sobota, 9 stycznia 2016

Śląska makówka

Śląska makówka. Składniki 25 dag maku, 1 litr mleka, 20 dag chałki maślanej, 3 łyżki cukru, pól szklanki miodu, po 5 dag posiekanych rodzynek, migdałów i orzechów, 5 dag skórki pomarańczowej( pokrojonej) pól laski wanilii, łyżka masła, 3 łyżki rumu.
Wykonanie: 1. Mak sparzyć, osączyć i dwukrotnie zemleć w maszynce o drobnym sitku. Bakalie przesmażyć z masłem i miodem, stale mieszając.Dodać mak i jeszcze chwilę smażyć.Do maku wlać 1/2 litra mleka, zagotować, dodać skórkę pomarańczowa i rum. 2. Z chałki okroić skórkę, miąższ pokroić na cienkie kromki.Zagotować w garnku resztę mleka z cukrem i wanilia.Maczać w nim kromki chałki, tak żeby mocno nasiąkły. 3. Salaterkę wyłożyć folią spożywczą. Na dnie ułożyć warstwę masy makowej i przykryć ja warstwą chałki. Układać na przemian kolejne warstwy maku i chałki. Ostatnią powinien być mak. 4. Przykryć i odstawić na 3 godziny do lodówki. Przed podaniem przełożyć na talerz, usunąć folie spożywczą, udekorować.Mój komentarz Przepis pochodzi z numeru specjalnego czasopisma"Moje Gotowanie"- Boże Narodzenie, potrawy regionalne Nr 8/2007. Niezłe. Zawiozłam makówkę na Wigilię, wszystkim smakowała. Zamiast rumu dałam Finezję migdałową, chałkę sama upiekłam z przepisu, który znalazłam w internecie( rewelacyjnie mi wyrosła i była pyszna. Warkoczy nie plotłam, bo chodziło o miąższ przecież.)
Rozpoczął się Karnawał, na wsiach po drugiej wojnie światowej zwany Zapustami Dziś jest to już nazwa nieco zapomniana. Mięsopust czyli zapusty trwały od Trzech Króli do północy we wtorek przed środą popielcową. Karnawał na wsi wypełniony był przeróżnymi zabawami, ale też i ciężką pracą. Panny zbierały się na skubaniu piórek, mężczyźni w stodołach młócili snopy zboża. A po pracy tańce i podjadanie. A co podjadali? Kiszkę smażoną z cebulką, grubo krajaną opiekaną wędzonkę, kawałki gotowanej jagnięciny, moskola( placek pieczony na blasze na kuchni węglowej), biały chleb, zwijańce z marmoladą (strucle) i białą kawę." Może panowie szlachcice jedli dużo i opijali się w karnawale, może młynarz, wójt albo olejarze obżerali się gęsiną i wędzoną jagnięciną.Gospodarze chudzi jadali skromnie, chociaż wciąż marzyli o tłustym. Było wielkim wstydem, jeśli na zabitej świni była chuda spyrka."( czyli słonina). Informacje zaczerpnęłam z artykułu" Zapusty na wsi. Gawędy kulinarne Wandy Czubernatowej " Za miastem" 1/2007. Niestety to czasopismo wychodziło krótko, a szkoda.
W karnawale od domu do domu chodzili kolędnicy. U mnie zaraz po Trzech Królach z kolędą przyszedł ksiądz proboszcz. Wychodząc stwierdził: Posiedziałem, pogadałem,żeby nie było ,ze wpadłem jak po ogień!" Fakt, posiedział, pogadał.
Moja wnuczka uwielbia jajka z niespodzianką.W jednym z nich znalazła takiego żółwia ze szkiełkiem dzielonym na cztery. Po przyłożeniu do oka widzimy ten sam obraz w czterech odsłonach. Najlepiej popatrzeć na rozświetloną choinkę. Mała rzecz,a cieszy i śmieszy. Niedługo zaprezentuję coś z robótek,ale póki co, nie mogę nawet pokazać jak postępują prace bo to będzie prezent dla pewnej miłej Osóbki. Dziękuję za zaglądanie, czytanie komentowanie. Dobrego świętowania niedzieli tym bardziej,że jutro niedziela Chrztu Pańskiego. Gra też Orkiestra Świątecznej Pomocy. Bądźmy hojni.

19 komentarzy :

  1. Ależ mi narobiłaś smaku-uwielbiam wszelkiego rodzaju ciasta z makiem:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ta makówka Jadziu, jest w sumie prosta w wykonaniu. Podobnie jak ciasta bez pieczenia nie ma obawy,że nie wyrośnie, nie uda się itp. Pozdrawiam

      Usuń
  2. Uwielbiam mak! Na pewno by mi smakowała ta śląska makówka:)
    P.s. Dziękuję za kartkę, dopiero dotarła;/
    P.s.2 Samochód jak zawsze jest potrzebny;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A to mnie zaskoczyłaś z tą kartką! Dostałam zapewnienie od pani w okienku,ze kartka powinna dojść na czas...Okazuje się,że po miedzy - powinna, a doszła jest potężna różnica. Ale i tak wiesz,że życzę Ci wszystkiego co najlepsze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Makówki nie znam, ale wygląda bardzo apetycznie ;-)) Małe rzeczy czasem cieszą najbardziej, poza tym tworzą większą całość ;-)) Pozdrawiam Nowo Rocznie ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą. Również serdecznie Cię, Karolino pozdrawiam w Nowym Roku!

      Usuń
  5. Smak dzieciństwa chałka z mlekiem pychota ,ale takiego połaczenia nie probowałam znów pysznie u Ciebie pozdrawiam IWONA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jadłaś chałkę z mlekiem?! Ja pamiętam- bułkę z mlekiem! Danie mleczne było u mnie obowiązkowe- albo na śniadanie, albo na kolację. Pozdrawiam Cię Iwonko serdecznie

      Usuń
  6. Na pewno jest pyszna ta majówka.uwielbiam ciasta z makiem.Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Małgosiu i też pozdrawiam!

      Usuń
  7. Na pewno jest pyszna ta majówka.uwielbiam ciasta z makiem.Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Należę do miłośników maku, więc na pewno się skuszę:))) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja uwielbiam makówki, to nasz śląski, pyszny, świąteczny smakołyk...
    Święta bez makówek - niemożliwe.
    Moje robię odrobinę inaczej, ale ważna jest idea, mak, bakalie, mleko, chałka, ja robię z sucharów...
    mniammm.

    Pozdrawiam,
    Martita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuchnię śląską lubię, makówkę robiłam pierwszy raz. U nas robi się głównie makowce i kluski z makiem,ale typowo regionalnego przepisu na potrawę z makiem chyba nie mamy. Pozdrawiam Cię Martito serdecznie

      Usuń
  10. u nas takie makówki nie były przygotowywane, jeśli mam okazję poczęstować się makowcem to zawsze próbuję.

    graliśmy, graliśmy z orkiestrą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My, Alis- też! Na przekór tej nagonki na Jura Owsiaka- daliśmy jeszcze raz tyle co zwykle, nawet Perro biegał z przyklejonym serduszkiem na głowie. Pozdrawiam

      Usuń
  11. Fantastyczny przepis :-) U mnie niestety chałka, jak upiekę, zostaje zjedzona zanim ostygnie... :-)
    Szkiełko świetne - niebanalna niespodzianka i interesująca nie tylko dla dzieci :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny ten żółwik! A pamiętasz "kalejdoskop"?
    Makówek nigdy nie robiłam. Kutię próbowałam ale mnie nie zachwyciła. U nas robi się kluski z makiem i mogłyby być te kluski tylko i wyłącznie na stole w Wigilię. Kiedyś zostało mi trochę tego maku i zamroziłam. Równie rewelacyjnie smakowały mi takie kluski z rozmrożonym makiem..jakoś wiosną ☺
    No i jeszcze bombki! Ja uwielbiam takie "starożytne".. z takimi środkami jak na fotce. Powieszone w odpowiednim miejscu przy świecącej lampce mienią się kolorami. To chyba magia wspomnień z dzieciństwa...teraz juz nie ma takich "magicznych bombek", zazwyczaj jednobarwne i plastikowe.
    "Muchomorka" mam takiego samego...

    OdpowiedzUsuń