widać- miał swoje miasto, gdzie dokonywało się zakupów.
UsuńKiedy jesienią odwiedziłam Katowice, panie z Płocka bardzo cieszyły się na ten wyjazd. Planowały zakupy i twierdziły, że Katowice zaoferowały im zupełnie inne ubrania, niż te, które mogły kupić w Płocku. Rozmawiałyśmy o tym w pociągu.
Pozdrawiam serdecznie, Lucy.
Bellas puertas. Me gustaron las flores. Te mando un beso.
OdpowiedzUsuńMuchas gracias, Judyta. Te mando un beso.
UsuńDla mnie róża nie nie jest królową kwiatów - jest wiele piękniejszych gatunków :)
OdpowiedzUsuńPodzielam Twoje zdanie, Aniu.
UsuńPozdrawiam serdecznie w środę.
Jak dla mnie Łódź za każdym razem wygląda jakby walnęła tam bomba. Bardzo ładnie podano tą herbatę.
OdpowiedzUsuńO, bardzo ciekawe spostrzeżenie!
UsuńPoczątkowo byliśmy zaskoczeni, że podali samą herbatę bez śladu fusów. Moja była bardzo mocna, kwaskowa.
Pozdrawiam serdecznie
Podoba mi się kamienica ozdobiona kawałkami lusterek. Istne cudo.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Niewątpliwie jest to coś uroczego, o czym wiedziałam od dawna, ale dopiero teraz zobaczyłam.
UsuńDo wykonania tego podwórka została zaproszona Joanna Rajkowska. Artystka swoją pracę zadedykowała swojej córce Róży, która urodziła się z poważną chorobą nowotworową oczu zwaną siatkówczakiem, ale nauczyła się widzieć w toku udanego procesu leczenia.
Właśnie: istne cudo! To chciała nam powiedzieć artystka: Czy to dla Ciebie oczywiste, że widzisz? Czy wiesz, że Twoja umiejętność widzenia jest cudem?
Pozdrawiam serdecznie, Haniu.
Bardzo fajny wypad, połączenie przyjemnego z pożytecznym :))) Zakupy, spacer w ciekawe miejsca i odpoczynek w kawiarence przy pysznej herbatce :))) Nazwa kawiarni rzeczywiście fajnie współgra z sąsiadującym sklepem ;)))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie, Agness:)
Dziękuję Agness, pięknie to wszystko ujęłaś!
UsuńPozdrawiam serdecznie
Flirt obok sex shopu to szczyt marketingu. :)
OdpowiedzUsuńDobra uwaga!
UsuńKiedy to zobaczyłam, koniecznie musiałam uwiecznić na zdjęciu!
Pozdrawiam serdecznie
Fajna wycieczka, moc atrakcji! :)
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję. Pozdrawiam serdecznie, Urocznico.
UsuńO, odwiedziłam Pasaż Róży parę lat temu. Baaardzo tłumnie było, ale zdjęcia porobiłam 🙂
OdpowiedzUsuńProjekt zrealizowano na przełomie 2013 i 2014 roku, więc może to było w pobliżu tej daty.
UsuńTeraz też nie brakuje tam turystów i zorganizowanych wycieczek, nawet pomimo niepogody.
Piękne i klimatyczne zakątki Łodzi pokazałaś. Dla mnie w czerwcu królową kwiatów jest piwonia. U mnie jeszcze nie są w pełnym rozkwicie. Pozdrawiam serdecznie ♥️
OdpowiedzUsuńDziękuję Marysiu,
UsuńJuż dawno zauważyłam, że kwitnienie w różnych regionach Polski różni się, nie raz bardzo. Na przykład w czasie naszego majowego pobytu we Władysławowie kwitły tulipany, podczas gdy u nas dawno przekwitły.
Pozdrawiam serdecznie
Fajna fotorelacja. :) My w Łodzi bywamy tylko u teściów, mój narzeczony nie znosi tego miasta z powodów osobistych. Chociaż może kiedyś uda się zorganizować jakieś zwiedzanie...
OdpowiedzUsuńDziękuję Lou,
UsuńBywają takie uprzedzenia i czasem " walka" z nimi jest trudna.
Pozdrawiam serdecznie
Tak.. często wokoło Łodzi nie pada a w Łodzi tak...
OdpowiedzUsuńNa piasku nie byłam. Podobno wogóle po koncercie była z nim jakaś drama i dosłownie się obraził. Widziałaś to :D?
Pozdrawiam ciepło! Miłej środy🌸
Angelika
Przez pierwszą część koncertu Piaska staliśmy z boku sceny, ale potem postanowiliśmy pospacerować po Rynku, poczuć atmosferę, zobaczyć jakie są ceny tego i owego. Zwabiła mnie ostatnia piosenka. Zatrzymaliśmy się i słuchaliśmy, ale z daleka.
UsuńPo powrocie do domu oglądałam nagrania i komentarze z tego koncertu. Ktoś napisał, że Piasek się obraził i nie wyszedł, żeby dawać autografy. To "obraził się" zostało podchwycone i potem co chwila ktoś pisał, że Piasek się obraził. A może po prostu postanowił, że nie będzie dawać autografów, bo się spieszył?!
Temat z obrażaniem się umarł śmiercią naturalną, bo na drugi dzień już nikt o tym nie pisał.
Widziałam, że przywiózł ze sobą kilku artystów, którzy wypełniali czas publiczności, gdy on postanowił na moment odetchnąć.
Pozdrawiam w środę wieczór.
Każde miasto ma coś do zaoferowania, tylko trzeba umieć znaleźć. Fajnie to pokazałaś. Nie byłam nigdy w Łodzi. Może czas nadrobić?
OdpowiedzUsuńZgadzam się. Ciekawe czy Łódź będzie Ci się podobać?!
UsuńPozdrawiam
A pesar de que en la lluvia no se puedan hacer muchas actividades fuera, me encanta contemplar la lluvia, es muy relajante y siento ademas que cuando voy a salir y llueve no hay mucha gente jeje y eso em gusta, se ve la has pasado maravilloso y eso me alegra demasiado, un abrazo y que estes bien.
OdpowiedzUsuńHola Beatriz, sé que tenemos gustos parecidos. Me gusta pasear bajo la lluvia. Solo un aguacero me impide caminar, porque me gusta esperar a que pase. Estoy bien, y espero que tú también. Un abrazo.
UsuńTe mando un beso.
OdpowiedzUsuńJudith, te mando un beso.
UsuńWitam Cię serdecznie Moja Enklawo. Bardzo podobają mi się łódzkie nazwy, przeróżne gry słowne i zbiegi okoliczności. Pobudzają naszą wyobraźnię i sprawiają, że można poczuć się wyjątkowo w tak niezwykłym miejscu.
OdpowiedzUsuńI do nas ma przylecieć Piasek. Na jesień. A ja tak dawno byłam na jakimś koncercie...
Dziękuję MaB,
UsuńBardzo ciekawe spostrzeżenie.
Mam nadzieję, że będzie śpiewał swoje liryczne piosenki( Piasek), bo są piękne.
Wspaniałego weekendu!
Dziękuję i ja Tobie życzę pięknej niedzieli i przyjemnego kolejnego tygodnia.🤗
UsuńDziękuję i wzajemnie!
UsuńMuy agradable el pasea a través de imágenes maravillosas. Fue una buena experiencia. Un abrazo.
OdpowiedzUsuńMuchas gracias.
UsuńUn abrazo.
Bardzo ciekawe są te łódzkie podwórka. Jest to coś, czego nie widziałam w innym mieście.
OdpowiedzUsuń