wtorek, 24 lutego 2026

Wstęp do " Małej Apokalipsy" Tadeusza Konwickiego.

Dzień dobry, luty zmienił temperatury na dodatnie. Dziękuję Wam za troskę i życzenia zdrowia. Witam Esterę, nową obserwatorkę mojego bloga. Dziś spróbuję nakreślić ramy tematu związanego z Konwickim i "Małą Apokalipsą".
Ze zdrowiem lepiej, cieszę oczy tulipanami z marketu. Kolor piękny- głęboka śliwka, choć na zdjęciu wygląda na ciepły fiolet, ale tak naprawdę jeszcze za wcześnie na tulipany. Listki są jasnozielone i zwijają się w rulonik.
Mamy to: Wydanie " Małej Apokalipsy" Tadeusza Konwickiego z 1988 roku. Jeszcze niedawno była ona w kanonie lektur rozszerzonych dla LO i Technikum. Dlaczego była? Ponieważ jej przekaz patriotyczny był niejednoznaczny i została całkiem niedawno wykreślona z tegoż kanonu. Dorosłemu człowiekowi cieżko jest pojąć , co autor miał na myśli, a co dopiero młodzieży?! W wielkim skrócie. Mamy czas PRL. Do bezimiennego bohatera, niemłodego już pisarza wpadaja z wizytą dwaj koledzy z tej samej nomenklatury i namawiają go, aby na znak protestu wobec panującego reżimu dokonał aktu samopalenia -" Dziś wieczorem, kiedy skończą się obrady zjazdu partii i delegaci z całego kraju wyjdą przed gmach" A zatem nasz bezimienny bohater ma cały dzień, czas do godziny 8 wieczorem, aby zrobić małe podsumowanie swojego życia. Przy czym jest to podsumowanie dość surrealistyczne, prezentujące rzeczywistość i absurdy PRL. Jeśli będziecie zainteresowani możemy się temu bliżej przyjrzeć w kolejnych postach.
Dlaczego Konwicki? Dlatego,że przeżył cały PRL z nawiązką. Urodził się w Nowej Wilejce na Litwie w 1926 roku, zmarł w 2015 w Warszawie, zasiadał przy stoliku w słynnym " Czytelniku" i przyjaźnił się z ludźmi tej klasy co na przykład Gustaw Holoubek, Antoni Słonimski i mnóstwo innych. Potrafił posługiwać się jezykiem polskim w taki sposób,że każdy kto choć trochę ma pojęcie o literaturze, rozpozna w nim natychmiast wirtuoza wśród amatorów.Co nie znaczy,że wszystkie jego książki są łatwe w odbiorze.
Bydgoszcz. Linoskoczek nad Brdą. Jak podaje Piotr Łopuszański w książce " Sekrety z życia pisarzy i artystów" - " Dopiero w latach dziewięćdziesiątych zaczęto u nas wydawać prawdziwe biografie pisarzy." Przy czym jeśli wierzyć jego słowu( a nie ma powodu,żeby nie wierzyć) Tadeusz Konwicki nie doczekał się jeszcze rzetelnej biografii. Dlatego pewne okresy w jego życiu, są ciągle nie wyjaśnione, pełne czarnych dziur. Są za to wywiady rzeki. Mam dwa napisane w sposób bardzo przystępny, ciekawy, chwilami nawet zabawny. I mogę co ciekawsze wypowiedzi przytoczyć. Jeśli oczywiście to Was zainteresuje.
Brda w Bydgoszczy o zmierzchu. A zatem mamy w tytule książki nawiazanie do Apokalipsy Św. Jana. Mała Apokalipsa czyli koniec jednostkowego, osobistego świata. Koniec PRL, a raczej zmierzch pewnych idei. Co ciekawe ostatnio znalazłam w "Polityce" artykuł - " Errata do Apokalipsy" Rozmowa Kaspra Kalinowskiego z Agatą Kaźmierską i Wojciechem Brzezińskim, autorami książki- " Co będzie? Krótki przewodnik po końcach świata".
Milusia kanapa przed jakimś lokalem w Bydgoszczy, listopad 2025. I to byłoby tyle na dziś. Ciąg dalszy nastąpi. Pozdrawiam Was serdecznie. Dziękuję za zaglądanie, czytanie i komentowanie. Za to,że ciągle tu jesteście. Za Wasze słowa , obecność i zaangażowanie.

22 komentarze :

  1. Dziękuję serdecznie za tak miłe przywitanie :) Odnoszę wrażenie, że niejedną lekturę szkolną człowiek odkrywa na nowo dopiero jak tą szkołę skończy. Niedawno wróciłam do "Ludzi bezdomnych" S.Żeromskiego i teraz jako dorosła kobieta mam zupełnie inny odbiór tego dzieła. Pozdrawiam, Estera :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Estero,
      Warto wracać do lektur szkolnych i odkrywać je na nowy, gdy jesteśmy dorośli i bardziej świadomi niż byliśmy jako nastolatkowie.
      Co do Żeromskiego , to jeszcze tak niedawno zachwycałam się " Przedwiośniem" i adaptacją " Syzyfowych prac" w gwiazdorskiej obsadzie.
      Pozdrawiam Cię serdecznie

      Usuń
  2. Zauważyłam, że książki pisane w latach komunizmu były nijakie. Żadnego przekazu nie miały. Pozdrawiam ❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy z jakiego okresu pochodziły. W zasadzie szczerą myśl, blokowała cenzura. Trzeba było ją jakoś obejść , a to nie zawsze obyło się bez szkody dla utworu.
      Z drugiej strony różne relacje obozowe, wojenne itp były z pierwszej ręki. Często takie, że nie szło ich zapomnieć.
      Ja na przykład nie czytam prawie w ogóle takiej literatury napisanej przez ludzi urodzony w latach 80, 90, bo pisanie o czymś czego się na własne oczy nie widziało , dla mnie nie ma sensu.( z przekonaniem, że dokładnie się wie, co przeżyły osoby w obozie koncentracyjnym na przykład)
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Nijakie??? Absolutnie się nie zgadzam 😱

      Usuń
  3. Chyba nie czytałam, choć treść mi znajoma, pewnie z innych źródeł niż książka. Kiedyś do Bydgoszczy jeździłam często, teraz raczej do Torunia, ale i Bydgoszcz coraz piękniejsza, wiec musze zajrzeć.
    Tulipany, to zawsze kawałek wiosny w domu:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja kiedyś nawet czytać tego nie chciałam, omijałam szerokim łukiem. Teraz spotkałam się z tym ,że biblioteki wycofują jego książki i lądują one na półki z uwolnionymi książkami. Wykruszają się niestety ludzie z najstarszego znanego nam pokolenia, a oni sporo widzieli, sporo przeżyli i mieli sporo do przekazania. Czy przekazali to już inna kwestia, czy nas to jeszcze interesuje- to też już inna kwestia...
    Lubię od czasu do czasu zaglądać do Bydgoszczy i spacerować nad Brdą.
    Te tulipany, choć niedawno kupione i zasilone odpowiednimi preparatami ( głównie cukrem) marnieją w błyskawicznym tempie. Niestety.
    Pozdrawiam serdecznie, Jotko. Dobrego dnia

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam, a jakże! Wędrówka bohatera przez Warszawę to majstersztyk obyczajowy z parabolicznym sensem. Na spotkaniu z Konwickim byłam osobiście, gdy robił film "Lawa", opowiadał między innymi, jak dobierał obsadę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow , to byłaś z nim na spotkaniu! Jakie wrażenie zrobił na Tobie?

      Usuń
    2. Wyciszony, tak jakby zawstydzony, że musi być na widoku, a ludzi było full, opowiadał ciekawie, cichym głosem, kiedy wspomniał o tym, że w roli Guślarza obsadził Maję Komorowską, widać było, że był bardzo zadowolony z tego pomysłu i tak jakby oczekiwał (bo nie obawiał się, raczej nie było w nim takiej przyziemnej obawy, że film nie będzie się podobał, wiedział, że robi coś nowatorskiego, był pewny swego) że krytycy, recenzenci będą się dziwić, a on im takiego psikusa zrobił; sprawiał wrażenie, że ma duże poczucie humoru

      Usuń
    3. W sumie musiał mi gdzieś mignąć w TV parę razy, bo tak go właśnie widzę, jak opisałaś.
      Maja Komorowska " zbierała" wtedy komentarze niezbyt pochlebne, w naszym szkolnym gronie. Nie rozumieliśmy wtedy jej geniuszu, musiało minąć trochę czasu, zanim zobaczyłam, że w granych przez siebie rolach jest świetna, jedyna w swoim rodzaju!
      To poczucie humoru daje się odczuć w tych wywiadach rzekach. Miał naprawdę zdystansowane spojrzenie na rzeczywistość!

      Usuń
  6. Nie czytam biografi, bo za dużo w nich lukru, za mało faktów.
    Konwickiego coś tam kiedyś przeczytałam, ale było to raczej ślizganie oczami po kartkach. Nie pamiętam nic. Do niektórych treści trzeba po prostu dojrzeć.
    O tej porze kupuję hiacynty. Właśnie miałam takiego, że ze względu na zapach stał w łazience.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też niestety często odnoszę takie wrażenie. A już, rzadko podoba mi się jakiś wywiad w kolorowym magazynie. Nasi aktorzy , autorzy , celebryci często promują się na potęgę.
      Myślę, że czasem jakaś książka wpadnie nam w ręce i po prostu nas zainteresuje do tego stopnia, że chcemy z nią zostać dłużej.
      Trochę poczekam z innymi kwiatami, bo skoro zima była taka nietypowa , to początek wiosny też może być kapryśny . Zresztą niedługo marzec, a w marcu jak w garncu! Hiacynty bardzo lubię!

      Usuń
  7. Czytałam "Małą Apokalipsę" jako bardzo młoda osoba, w latach 90'. To była tzw.ambitna literatura, a Konwicki owiany legendą. Klasyk. Mam w swoich zbiorach do dziś 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero teraz tak naprawdę na nią trafiłam. Jak zaczęłam czytać, to język tej książki wydał mi się taki esencjonalny, klarowny, dobry. Pomyślałam, że wielu z tych autorów, którzy obecnie pisze, w ogóle pisać nie powinno. Ale mamy wolny rynek, który najlepiej weryfikuje te sprawy.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  8. Nie czytałam , ale jestem dość zainteresowana tematem. Ciekawość rozbudziłaś swoim tekstem. Wiesz, ja nigdy w Bydgoszczy nie bylam, tyle miejsc jest do odkrycia. Ja bardzo kocham fiolet, także jaki tam odcień by nie był, to mi się podoba. Hehe Rok temu męczyłam ogrodnika, by mi szukał na giełdach fioletowych pelargonii...no i szukał, ale niestety w tamtym roku nikt nie miał...jak tak można, kiedy Aga chce. Haha W tym roku też go pomęczę.. jak nie będzie.. trudno...trza będzie jechać na giełdę i ich tam postraszyć, ze maja hodować fiolet. 😂💜
    Chyba już bredzi. Pozdrawiam najserdeczniej.🥰🤗💓💜

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aga,
      Bydgoszcz jest dość daleko od Was. Ale warto ją zobaczyć, ze względu na Brdę i bulwary, po których można spacerować, ale nie tylko to, bo jest tam Muzeum Brudu, Muzeum Sztuki Współczesnej i mnóstwo fajnych...butików. A także Pierogarnia, gdzie wcinając różnego typu pierogi, można patrzeć na rzekę. My całkiem niedawno odkryliśmy Bydgoszcz i teraz tam co roku wracamy.
      Co do fioletowych kwiatów, to rozumiem. Miałam kiedyś fioletowe petunie o aksamitnych kielichach - coś pięknego!
      Na zdjęciu jest też fioletowe pióro. Kobietki z księgarni sprowadziły przed świętami, a ja już od dawna o pisaniu piórem myślałam. Wspomagamy tę naszą księgarnię jak możemy, bo wiesz co się dzieje obecnie z księgarniami...Zamykają się jedna po drugiej jak domki z kart. A my wszyscy w mieście nie chcemy, żeby zamknęła się nasza. Pamiętam ją jeszcze z dziecięcych lat.
      Pozdrawiam serdecznie Agusiu!

      Usuń
  9. Przyznam, że przez tą publikację nie przebrnęłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety, też jeszcze nie dobrnęłam do końca.
      W ogóle nie wiem co jest grane, nie mam ostatnio weny na czytanie książek.

      Usuń
  10. Książka na pewno ciekawa. :) Ładne zdjęcia. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Parece un libro interesante. Te mando un beso.

    OdpowiedzUsuń
  12. Też mam to wydanie MA, czytałam jednym tchem na studiach. W ogóle wszystko Konwickiego przeczytałam. Lubię jego dzieła. Zwłaszcza "Kronikę wypadków miłosnych". Pozdrawiam Izo!

    OdpowiedzUsuń