sobota, 17 lutego 2018

Dzień Kota 2018

Witajcie! Podobno dziś Światowy Dzień Kota. Korzystając z okazji postanowiłam opowiedzieć Wam o moim kocurku, którego nazywany-Wujo.
Wujo przyszedł na świat w kwietniu ubiegłego roku.Był najmniejszy z czworga rodzeństwa, tak maleńki,że początkowo bałam się czy w ogóle przeżyje.Jednak moje obawy były bezpodstawne, bo on apetyt miał jak pozostałe kocięta i wolno, bo wolno gonił rodzeństwo. Kiedy przyszedł czas zaczęłam wydawać kocięta w tzw"dobre ręce"Basia- moja znajoma- poprosiła o parkę.Bez trudu złapałam śliczną koteczkę do kontenerka.Razem z nią miał jechać Wujo, wtedy jeszcze zwany Koteczkiem.Udało go się złapać,ale na widok przenośnego kontenerka wpadł w szał- zaczął się wyrywać, drapać...Zdołał się wyrwać i zniknął w ogrodzie. Machnęliśmy ręką- nie dziś to jutro złapiemy go i pojedzie do nowego domu.Ale gdzie tam?! Przychodził na jedzenie,ale nie dawał się nawet dotknąć! Mijały dni, a Wujo jak był z nami tak był. Wreszcie podjęliśmy decyzję-zostaje!
Zamieszkał w garażu. We wrześniu Figa powiła 3 kocurki. Opiekował się nimi jak dobry wujaszek, stad imię- Wujo. Z tej trójki został jeden. Wujo z Małym śpią w wielkim pudle wyścielonym gąbką, starymi ręcznikami i swetrami.Są na pół dzikie. Wujo gdy jest głodny patrzy prosto w oczy tymi swoimi żółtymi ślepiami, jakby mówił- Daj jeść! -Czy dałaś już kolację Wujowi?- gdyby ktoś posłuchał, miałby zupełnie co innego na myśli...
Wujo ma dużo uroku, widziałam go kilka razy z myszą w pyszczku.W porównaniu z super zwinną Figą wypada blado. Nie potrafi wskoczyć na płot. Gdy znajdzie się za zamkniętą bramą, muszę jaśnie panu otworzyć furtkę,żeby mógł wejść na podwórze.
Każdy kot jest inny, jedyny niepowtarzalny.Przychodzi czas,że natura je wzywa. Znikają na kilka dni.Wracają do domu pokiereszowani po bitwach o kocicę.Albo nie wracają...bo biegną gdzieś na drugą wieś,a po drodze trasa...Wtedy rozpacz, żałoba po kocie...Niektóre koty nie przeżywają dzieciństwa, bo ciągnie je w świat zanim jeszcze pojmą,że są "potwory" wielkie, jadą szybko i małe, głupie koty nie mają przy nich żadnych szans...
Tu Wujo ma zielone wąsy. Zdjęcie niezbyt ostre,ale niepowtarzalne...jak Wujo!
I jeszcze chciałabym polecić kryminał, idealny na weekend- "Grzechotkę" Joanny Jodełki.Ciekawy temat,wartka akcja, świetne porównania, barwny język, super się czyta! Omawialiśmy tę książkę niedawno w Klubie Książki. Ocena 10/10.( 10 osób na spotkaniu, wszystkie jak nigdy zgodne,ze książka super) I dwa cytaty z tej książki-Pieniądze są jak cukierki.Szybko się kończą" i drugi-Raz nie zawsze, dwa nie wciąż" Przyznam się,że spotkałam się z użyciem pierwszej części tego powiedzenia,ale drugiej już nie ("dwa nie wciąż"-pierwszy raz) To tyle na dziś. Dziękuję Wam za komentarze pod poprzednim postem! Miłego weekendu, udanego tygodnia Wam życzę.

środa, 14 lutego 2018

Walentynki w tonacji lila-róż

Witajcie w Walentynki...Popielcowe. Dziś chciałabym pokazać obrazek, nad którym ostatnio pracowałam.
Pomysł rodził się stopniowo...Ze dwa lata będzie jak kupiłam dwie identyczne ramki.Leżały sobie i czekały na wykorzystanie...
Wzór serwetki pochodzi z zeszytu "Diana Robótki" 1/2018. To druga z tej kolekcji.(pierwszą, słoneczną prezentowałam już wcześniej)Kiedy ją zrobiłam zaczęłam zastanawiać się jak ją wykorzystać.I wtedy pomyślałam o stworzeniu niewielkiego obrazka złożonego z kilku elementów.
Z resztek kordonków zaczęłam dziergać małe kwiatki.Trochę fioletowego, różowego melanżu, lila, róż...
Kiedy wykonałam kolorowe kwiatki pomyślałam,że kompozycję wzbogacę białymi... Niektóre kwiatki połączyłam pajączkami. Oczywiście można by wzbogacić kompozycję o więcej kwiatków,ale dziś wygląda ona tak.Co myślicie?
To nasz kocurek- Wujo. Dziś tylko zdjęcie. Opowiem o nim innym razem. Tymczasem mamy Walentynki, które obchodziłam w weekend i jeszcze będę obchodzić,ale dziś Popielec, więc...Spędźcie ten dzień miło, wśród kochanych przez Was osób! Na dziś wybrałam cytat z Kinga-Dom jest tam, gdzie chcą, żebyś został dłużej" Dziękuję Wam za zaglądanie, czytanie, komentowanie!

poniedziałek, 5 lutego 2018

Bieżnik z kwadratów

Witajcie, tak energetycznych komentarzy jak pod poprzednim postem- dawno nie miałam.Dziękuję! Dziś chcę pokazać bieżnik, który powstaje z kwadratów. W ubiegłym roku już prezentowałam te elementy.Były cztery, zrobiłam jeszcze kilka i w tej chwili jest ich 10.Pomyślałam,że chcę aby ten bieżnik był dłuższy i kontynuuję pracę, czyli szydełkuję kolejne kwadraty.
Zastanawiam się, czy oprócz wydłużenia nie poszerzyć go o kolejny kwadrat?!
Każdy kwadrat niczym małą serwetkę szydełkuję ciut dłużej niż film fabularny.
Cytat, który za chwilę przytoczę pochodzi z książki Irwina Shawa "Lucy Crown".Czytałam ją po raz pierwszy dawno temu.Obecnie pożyczyłam ją z biblioteki,żeby przeczytać jeszcze raz, bo zupełnie nie pamiętam fabuły. Za to ten cytat...nie sposób go zapomnieć.Zresztą przeczytajcie sami."Kiedy odwracamy się wstecz, by spojrzeć w przeszłość, rozpoznajemy określony punkt na taśmie czasu. Punkt, który okazał się decydujący, od którego poczynając przemienił się wzór naszego życia.Moment, w którym nieodwołalnie ruszyliśmy w nowym kierunku.Ta odmiana może być równie dobrze skutkiem świadomego zamiaru, jak i przypadku.Możemy pozostawić za sobą uczucie szczęścia albo ruinę i kroczyć naprzód ku innemu szczęściu albo ku bardziej gruntownej ruinie.Ale nie ma już dla nas powrotu."
Fiołeczki, które ostatnio kupiłam bardzo przypominają miniaturowe ciemierniki. Jeśli i Wam się podobają, dedykuję je w podzięce za zaglądanie, czytanie, komentowanie.Dobrego tygodnia!

środa, 31 stycznia 2018

Maleństwo w ciepłych kolorach

Witajcie, ostatnio wieczory poświęcałam na porządki.Przy okazji stwierdziłam,że mam dużo barwnych kordonków i coś trzeba by z nich zacząć robić.Na początku stycznia kupiłam zeszyt "Diana Robótki" 1/2018 ze względu na zamieszczone wzory kolorowych serwetek. I dziś będzie jedna z nich.Poza tym przeglądałam archiwum mojego bloga i stwierdziłam,że dawno nie było cytatów z kalendarza.Zima w tym roku daje mi się we znaki, więc pomyślałam- co sobie będę żałować: zajrzę do Was, sama coś opublikuję i zaraz będzie weselej!
Moje nitki w ciepłych kolorach. Tekst, który znajdziecie pod kolejnymi zdjęciami pochodzi z kalendarza zdzieraka. Ktoś to ładnie ułożył i nawet się nie podpisał.Mnie bardzo się on spodobał...
"Nigdy nie zapominaj najpiękniejszych dni swego życia! Wracaj do nich, ilekroć w twym życiu wszystko zaczyna się walić.
Umiejętność pozbierania się po trudnych życiowych doświadczeniach jest sztuką, którą trzeba ćwiczyć.
Umieć z przykrych sytuacji wyciągnąć wnioski i poszukać w nich czegoś pozytywnego jest jeszcze trudniejsze.Wbrew pozorom czasem nawet najtrudniejsze wydarzenie może w efekcie przynieść dobre skutki.
Mówi się,że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.Tak! Warto starać się wstać, odnaleźć w sobie radość.Obudzić w sobie nadzieję, zauważyć dobro, dać coś z siebie innym.A nade wszystko pamiętać o piątym przykazaniu: Nie zabijaj...radości! To tyle na dziś. Pozdrawiam Was serdecznie. Ps.Serwetka ma 14 cm średnicy.

środa, 24 stycznia 2018

Zimowe "maleństwo".

Dzień dobry, dziękuję Wam za zaglądanie, komentowanie, obecność na moim blogu,a także za wszelkie inspiracje, które znajduję na Waszych blogach.Ostatnio zainspirowała mnie Nina z blogu Sielskie życie na końcu świata. Jej zimowe zdjęcia w niebieskościach przypomniały mi o zrobieniu błękitno- białego "maleństwa", które powstało w jeden wieczór.
Nie krochmaliłam, nie napinałam, bo bardzo podobały mnie się te "falbanki", które powstały w czasie roboty.
Średnica 14 cm, mój ulubiony kordonek- Kaja Ariadny, w dwóch kolorach. Niebieskie koraliki. Tło- deska do prasowania.
W bieli świat wygląda pięknie i czysto,ale już wielkimi krokami nadchodzi odwilż...
A to stare zdjęcie,ale nowe pytanie- Czy w czasie Wigilii Bożego Narodzenia znajdują się u Was orzechy, które w tym dniu łupiecie i jecie?Przyznam się,że w moim rodzinnym domu był taki zwyczaj.Czas na łupanie orzechów był po kolacji wigilijnej, po części oficjalnej, już tak bardziej "na spocznij". Ostatnio w poniedziałkowym teatrze telewizji oglądałam "Ich czworo" Gabrieli Zapolskiej( świetna, w znakomitej obsadzie) i tam własnie padło takie sformułowanie- Wyszliśmy po orzechach( z Wigilii) Wywołało to u mnie fale wspomnień. W sieci znalazłam informację, orzech włoski symbolizuje mądrość,a laskowy płodność. Nie tyle jedzenie orzechów w Wigilię, co ich łupanie ma w następnym roku zapewnić dobrobyt pieniężny.To tyle.Pozdrawiam Was serdecznie.

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Radosne Święto zimową porą

Witajcie, dziękuję za wszystkie komentarze. Jeśli nie byłam u kogoś z rewizytą,to będę! Zima zawitała i białe serwetki są jak najbardziej na czasie,więc i ja chwyciłam za szydełko i jedną wydziergałam.
Ujął mnie sposób wykonania tej serwetki. Najpierw część środkowa,później każdy "promyk" wykonany osobno, na końcu koronka brzegowa.
Wykonana kordonkiem Maxi, szydełko 1,5 mm, więc średnica 42 cm.
Wczoraj córka z wnuczką zaprosiły nas, czyli babcię i dziadka na kawę, i ciasto do cukierni. Tarta z budyniem i malinami była wyborna...Spoko, cukier mam w normie( ostatnio robiłam badania).Życie potrafi być piękne!
Wszystkim moim blogowym koleżankom z okazji Dnia Babci- zdrowia, pogody ducha i wszystkiego co najlepsze.

wtorek, 9 stycznia 2018

Złoty sen w zimowy czas

Witajcie w 2018 roku! Dziękuję za wszystkie wspaniałe życzenia świąteczne i noworoczne. Te na blogu i te wysłane pocztą polską. Wiem, że cokolwiek późno,ale życzę Wam zdrowego, dobrego, błogosławionego roku 2018.
A to moja świąteczna tablica korkowa.
Grażyna Jaromin- Gałuszko w swoich powieściach pisze najczęściej o przyjaźni,relacjach i solidarności między kobietami. Podobnie jest w "Złotym śnie". Po wielu latach wraca do pensjonatu dawna bywalczyni tego urokliwego miejsca. "Bywalczyni" to chyba zbyt szumne słowo.Kiedy jako dziewczynka pojawiała się z matką w popularnym kurorcie, była cichym, spokojnym dzieckiem i mało kto zwracał w ogóle na nią uwagę. Chodziła własnymi drogami i przepadała na całe godziny. Tymczasem jej powrót już jako dojrzałej kobiety tak wiele zmienił, szczególnie w życiu jej dawnej przyjaciółki...
I cytat z tej książki: "Pomyślałam,ze obie tęsknimy za tym samym.Za domem, w którym tętni życie, ludzie spotykają się przy kuchennym stole i godzinami rozmawiają o niczym."
Zima to dobry czas( nawet taka bez śniegu) aby spotkać się przy stole, niekoniecznie kuchennym i niekoniecznie suto zastawionym, z bliskimi, znajomymi, przyjaciółmi, i pogadać o wszystkim i niczym. Dodać sobie otuchy, pogwarzyć, miło spędzić popołudnie, wieczór...
A dekoracje świąteczne, rozświetlona choinka, tudzież inne elementy świetlne dodatkowo podkreślają i dodają blasku tym zwyczajnym, niezwyczajnym spotkaniom. Wszystkiego dobrego!