wtorek, 11 lutego 2014

Co kręci moje zwierzęta, co kręci mnie...

Na zdjęciu mój mąż z Perrem. Perro " rozmawia" z kolegami. Zdjęcie stare( śniegu też nie ma) ale zabawa ciągle aktualna. Mamy parę takich miejsc gdzie nasz pies jest zwarty i gotowy. Biega jak szalony wzdłuż siatki bądź ogrodzenia w te i nazad. Po drugiej stronie w podobny sposób spędza czas inny pies. A czasem są to dwa lub więcej psów- w zależności od tego ile ich tam- tych psów mają. Czasem dochodzą jeszcze wrogie ataki na siatkę z odsłoniętymi aż do dziąseł zębami. A potem jest zadyszka, a jakże i głośne sapanie. I pomyśleć ,że w chwilę później gdy zabawa się kończy nasz pies jest znowu miłym, niemal uśmiechniętym psem. Nigdy nie mogę się nadziwić jak psy uwielbiają ( i co w ty widzą)w tym to bieganiu pod siatką! Na tym zdjęciu psy sąsiada z sąsiedniej wsi pana S. Jego psy" idą" jak w zaprzęgu, są bardzo zgodne, nie gryzą się, widocznie mają już ustaloną między sobą hierarchię w stadzie. Pan S. to też miły człowiek,( ma takie uśmiechnięte oczy) spotykamy się czasem pod sklepem i żartujemy. Kiedyś powiedział, że w moim obecnym nakryciu głowy wyglądam jak Pola Negri. Akurat wychodził ze sklepu mój mąż-" Ale on nie wygląda jak Rudolf Valentino..."-stwierdził pan S. Był mróz i mój mąż miał mocno nasunięta na głowę czapkę. Moje koty czują już wiosnę. Przedwczoraj nie mogłam poznać Niuńka. Sponiewierany na maxa, cały w błotnych dredach. Przywlókł się kulejąc i "powiedział", że w związku z tym nie będzie jadł kolacji. Nie to nie. Leżał potem cały dzień ledwo żywy. Ach, te kocice... To dla nich Niuniek dał się sponiewierać. Ale już się wykurował, apetyt mu wrócił i znowu ciągnie go do kociarni sąsiadki. Wczoraj przy pięknej słonecznej pogodzie wybrałam się na wycieczkę rowerową. Ach jak taka przejażdżka poprawia nastrój! A dziś już ponuro i trzeba było poprawić sobie nastrój zakupami. Ależ się wykosztowałam! Bardzo! Kupiłam skakankę za całe 1zł i 50 groszy i chiński długopis za 2 zł i 50 groszy. I pomyśleć - chiński długopis, piszący cienko na fioletowo z lekkim połyskiem, obiekt westchnień młodzieńczych lat, dziś można kupić za tak śmieszną sumę. W dawnych czasach koleżanka spod Poznania pisała- " Czy są u was oryginalne wkłady do chińskich długopisów? U nas nie ma. Jeśli są, bardzo cię proszę przyślij mi dwa!" W kwestii robótkowej powstaje niewielki haft. Ariadna wprawdzie rozszerzyła paletę kolorów, ale ciągle kudy jej tam do DMC czy Anchor. W każdym razie chciałam kupić jasno cytrynowy i niestety takowego w palecie Ariadny nie ma. Ach i jeszcze nie mogłam przejść obojętnie obok " czerwonych" Robótek ręcznych ( jest kilka ładnych serwetek)Pierwszy numer Anny- szydełkowanie- rozczarował mnie. W każdym razie nie znalazłam w tym numerze nic ciekawego. To tyle. Witam wśród moich obserwatorów Anię. Dziękuję za pochlebne komentarze pod moim chińskim motywem. Trzymajcie kciuki za Inę- jutro ma zabieg, i za mnie, żebym dobrze wypadła po przerwie...Pozdrawiam Wszystkich serdecznie, życzę miłego wieczoru i słonecznej środy!

12 komentarzy :

  1. Za Inę kciuki już zaciskam!! i za Ciebie ;-)) Będzie dobrze ;-)) Oj i nasza MiMi (8 miesięcy) jakoś wiosnę odczuwa silniej... i jakoś tak ładniej pachnie hihii ;-)) Co oglądam w pobliskim sklepie gazetki robótkowe... to je odkładam... jakoś nic ciekawego w nich nie dostrzegam.
    Och tak... jak kiedyś zeszyt w sztywnej oprawie kosztował majątek, a dziś ok. 2zł., a miarę krawiecką kupiłam kilka dni temu za całe 1,50 ,- w pudełeczku. Czasy się w tej kwestii zmieniły, ale i niestety jakość większości produktów również.... ;-))

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację Karolino, że jakość produktów już często nie ta sama, ale dobrze, że to co potrzebne( myślę o drobiazgach) można kupić za grosze...Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki za Was kobietki!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Agulcu! Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  4. Dzisiaj myślałam o Inie więc trzymam mocno za nią kciuki i za Ciebie Izo również. Czytając Twój post o zwierzakach pomyślałam sobie, jaką to radością dla opiekuna jest oglądanie swoich zwierzaków zdrowych i szczęśliwych... Dzisiaj dowiedziałam się od weterynarza, że mój kocurek Fiodor ma białaczkę... Jestem przerażona diagnozą i szczerze mówiąc załamałam się bo ona ma dopiero rok i cztery miesiące. Ale postanowiłam o niego zawalczyć, jutro podejmujemy leczenie. Serdeczności przesyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beatko, też jestem zdania, że o nasze zwierzęta musimy dbać i walczyć z chorobami- nawet gdyby to oznaczało tylko-albo aż przedłużenie im życia. Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Beato, polecam tę stronkę, no chyba, że ją juz znasz. Pozdrawiam.
      http://forum.miau.pl/viewtopic.php?p=1701973

      Usuń
    3. Bardzo dziękuję, na pewno skorzystam :)

      Usuń
  5. Ech te samce.....na szczęście myśmy się na tyle ucywilizowali, że nie latamy już wzdłuż granicy obejścia i nie szczerzymy się na obcych, chociaż chyba nie wszyscy. Wojtek jest fajniejszy od "jakiegoś tam" Rudolfa ( geja) Valentino.
    Ja uważam, że dawniej było takie samo badziewie jak i teraz, tylko nie mieliśmy porównania z produktami dobrej jakości , bo ich nie było. Moi rodzice mają dużo rzeczy z tamtej "epoki", tatuś jest typem chomika, nie zamienił bym tych rzeczy na produkowane dzisiaj, są brzydkie, a że trwalsze? Być może tak ale po prostu musiały takie być, dzisiaj na szczęście stać nas na nowe "modele" co jakiś czas.
    Oczywiście trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem pod wrażeniem "objętości" Twojego wpisu. No i czuje się wiosenną energię w treści i formie, BRAWO !!! Rower dobrze Ci robi, chce się żyć.

    OdpowiedzUsuń
  7. Znowu załatwiłaś sobie pracę w Tumie? - super! Pewnie, że o zwierzęta się walczy, ale sama wiesz, że są jeszcze ludzie, którzy dopiero co urodzone kociaki i psiaki zakopują lub topią żywcem! Trzymam kciuki za kocurka Beaty.ola

    OdpowiedzUsuń
  8. Olu, na razie miałam jedną grupę poleconą przez Księdza Pawła. Jak będzie dalej zobaczymy...A pamiętasz jak walczyliśmy o łapkę Figi, ile było jeżdżenia, zmiany opatrunków w gabinecie i potem w domu, wydanej forsy...Wszystkich zwierząt nie uratuję, ale o moje oswojone muszę dbać.

    OdpowiedzUsuń