czwartek, 5 marca 2026
Wieczór w operze.
Witajcie w marcu,dziękuję za zainteresowanie katowickim Nikiszowcem, za liczne komentarze pod poprzednim postem, za zaglądanie i czytanie. I od razu chcę zadać Wam pytanie. Czy w czasach, gdy panuje tak wielka konkurencja o uwagę widza, teatr i opera mają jeszcze sens? Dziś chcę opowiedzieć Wam o wizycie w teatrze.
Bilety do Teatru Wielkiego w Łodzi córka kupiła jesienią ubiegłego roku. Czekały, więc kilka miesięcy i nabierały mocy. A my dochodziliśmy do zdrowia po przechorowaniu wirusa. Na kilka dni przed wyznaczonym terminem zaczęliśmy przygotowywać siebie i nasze stroje do podróży, i szczegółowo planować wydarzenia tego dnia.
A był to dzień imienin mojej siostry, więc pomyślałam,że miło byłoby wpaść przed teatrem na kawę i małe co nieco. Uznaliśmy,że najbardziej odpowiednia będzie wizyta w bistro o charakterze portugalskim- "Ola, de nata" Nie znałam zupełnie tej kafejki i w ogóle trudno było mi ją umiejscowić. Jak się potem okazało działa od niedawna i znajduje się na rogu ulicy Narutowicza, jakieś 200 metrów od Teatru Wielkiego.
W ofercie mają kawę , herbatę i pyszne babeczki z ciasta francuskiego pieczone na miejscu. Pasteis de nata są w dwóch wersjach - z samym budyniem w środku, i z budyniem posypane obficie siekanymi pistacjami.
Smakują obłędnie.Podawane jeszcze ciepłe, świeże, chrupiące, po prostu niebiański smak dla podniebienia.
A schodzą jak świeże bułeczki, tym bardziej,że wchodzili po nie ludzie w drodze do teatru.
A zatem już w tym niewielkim bistro poczuliśmy odświętny charakter zbliżającego się wieczornego przedstawienia.
Jeszcze chwila na ruchliwej łódzkiej ulicy i czas wmieszać się w tłum ludzi wchodzących do teatru. Szatnia, foyer i widownia zapełniająca się z każdą minutą. I przyjemne uczucie,że już za chwilę, dosłownie za chwilę zacznie się przedstawienie.
Jedno z nielicznych zdjęć w teatrze jakie mogłam zrobić. Zwróćcie uwagę na szmaragdową kurtynę, zapowiedź tego co za chwilę miało nastąpić.
"Puccini zabiera widza do Rzymu roku 1800, gdzie sztuka, miłość i polityka splatają się w dramatyczną opowieść. Śpiewaczka Tosca i malarz Cavaradossi marzą o szczęściu, ale na ich drodze staje bezlitosny baron Scarpia . To historia o wolności, zdradzie i poświęceniu, która do dziś elektryzuje publiczność na całym świecie."- Z programu. W dekoracjach , strojach dominował kolor zielony a konkretnie jego magnetyzujące odcienie- od miętowej zieleni do mocnego, zdecydowanego szmaragdowego. Tosca miała suknie szmaragdowe z lawendowemi gorsetami. Diadem na głowie i naszyjnik na dekolcie błyszczały subtelnie przy każdym jej kroku.Trzy wzruszające akty, aria Toski i w ostatnim akcie aria jej ukochanego Maria, najbardziej znana, najpiękniejsza w tej operze. Polecam wysłuchać ją w wykonaniu Placido Domingo na You Tube. Jest najlepszy. Wracam do tej arii raz za razem.
W antraktach można było podziwiać toalety pań i stroje panów. Było odświętnie, było inaczej niż zwykle. I to było piękne! To tyle na dziś. Życzę Wam udanego marcowego weekendu i wspaniałego Święta Kobiet!
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)










To faktycznie musiało być wspaniałe doświadczenie :) Sama chętnie bym się wybrała zarówno do Opery, jak i do takiej klimatycznej kawiarenki! Pozdrawiam cieplutko ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję,
UsuńTak, wizyty w Teatrze Wielkim są świętem również dlatego, że nie zdarzają się często. Wcześniej byliśmy tam kilka lat temu, również na operze Pucciniego - Madame Butterfly.
Każda opera jest wydarzeniem i często trudno dostać bilety.
Kafejką byliśmy oczarowani, przesympatyczny klimat.
Pozdrawiam Cię serdecznie
Ojej, ostatni raz byłam w teatrze ponad 20 lat temu. :)
OdpowiedzUsuńZazdroszczę fajnego doświadczenia. Nas teraz czeka praca w ogrodzie i różne inne roboty w domu i na tym się skupiam.
Dziękuję Lou Fontaine.
UsuńJa też nie bywam często, jednak zawsze są to niezapomniane wizyty.
Tak, z wiosną w ogrodzie i w domu jest zawsze mnóstwo pracy. A dla Was będzie to pierwsza wiosna w nowym miejscu zamieszkania. Będzie się działo!!!
Pozdrawiam Cię serdecznie
Uważam, że świętowanie w teatrze czy operze to wspaniała sprawa. Taka wycieczka połączona z wysoką kulturą doskonale potrafi oderwać od spraw codziennych i nieprzyjemnych. Kafejka portugalska ma wystrój portugalskiej ceramiki - przyjemny klimat.
OdpowiedzUsuńKiedy oglądamy naprawdę dobry film, który nas porusza. Kiedy opera dostarcza nam niezapomnianych przeżyć, to znak, że było to coś cennego i potrzebnego, coś takiego co- jak napisałaś-" potrafi oderwać od spraw codziennych i nieprzyjemnych"
UsuńA ta kafejka była takim miłym dopełnieniem tego dnia.
Pozdrawiam serdecznie
My friend Isabel,
OdpowiedzUsuńMy wife was a musician; she performed beautifully in theaters playing the piano, and that's how I ended up becoming someone who appreciates symphonies, operas, ballet, etc...
This post of yours is very interesting, I really liked it.
Happy start of March, Women's Month.
Kisses!!!
°°°
PS: On March 8th (which is also my birthday) there will be a special post on the ®DOUG BLOG.
Amigo Douglas,
Usuńvocê teve a oportunidade de vivenciar a arte com A maiúsculo. Isso é muito valioso.
Beijos.