poniedziałek, 25 maja 2026

Morze nasze morze. Władysławowo.

Witajcie Moi Drodzy. Dziękuję za zaglądanie, czytanie i komentowanie. Na komentarze będę odpowiadać i chodzić do Was z wizytą. Chwilkę mnie nie było, bo postanowiliśmy zobaczyć co słychać nad morzem.
Najpierw dylemat- gdzie jechać? Mąż był za Władysławowem, ja myślałam o Gdyni.Zadzwoniliśmy do "Dziadka"- " O kochani, ceny poszły w górę. Te na stronie są nieaktualne..." Dobrze nam było u niego w paździeniku, ale skoro teraz tak podniósł ceny, postanowiliśmy szukać dalej. Po kilku telefonach uznaliśmy,że w Gdyni już pełnia sezonu i trzeba zadzwonić do Władysławowa. W międzyczasie "Dziadek" próbował się dodzwonić. Skruszony, podkręcony przez żonę ( bo trzy pokoje stoją puste i nie zarabiają) był skłonny bardzo zejść z ceny. Za późno, za późno...
A zatem obraliśmy kierunek- Władysławowo. Pociąg Inter City relacji Bydgoszcz Główna- Gdynia. Potem osobowym na Hel. Dawno nie widziałam tak wypełnionego pociągu. Komu nie udało się wcześniej zająć miejsca siedzącego w pociągu, zajmował miejsce stojące w przejściu. Oj, dużo ludzi stało w przejściu. Większość pasażerów wysiadła we Władku. Nasza kwatera znajdowała się niedaleko morza, choć czy to miało dla nas aż takie znaczenie?! Każdego dnia pokonywaliśmy po kilkanaście kilometrów. Wreszcie widok na pełne morze! Temperatura oscylowała w granicach 18 stopni, ale od morza wiało niemiłosiernie. Ludzie spacerowali nad morzem obabuchani i w czapkach na głowie, ale byli oczywiście i tacy w kostiumach kąpielowych opalający się za parawanami.9 wejść na plażę bardzo blisko siebie i nasze ulubione nr5 z wiewiórką i kamerką przemysłową.( możecie sprawdzić) Wczasowiczów sporo- głównie emeryci i grupy dzieci, i młodzieży. Zielone Szkoły, ale nie tylko.
Któregoś dnia rannym pociągiem wybraliśmy się na Hel. W porcie plan filmowy, na podstawie rekwizytów i scenerii wywnioskowałam,że film będzie wojenny.
W czwartek nad ranem porządnie popadało. Postanowiliśmy plażą dojść do Przylądka Rozewie. My, morze i garstka ludzi na plaży!
Oj, było hardcorowo. Wiatr wiał tam silniejszy niż gdziekolwiek indziej, nagle wszystko spowiła mgła. Dwóch rybaków łowiło ryby, mewa zanurkowała z wysokości,żeby pochwycić rybę...
A potem trzeba było wdrapać się na klif do latarni morskiej.
I wrócić do Władysławowa na obiad.
Trafiliśmy tam drugiego dnia i już zostaliśmy do końca pobytu. Restauracja oferowała w cenie obiadu dwa dania, ciasto i napoje- kompot, herbatę i kawę z ekspresu. Pierwsze dwa dni gwarno jak w ulu. Obsługiwali 4 grupy dzieci i młodzieży. W kolejnych dniach cicho i pusto.Jedynie my i rybacy z portu.Zorganizowane grupy dorosłych przychodziły dopiero na obiado- kolację. Po ryby chodziliśmy do sklepów w pobliskim porcie.
Po południu- karmienie mew.
Pozowananie do zdjęć nie odbywało się bowiem za darmo.
"Widziałam orła cień..."
I to byłoby tyle na dziś. Pozdrawiam Was serdecznie i życzę udanego tygodnia.

44 komentarze :

  1. Linda playa. Te mando un beso.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeju, nie korzystałam z tzw. kwater ze dwadzieścia lat. Mam złe wspomnienia z ostatniego razu. No, ale najważniejsze morze 🩵

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właściwie nie miałam przykrych doświadczeń z kwaterami, dziś zwanymi pokojami gościnnymi. Czasem wyposażenie może budzić pewne zastrzeżenia, ale przez tydzień można to znieść.
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Wspaniała wyprawa i okazuje się, że można znaleźć fajne miejsca, na nocleg i na obiady, bez paragonów grozy.
    Pociąg musiał jechać przez moje miasto, kiedyś jeździliśmy nim do Gdańska!
    Morze, to morze, w każdą pogodę piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, Jotko.
      Morze jest piękne o każdej porze roku. Ja lubię je przed i po sezonie.
      Nie, ten pociąg nie jedzie przez Twoje miasto.
      Po doświadczeniach z ubiegłego roku unikamy przypadkowych barów ze smażoną rybą, a tym samym paragonów grozy. Wtedy spróbowałam zupy rybnej, która z zupą rybną niewiele miała wspólnego.
      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Wspaniała wycieczka! Śliczne zdjęcia, mewy jak zawsze fotogeniczne :) W tamtym roku jechaliśmy Intercity do Poznania i muszę przyznać, że było tak samo jak piszesz- pociąg pełny ludzi i gdyby nie to, że pomyśleliśmy o rezerwacji miejsc to mogłoby być ciężko :) Dopłata była niewielka, a komfort podróży- ogromny :))
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję,
      Najwięcej ludzi było w osobowym. Intercity też cieszy się dużym powodzeniem i na Wybrzeże trzeba było rezerwować bilety z uprzedzeniem( i z powrotem też), rzadko mieliśmy tak, że w ostatniej chwili.
      A komfort rzeczywiście jest. I pomyśleć, że kiedyś nad morze jechało się cały dzień lub całą noc...
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Oj tak, mama mi to opowiadała i byłam dla niej pełna podziwu, że dawała sobie radę w takiej długiej podróży :)

      Usuń
    3. Nie było wyjścia, taka była rzeczywistość...

      Usuń
  5. A myślałam, że już nie ma takich przepełnionych pociągów. Dawno już jechałam koleją. Nikt stał w przejściu. Widać nie jechałam w turystyczne strony.
    Fajna Twoja wycieczka. I świetnie wykorzystany czas pobytu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Ja też tak myślałam! A jednak pociąg osobowy relacji Gdynia- Hel w poniedziałek w godzinach popołudniowych taki był i ta sama trasa w środku tygodnia Władysławowo- Hel- też.

      Usuń
  6. Pięknie spędzony czas. Morze jest atrakcyjne o każdej pory roku. Ja do morza mam sześćdziesiąt kilometrów i najbliższe jest Mielno. Na Helu jeszcze nie byłam. Śliczne zdjęcia , pozdrawiam serdecznie ♥️♥️♥️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Marysiu.
      Godzinka, a może nawet nie i jesteś nad morzem. Byłam kiedyś w Mielnie i chętnie bym się wybrała znowu, żeby zobaczyć jak tam się wszystko zmieniło.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  7. Fajna wyprawa ,też kocham morze ale jeżdżę tam mało bo i kilometrów mam dużo do pokonania (ok 700 )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję,
      Masz do pokonania dużo kilometrów, nad morze. Ja mam połowę tego.
      Pozdrawiam

      Usuń
  8. Władysławowo ma swój urok. Swego czasu bardzo często tam bywałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pierwszy raz byłam we Władysławowie. I bardzo mi się podobało.
      Pozdrawiam

      Usuń
  9. Witaj cieplutko, Podoba mi się, że organizujecie z mężem tak fajne wycieczki we Władysławie jeszcze nie byłam ale po Twojej relacji wiem że chce tam pojechać, piękne zdjęcia i wspaniały czas a pogoda- na nią nie ma się wpływu ale dobrze że Ty Izo umiesz doceniać wszystko i mewy, i morze i dobre jedzenie pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo,
      Władysławowo otwiera się na turystów, niektórzy szykują lokale na właściwy, letni sezon.
      Ale my uznaliśmy, że teraz w maju będzie nam przyjemnie spędzić tam trochę czasu.
      Bardzo lubimy mewy. Niektóre potrafią znaleźć się w mieście, wśród wysokich wieżowców, lubię gdy lecą z charakterystycznym nawoływaniem. Dla mnie to taki symbol nadmorskich, portowych miast.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  10. Naraz poczułam, jak gdybym tam nad morzem teraz była. Tyle szczegółów uchwyciłaś w swojej opowieści i w tych pięknych kadrach... Widać, że było Wam we Władysławowie dobrze. Przyjemnego końca maja.🤗

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo,
      Było świetnie, a teraz czas zatopić się w codzienności.
      Tymczasem nowy miesiąc. Pięknego czerwca, MaB

      Usuń
    2. Dziękuję i wzajemnie.🤗

      Usuń
  11. Obejrzałam i przeczytałam wpis z przyjemnością. Jeju, jak ja dawno nie byłam nad Bałtykiem!
    Uściski:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. Pierwszy raz byłam nad morzem przed sezonem, taka pora mi odpowiada.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  12. Fajny pobyt i ładna fotorelacja. :) Tęsknię za morzem, ale na razie nigdzie nie pojedziemy... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo.
      Są sprawy ważne i ważniejsze...
      My odpoczęliśmy i wzięliśmy się za porządki.
      Pozdrawiam

      Usuń
  13. Prawdziwy i autentyczny Bałtyk:-) Parawany, wiatr i mgła... Spacer brzegiem morza i mewy skradły moje serce. Pozdrawiam cieplej niż wiało we Władku:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję,
      Cieszę się, że moja relacja się podobała.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  14. Mam ogromną ochotę na wyjazd nad morze, ale najchętniej jesienią, kiedy będzie klimatycznie i pusto. Z ogromną przyjemnością obejrzałam Twoją relację, dała mi namiastkę spełnienia marzenia :))
    Pozdrawiam ciepło, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Agness,
      Byliśmy nad morzem we wrześniu, w październiku i teraz w maju.
      Każdy z tych wyjazdów był udany i niepowtarzalny.
      Unikamy pełni sezonu, bo nam nie pasuje. I okazuje się, że przed i po sezonie może być super.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  15. Ha, ta jedna mewa ze zdjęcia to pewnie jakąś premię dostała za tak efektowną pozę. Widać, że się stara dziewczyna :)
    Piękny reportaż, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo
      Zrobiła prawdziwy ślizg po tą rybę. Postarała się!
      Dorodne tuszki śledziowe znikały migiem.
      Pozdrawiam

      Usuń
  16. Nad naszym morzem zawsze pięknie. Zdjęcia urocze. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Danusiu,
      Lubię nasze morze.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  17. Spóźnione, miłego relaksu ♥
    Miłego dnia!
    Angelika

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale to jest dokładnie ten typ wyjazdu nad morze, który niby „wszyscy znamy”, a jednak za każdym razem wygląda trochę inaczej — i trochę przez to ma swój urok. Te ceny w trakcie sezonu i nagłe „a jednak możemy zejść” od właścicieli to już chyba klasyk polskiego wybrzeża.

    Zastanawiam się tylko, czy Wy też macie takie wrażenie, że Władysławowo i okolice trochę żyją własnym rytmem — raz tłum, raz totalna cisza, jakby dwa różne światy w odstępie kilku dni? Bo to „my i rybacy w restauracji” brzmi już prawie jak osobna historia, trochę nawet lepsza niż ten pełny sezon.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      To prawda. Wszyscy szykują się na wielki sezon, ale póki co "łapią" co się da, czyli nie pogardzą każdym klientem.
      A wytrawny menager jakim był niewątpliwie ten z "Pomorzanki" zaprosił nas do swojego stolika, wypytał skąd jesteśmy i wydał dyspozycję obsłudze, żebyśmy następnego dnia dostali pyszną rybę. I rzeczywiście dostaliśmy rybę!
      Człowiek ten wyglądał na takiego, który lubi ludzi i ceni tak zwane polecenia pocztą pantoflową. Po tym królewskim obiedzie miał to u mnie jak w banku.
      Nie wiem jak jest w sezonie, ale w maju w czasie naszego pobytu nie było szans, żeby znaleźć otwarty lokal gastronomiczny po godzinie 20.00. Szok!
      Pozdrawiam w długi weekend.

      Usuń
  19. Moim zdaniem róża wcale nie jest królową kwiatów - jest wiele piękniejszych :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie przepadam za nadmorskimi miejscami, w których jest dużo turystów. Mamy swój ulubiony kąt na wyspie Sobieszewskiej, gdzie do tej pory było całkiem spokojnie. Mam nadzieję, że i w tym roku tak będzie.

    OdpowiedzUsuń