poniedziałek, 31 marca 2025
Porozmawiajmy o filmie
Witajcie, dziękuję za zaglądanie, czytanie i komentowanie. Za docenienie mojego poprzedniego postu. Cieszę się,że powiększyło się grono obserwatorów mojego bloga.Dziś chciałabym opowiedzieć o filmie, który zrobił na mnie ogromne wrażenie.To film Whiplesh. Oglądałam go na TVP Kultura w ubiegłym tygodniu. Film z 2014 roku, można go oglądać między innymi na Netflixie,na cda i pewnie jeszcze innych platformach. W Internecie znalazłam wiele bardzo dobrych recenzji na jego temat, więc początkowo nie miałam pomysłu, co ze swojej strony chciałabym dorzucić, aby o tym filmie pisać.Aż tu nagle wczoraj przy herbacie zaczęłam znowu o tym filmie rozmyślać i nagle - mam!
Zarys fabuły. Młody Andrew chce zostać wybitnym perkusistą jazzowym i szkoli się u bardzo wymagającego nauczyciela. Cena sukcesu okazuje się bardzo wysoka.
"Bardzo wymagający nauczyciel" to mało powiedziane. Terennce Fletcher sprawia wrażenie manipulującego psychopaty. Wydziera się na swoich studentów, rzuca przedmiotami, najgorszymi wyzwiskami, bywa że policzkuje delikwenta na oczach całej orkiestry. A zatem dlaczego Andrew" w to wchodzi"? Dlaczego trenuje do upadłego, a krew z uszkodzonej dłoni nie tylko kapie, ale wręcz na czerwono plami perkusję?! Odpowiedź znajdujemy między innymi w ciągu trzy minutowej scenie filmu!
Scena, o której teraz napiszę, nie jest eksponowana w zwiastunach. Znajdziecie ją na 44 minucie filmu i trwa od 44,14 do 47,04. Spotkanie rodzinne. Andrew jest wychowywany przez samotnego ojca. Matka chłopca odeszła od nich, gdy dziecko było małe. Finansowao dają sobie radę,bo ojciec jest cenionym nauczycielem. Pierwsza scena w kuchni. Ojciec zauważa plaster na dłoni syna i pyta co się stało. Chłopak macha ręką, rozpiera go duma,że dobrze mu idzie w orkiestrze, a Fletcher to docenia.Ojciec zadaje pytanie - Zależy ci na jego zdaniu?! Andrew spokojnie oparty o meble kuchenne potwierdza. Koniec rozmowy. Czas zanieść półmiski z jedzeniem i rozpocząć wspólny, rodzinny posiłek. Scena następna półmiski prawie opróżnione. Przy stole oprócz ojca i Andrew siedzą ciotka czyli siostra ojca z mężem i jednym z synów.Po dobrym posiłku czas na konwersację. Ciotka zadaje pytanie o zajęcia Andrew.Ale w jej głosie nie słychać rzeczywistego zainteresowania. Pyta, bo pyta. Chłopak zaczyna z przekonaniem opowiadać,że robi coś co dla niego jest ważne i dobrze mu idzie.Przerywa w połowie zdania, bo właśnie w drzwiach staje drugi syn ciotki, Trawis. Spóźnił się, bo rozgrywał mecz.Wszyscy siedzący przy stole witają go z wielkim entuzjazmem. Nikt już nie myśli o tym co mówił Andrew,to już nie ma znaczenia.
Bracia siedzą naprzeciwko Andrzeja ( tak będzie prościej odmieniać to imię) Są wyluzowani, uśmiechnieci, zadowoleni. Ich matka zaczyna odę pochwalną. Trawis w drużynie, Justin też jakieś osiągnięcia, Jimmi ( ojciec Andrzeja) nauczycielem roku, cóż za uzdolniona rodzina! Po krótkiej pauzie pytanie o osiągnięcia Andrzeja.Przypadek czy zamierzony efekt,który podkreśla, jak mało ważne jest to co chłopak ma do powiedzenia?! Andrzej znowu zaczyna mówić, głośno i pewnie. Słuchając go można odnieść wrażenie,że jest arogancki. Trawis pyta czy dobrą orkiestrę można wymiernie wycenić, dla niego sukces to wygrany mecz. Z końca stołu odzywa się wuj- czy Studio da mu zatrudnienie i czy w ogóle z tego można się utrzymać. Po czym zmienia temat. Nalega by Trawis opowiedział o meczu. Trawis zaczyna, ale Andrzej przerwywa mamrocząc coś pod nosem.Po chwili już głośno- To nie jest ani pierwsza, ani drugo-, a trzecioligowa drużyna. Tymczasem on gra w pierwszej orgiestrze i ma zamiar być najlepszy. Przy stole znowu cisza. Wuj nie wytrzymuje i pyta czy Andrzej ma kolegów, przyjaciół, bo jego synowie mają. Wuj wie,że Andrzej jest samotnikiem.On z kolei udziela odpowiedzi podsuniętej mu kiedyś przez Fletchera. Po czym słyszy o przyjaźni wśród członków zespołu The Beatles. Ojciec stwierdza,że wszyscy znani muzycy kończą życie po trzydziestce, zaćpani.Chłopak odpowiada,że woli to i bycie zapamiętanim, niż egzystowanie w tłumie bez ambicji. Wszyscy milkną.Andrzej wstaje. Ciotka zmienia temat pytając o deser, ojciec również, pyta czy odezwali się do Andrzeja z Lincoln Center. 19- latek wychodzi. Niewiarygodne jak dużą robotę wykonuje w tej scenie cisza, w tej i w we wszystkich scenach filmu.
Ojciec widzi w Andrzeju małego chłopca, którego chce przede wszystkim chronić, bo tego się nauczył przez te wszystkie samotne lata.Na głębsze rozmowy, które przyniosły by im autentyczne wsparcie i ukojenie nie mają ani czasu, ani ochoty. Tę lukę wypełnia Fletcher, który ma swoje powody, aby motywować Andrzeja.Pomimo drastycznych metod imponuje chłopakowi, który widzi w tej współpracy przepustkę do lepszego, pełniejszego życia, zgodnego ze swoją pasją.Pozostali członkowie rodziny przywykli do ignorowania milczącego, zakompleksionego chłopca. Sytuacja przy stole ich zaskoczyła.Starają się sabotować wysiłki chłopaka( bo jego zachowanie kłóci się z oceną,która obowiazywała przez lata. Raz przyklejoną etykietę bardzo niechętnie zmienia się na inną.), gdy ten- po raz chyba pierwszy- próbuje zawalczyć o siebie i powiedzieć co jest dla niego ważne.Trawis i Justin, którzy nie muszą walczyć o akceptację i są wychwalani pod niebiosa przez rodziców przy każdym podjętym działaniu, nie rozumieją- bo nie muszą- co przeżywa Andrzej będąc pod presją tych ciągłych i niekończących się porównań. Porównań, które zawsze będą niekorzystne dla niego. A on sam czego by nie powiedział i nie zrobił nigdy nie będzie wystarczająco dobry.Rodzina musi mieć się na baczności, bo w Andrzeju budzi się prawdziwy wojownik, który jest na najlepszej drodze na wyjście z trwającego latami impasu.Najważniejsze są zmiany jakie dokonują się w jego świadomości, w obrazie samego siebie, bo on już wie,że da radę, a jak się przewróci, to się podniesie, a jak się znowu przewróci, to sobie poleży i znowu się podniesie.( to słowa ze słynnego tekstu Jacka Walkiewicza).W filmie jeszcze się sporo wydarzy. A zakończenie jest godne tego filmowego arcydzieła. Film dzięki wykorzystanym efektom wizualnym, dźwiękowym i powtarzająch się elementach narastającego napięcia, kulminacji, stopniowego opadania tegoż napięcia aż do kadrów spokojnych, które wnoszą trochę wytchnienia- sprawia, że od ekranu nie można dosłownie się oderwać. Znacie ten film?
Jeśli chodzi o wersję, gdzie główną bohaterką jest kobieta, przychodzi mi na myśl inny film- " Szeregowiec Benjamin" z Goldie Hown z 1980 roku.To komedia,którą oglądałam niezliczoną ilość razy, bawi do łez, ale też uczy.Judy najpierw zapisuje się do wojska, żeby uciec od osobistej tragedii i od wszystkiego co ją przytłacza.W jednostce wszystko idzie nie tak. Ciągle wszystkim tłumaczy,że trafiła tu przez przypadek i miało być zupełnie inaczej.Własny pokój, a nie spanie z całą armią obcych kobiet w jednym pomieszczeniu i inne takie tam. Jednak, gdy zjawiają się rodzice,żeby zabrać ją z tego piekła uświadamia sobie, że prawdziwy koszmar zdarzy się tak naprawdę dopiero wtedy, gdy podpisze papier i wróci do domu.Judy zmienia nastawienie i dopiero zaczyna prawdziwą przygodę w wojsku. Do czasu... aż na przepustce poznaje pewnego przystojnego kardiologa...
I to byłoby tyle na dziś.A jakie są Wasze ulubione filmy?! Pozdrawiam serdecznie i do następnego postu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)
Widziałam Whiplash i bardzo mi się spodobał. Oglądałam nawet po jakimś czasie znów i miałam taką samą przyjemność i nawet wyłapałam parę momentów, które wtedy mi umknęły.
OdpowiedzUsuńJa oglądałam go po raz pierwszy i byłam zdziwiona, że ten film dopiero teraz odkryłam. Ale tak to jest, że nie sposób zobaczyć wszystkich dobrych filmów i przeczytać wszystkich dobrych książek.
OdpowiedzUsuńTen film zobaczyła w programie córka i powiedziała, że jest bardzo dobry.
Nie oglądałam filmu, ale Twoja recenzja zachęciła mnie do jego obejrzenia. Pozdrawiam serdecznie:)
OdpowiedzUsuńPolecam, bo dziś coraz trudniej o film , który robi takie wrażenie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Danusiu.
Kiedyś, gdy miałam antenę telewizyjną, chętnie oglądałam filmy na kanale Kultura. Było tam sporo wartościowych filmów wyprodukowanych w krajach, które nie są nam znane z żadnego kinowego przeboju. Tak na dobrą sprawę ,to telewizję zalewa amerykańska produkcja.
OdpowiedzUsuńAntenę wichura zrzuciła w czasach tępej propagandy, a my uznaliśmy, że nie jest nam już do niczego potrzebna.
Mimo, że mam Netfixa, rzadko coś oglądam. Jest tyle umilaczy czasu, że nie wiadomo, gdzie oczy skierować.
Twoja recenzja jest interesująca, więc może...
Dziękuję, Jolu.
OdpowiedzUsuńTo prawda, jest dużo umilaczy czasu, choć jak przychodzi co do czego to ta oferta się kurczy do kilku sposobów.
Zdarza się, że po przejrzeniu programu telewizyjnego ( lubię papierowe wersje) znajduję w tygodniu dwa godne zobaczenia filmy. Tak jak ostatnio i te dwa to już są dla mnie wystarczające. W ubiegłym tygodniu był to " Bulion i inne namiętności" na Canal+ i właśnie "Whiplash" na Kulturze. Co do Netflixa to prawdę mówiąc jest dla mnie przereklamowany.
Filmu nie widziałam, poszukam, bo lubię takie problemy i podobny klimat.
OdpowiedzUsuńMało jest ostatnio ciekawych filmów, pojawiają się czasami na Ale kino+
Najbardziej wykurzające są reklamy, zwłaszcza gdy przerywają ważny wątek w filmie.
Masz rację, mało jest teraz ciekawych filmów.
OdpowiedzUsuńAle kina+ nie mam, ale mam Canal+, gdzie trafiają filmy, które jeszcze w ubiegłym roku można było zobaczyć tylko w kinie. Kultura TVP też od czasu do czasu coś ciekawego pokaże.
Lubię filmy, które tak, jak ten, po prostu wbijają w fotel i nie pozwalają o sobie zapomnieć.
O tak, znam ten film. Parę lat temu wrył mnie w ziemię. Aktor grający tego nauczyciela, odwalił kawał dobrej roboty aktorskiej. No i w ogóle film mistrzowski.
OdpowiedzUsuńZgadzam się. Aktor grający Fletchera stworzył niezapomnianą kreację.
UsuńYou made a good narrative of family customs.
OdpowiedzUsuńThis film won an Oscar for the excellent American actor Jonathan Kimble Simmons, who played "Terence Fletcher", a merciless and abusive jazz conductor with his students at a conservatory in New York.
(ꈍᴗꈍ) Poetic and cinematic greetings.
💋Kisses💋
Thank you my dear for your appreciation and the information you write about.
UsuńKisses
"Whiplash" widziałam niedługo po premierze. Przerewelacyjne dzieło. Gra głównego aktora - genialna! Zapadł mi w pamięci po dziś dzień zarówno film jak i gra głównych aktorów.
OdpowiedzUsuńŚliczne kwiaty.
Odpowiadając na pytanie - kto mnie obserwuje tego nie zdziwi, że będzie to "Titanic" (1997). Główny film, który dla mnie jest arcydziełem absolutnym tak pod kątem fabuły, efektów jak i muzyki - cudo.
Po nim jest jeszcze lista innych filmów, które cenię. Za humor i trochę wzruszeń "George prosto z drzewa", za klimat i historię "Bodyguard", za fabułę: 'Zielona mila", "Skazani na Shawshank"... Pewnie jeszcze by się znalazlo sporo :)
Serial - "Dark" (można obejrzeć na Netflix) i "Gra o tron", Ze starszych "Zagubieni" i "Gotowe na wszsytko"
Pozdrawiam serdecznie :)
Tak, to naprawdę bardzo dobry film.
OdpowiedzUsuńDzięki za listę filmów.
Niektóre kojarzę. Chętnie zobaczę jeszcze raz " George prosto z drzewa", " "Zieloną milę", "Gotowe na wszystko"...
"Titanic" jest rewelacyjny i ja do niego wracam, jeśli nie do całego filmu, to ulubionych scen.
Pozdrawiam