środa, 8 marca 2017
Dużo kwiatków na Dzień Kobiet
Dziś Dzień Kobiet i mój fiołek afrykański zakwitł. Obserwuję go i fotografuję od pewnego czasu. W ubiegłym roku, kiedy go dostałam, był obsypany kwieciem. Zawsze zastanawiam się nad tym, jak to jest,że nie potrafię powtórzyć tego sukcesu, tej wielkiej obfitości...Z drugiej zaś strony, teraz cieszę się, jak dziecko z każdego kwiatka i jestem wdzięczna za to kwitnienie, które jest. Bywa przecież,że kwiaty padają mimo pielęgnacji, szczególnie te kupione w marketach.
A to obrazek, który- mam nadzieję- wkrótce będzie skończony. Zostało do wyszycia trochę tła i gdzieniegdzie brakuje pojedynczych krzyżyków. Wielkość 11 x 11 cm.
Zakupy z serii- "Drobne przyjemności".( Nasiona pelargonii i petunii wczoraj wysiałam.)
To moje ubiegłoroczne petunie...
A to ubiegłoroczne pelargonie.A co?! W dniu naszego Święta niech będzie kwieciście!
Czytam właśnie biografię- "Pani na Puławach", opowieść o Izabeli z Flemmingów Czartoryskiej. Jest to książka do której się wraca, ja zresztą czytam ją już po raz wtóry. Napisana z polotem, dobrym językiem, bez zbędnych zawiłości i dłużyzn. Jednym tchem przeczytałam fragment, który nazwałabym - Młodość Izabeli. Pochodziła ze znakomitego rodu i w wieku 15 lat wydali ją za Adama Kazimierza Czartoryskiego lat 27, rodu jeszcze znakomitszego."Dziewiętnastoletnia Izabela(...) wciąż jeszcze nie była ładna.Twarz miała zbyt podłużną, postać zbyt szczupłą, cerę nieświeżą, zeszpeconą śladami ospy. Posiadała jednak to "coś", co dzisiaj zwiemy sex appealem, miewała też chwile, kiedy jej urok jaśniał szczególnym blaskiem."Ona sama mówiła o sobie tak-" Piękną nigdy nie byłam,ale często bywałam ładną. Mam piękne oczy,a że się w nich wszystkie uczucia duszy malują- wyraz twarzy mojej bywa zajmujący...." Siostra męża, księżna Elżbieta Lubomirska serdecznie jej nie lubiła. Księżna, matka czterech córek, męża swego darzyła przyjaźnią i przywiązaniem,ale kochała innych mężczyzn." W owym czasie darzyła gorącą miłością swego pięknego kuzyna, stolnika Poniatowskiego. I może właśnie , wiedziona nieomylnym instynktem zakochanej kobiety, przeczuwała już wówczas w tym brzydkim kaczątku, jakim była żona jej brata, niebezpieczną i zwycięską rywalkę." I nie pomyliła się... "Młodą księżnę Izabelę łączyły ze Stanisławem Augustem więzy całkiem intymnej natury.Maż zaś , wiedząc o wszystkim, tolerował ten romans. Nawet więcej- sprzyjał i pomagał zakochanym.Sam odwoził żonę do zamku i upewniwszy się, że nie ma tam jego siostry, księżnej Lubomirskiej, zostawiał małżonkę w towarzystwie jej koronowanego kochanka". W każdym razie obydwoje małżonkowie wiedli w tym względzie życie bardzo swobodne...Izabela urodziła sześcioro dzieci( piąte z kolei zmarło po urodzeniu,a najstarsza córka w wieku 15 lat) z czego chyba tylko dwoje z nich było prawowitego małżonka. Do biografii tej niezwykłej kobiety jeszcze wrócę...
Tymczasem częstuję Was sernikiem " Złota rosa"
A róże dedykuję Wam za zaglądanie, czytanie i komentowanie.Dziękuję!!! Miłego świętowania!
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)
Ja też od moich chłopaków dostałam kwiaty i inne upominki. Jakby nie patrzeć jest to miłe :)
OdpowiedzUsuńŚliczny hafcik powstaje, wkrótce będzie finał.
Fajnie się tak trochę porozpieszczać, zakupy, ciasto :)
Masz rację, to miły dzień, a rozpieszczać się jest przyjemnie. Nad hafcikiem cały czas pracuję i może dziś skończę...Pozdrawiam serdecznie
UsuńIzo fiołek wiedział w jakim dniu ma zakwitnąć i sprawić Tobie radość,a przecież z małych radości zbudowane jest nasze życie.
OdpowiedzUsuńNiewiele zostało do wyszycia,więc już niedługo będziemy podziwiać kolejną piękną pracę.
Z książką chętnie się zapoznam i już sobie zapisuję jej tytuł.
Częstuję się serniczkiem i uciekam :)
Pozdrawiam cieplutko :))
Dziękuję Małgosiu za tyle miłych słów! Pozdrawiam serdecznie
UsuńObrazek prześliczny powstaje i trzymam kciuki żebyś go szybko skończyła :) Fiołek prześliczny :) Pozdrawiam cieplutko :)
OdpowiedzUsuńDziękuje! Pozdrawiam serdecznie
Usuńz przyjemnością przysiadłam... a taki trochę inny dzień w codzienności sie przydaje...
OdpowiedzUsuńDziękuję Alis! Pozdrawiam serdecznie
UsuńPiękny obrazek i książka godna zapisania, lubię takie historie. U mnie także kwiaty i czekoladki były...
OdpowiedzUsuńDziękuję Moniko! Pozdrawiam serdecznie
Usuńpiekny obrazek i fijolek. ja jestem milosniczka tych fijolkow, mam fioletowe i niebieskie, ten rozowy tez jest przepiekny, ale do uprawy bardzo delikatny. Lubie je rozmnazac. Jezeli chcesz zeby mialy wiecej kwiatow, to trzeba spelnic dwa warunki. Pierwszy- troche oskubac ja z listkow, zeby nie miala tak duzo, bo traci swoja energie na liscie nie na nowe kwiaty. Trzeba gdzis, ok 6 listkow jej odciac. drugi nie mozna dopuscic do przesuszenia kwiatka i nalezy podlewac go rylko do podstawki nie do ziemi, bo wtedy zalewa sie srodek kwiatka. Jak tak zrobisz, to bedzie miala wiecej kwiatkow :) a odciete listki mozna powsadzac do szklanki z woda, zeby puscily korzonki i pozniej wsadzic do doniczek. Tylko jak pisalam rozowe ciezka sie rozmnaza, fioletowe sa bardziej odporne.
OdpowiedzUsuńCiasto tez pysznie wyglada, jestes bardzo zdolna, ja tak czesto nie pieke ciast, bo nei bardzo umiem.
Pozdrawiam An
Dziękuje Ann, Już oskubałam fiołek z czterech listków, ale oskubię jeszcze. Te stare listki wyraźnie się odcinają od tych młodych.Weszłam wczoraj do dużej kwiaciarni w poszukiwaniu innego koloru fiołków, niestety nie było. A właściwie były, dwa po 5 zł bez kwiatów i z przesuszoną bardzo ziemią.Pani widocznie chciała "wysprzątać" kwiaciarnię...Wiesz, w tej chwili nawet nie wiem kiedy jest ich najwięcej w kwiaciarniach,ale poczekam...To wdzięczny i nietrudny w hodowli kwiat. Kiedyś - dajesz wiarę- uparłam się na gardenię?!!! Pąki spadały zanim zdążyły się rozwinąć...Jeszcze raz dziękuję za tyle przydatnych rad! Pozdrawiam Cię serdecznie
UsuńŚliczny ten haftowany obrazek będzie i żałuję, że ja nie potrafię haftować, bo bardzo bym chciała. Kredki widzę, że kupiłaś. Będziesz rysować?
OdpowiedzUsuńŻyczę Ci miłego czytania. Od patrzenia na ciasto zgłodniałam i idę coś wyszukać słodkiego:) Buziaki!:))
Dziękuję! Ty za to masz dużo innych umiejętności i jak się za coś weźmiesz to kończysz to w tri miga, ja przy Tobie mam tempo żółwia. A co do kredek...Dwa lata temu dostałam na gwiazdkę kolorowankę dla dorosłych - Mandale. W domu miałam kredki w formie szczątkowej. Postanowiłam sobie kupić duży zestaw , taki 36 w metalowym pudełku, ale w rezultacie szkoda mi było na taki forsy. I kupiłam 24 kolory, też są odcienie jednego koloru. Jestem na ogól spokojną osoba,ale gdy się " zagotuję"...wezmę się do kolorowania...Pozdrawiam serdecznie. Buziaki!
UsuńHihi, tak myślisz o moim tempie przez ten sweter,ale naprawdę to było szydełko duże i dlatego szybko szło:D
UsuńO rany, też dostałam na gwiazdkę taką kolorowankę. Są na niej motywy hinduskie i cały czas sobie planuję zakup kredek, żeby się za nią zabrać. Hihi, kolorowanie odpręża i życzę Ci miłego siedzenia z kolorowanką. Buziaki!:))
Dziękuję!Ciekawe czy mamy tą samą kolorowankę? Zobaczymy jak mi będzie szło...Pozdrawiam
UsuńZainteresowałas mnie tą książką,uwielbiam tego typu wydania,w ogóle wszelkie biografie .Serniczek baardzo apetyczny...
OdpowiedzUsuńDziękuję Baju ! Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńNiespodziankę Ci zrobił na Dzień kobiet. Haftowany obrazek będzie śliczny. Nasionka petunii kupiłam, ale jeszcze nie posiałam. Uwielbiam serniczki, częstuję się złotą rosną. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńDziękuję Nino! Ja miałam trzy torebki nasionek petunii. Za dwa dałam ciut drożej,ale nasion było sporo. Tymczasem ta trzecia...szkoda gadać. Pięć niezaprawionych nasionek w foliowej torebce! Nie mam żadnej pewności czy zostały posiane, bo ta foliowa torebka spowodowała coś na kształt elektryzowania. A tak się cieszyłam na te nasionka- na opakowaniu ładny, ciepły fiolet z żyłkami- kwiaty. Pozdrawiam serdecznie
UsuńObrazek haftowany będzie śliczny!!!Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDziękuje Jadziu! Pozdrawiam serdecznie
UsuńAle się u Ciebie dzieje :).
OdpowiedzUsuńMoże Twój kwiatuszek co drugi rok będzie bogaty w kwiatki ...
Takie zakupy, to ja lubię :).
Też mam w planach posadzić w tym roku pelargonie na balkonie ale kupię już roślinki :).
Oj, nie zdażyło mi się jeszcze przeczytania dwa razy tej samej książki. Nawet ulubionych :).
Uwielbiam serniki :).
UsuńMoże tak będzie, jeśli o niego odpowiednio zadbam...Ja od pewnego czasu sieję...lubię te zabawę w pikowanie, pielęgnowanie młodziutkich roślin, jest potem duża radość, gdy to wszystko się udaje, kwitnie...Ja kiedyś też nie wracałam do książek, ale ...z wiekiem robię się sentymentalna...Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńCo do fiołka, miałam ich sporo w różnych kolorach... kwitły, były nawet sporej wielkości i zawsze potem je diabli wzięli. Czytałam w komentarzach o ich pielęgnacji, też niby tak postępowałam, ale na dzień dzisiejszy pustka!
OdpowiedzUsuńCo do książki: widzę, że już ongiś byli bardzo "postępowymi" co do rozpusty i jak bardzo tolerancyjni.
Ja też miałam wcześniej dużo różnych kolorów fiołka afrykańskiego. Zazwyczaj jedną roślinę na rok.
UsuńFakt, nie można mówić o moralności w odniesieniu do tamtych czasów. Jednakże Izabela należała do wielkiej, ważnej Familii, czasami przez łóżko dla dobra rodziny i Ojczyzny musiała się poświecić. Choćby ugłaskać rosyjskiego ambasadora Repnina, podwładnego carycy Katarzyny- "A ona, na prośbę króla, popartą zresztą przez męża i świekra, którzy uważali, że dla dobra kraju, no i dla dobra własnych ich interesów, nie należy drażnić Repnina, poszła z nim do teatru w środę popielcową, gorsząc Warszawę lekceważeniem świętych obyczajów." A to był dopiero początek tej historii. Pozdrawiam serdecznie
Kwiaty, książki i sernik - to, co najbardziej lubię, a nie mam tego zbyt często. Choć teraz jeden bukiet stoi obok mnie w wazonie.. po Dniu Kobiet ;)
OdpowiedzUsuńJak zwykle optymistycznie kwitnąco i zwyczajnie cieplo i uroczo tutaj Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń