środa, 21 października 2015

Przeczytane w prasie kobiecej

Witajcie, Od pewnego czasu budzę się bladym świtem, gdy dom i wszyscy jego domownicy pogrążeni są we śnie. Czasem udaje się jeszcze zasnąć, a częściej nie.Wstaję i krzątam się. Dziś pomyślałam sobie,że może by tak coś napisać...Dwa słowa tytułem wstępu.Czytam od najmłodszych lat, jak pewnie większość z Was. Przetwarzam w głowie masę informacji.Jestem typową kobietą i tak w prasie, jak i książkach interesują mnie typowo kobiece tematy- miłości i jej braku, samotności, empatii, przemijania, lęku przed nim, strachu przed chorobą i śmiercią itp. Podobno kiedy szukamy informacji bierzemy pod uwagę dwa scenariusze: albo chcemy potwierdzenia tego co już wiemy, albo chcemy dowiedzieć się czegoś nowego, czego nie wiemy. Interesują mnie obydwie opcje. Nie mogę wyjść z podziwu jak wielką popularnością cieszy się na blogu tekst o Andrzeju Stasiuku. Dokonałam w nim pewnych skrótów. Powołałam się oczywiście na oryginalny tekst i nazwisko autora. A piszę to dlatego,że zamierzam cytować błyskotliwe wypowiedzi,a jednocześnie nie robić plagiatów, nie przypisywać cudzych słów sobie,bo to nieetyczne i niebezpieczne.A zatem zaczynam.Dziś o cudzie naszych czasów czyli długoletnich związkach małżeńskich. Zdaniem profesora Bogdana Wojtyszko ważna w związku jest intymność i bliskość. " Intymność.Przyjazne uczucia wobec partnera, wspólny świat oraz to , jak para reaguje na kryzysy. Jedną z ważniejszych funkcji związku jest zapewnienie sobie wsparcia społecznego. Jeśli partner zostanie naszym najlepszym przyjacielem, nie tylko rozumie nas intelektualnie, ale też emocjonalnie." Jednym słowem potrafi nas wspierać słowami, gestem ( np. przytulenie) wtedy gdy tego najbardziej potrzebujemy.Kompromis zastąpił Wojtyszko słowem- współpraca.- "Kompromis jest zwykle nietrwały, bo nikogo nie zadowala. Trwała jest współpraca, czyli znajdowanie rozwiązań, które realizują cele każdego z partnerów.Ale to wymaga autentycznej troski o dobro partnera, wychodzenia poza swoje ograniczenia, przyzwyczajenia, interesy." Jacek Masłowski psychoterapeuta i filozof w rozmowie z Anną Maruszeczką na pytanie -Na czym polega sens bycia razem powiedział-" Na tym,żeby stworzyć sobie okazje do przekraczania samego siebie, własnych ograniczeń.Żeby wyjść z egocentryzmu, zacząć widzieć,że jest jeszcze drugi człowiek i jesteśmy mu do czegoś potrzebni.Istotą długotrwałego związku, opartego na bliskości, jest wzajemne służenie sobie." To tyle na dziś. Kontynuować temat??? Wykorzystałam dwa wywiady: "Nie szukaj drugiej połówki" Wysokie Obcasy nr 33/2014 i "Cud naszych czasów" "Uroda" listopad 2015. Dziękuję Ali, Justynie i Kasi za komentarze pod poprzednim postem, Wszystkim za zaglądanie, czytanie. Pozdrawiam serdecznie. Dobrego, przyjemnego dnia Wam życzę.

10 komentarzy :

  1. Podobno kiedy szukamy informacji bierzemy pod uwagę dwa scenariusze: albo chcemy potwierdzenia tego co już wiemy, albo chcemy dowiedzieć się czegoś nowego, czego nie wiemy.
    Myślę, że to prawda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz! Pozdrawiam Cię serdecznie

      Usuń
  2. No wiesz z tym służeniem to bym dyskutowała , ja wolę określenie wspierania się, przecież długi związek , to nie tylko walka o wyższość w nim a miłość , miłość , bo jeśli się nie kocha to i nie wspiera , pomaga , walczy i snuje wspólnych planów , ja zawsze powtarzam ,że kocham tak mocno jak później tak mocno mogę przestać ha ha tak dla równowagi w związku pozdrawiam Dusia [ świetny temat]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Dusiu za świetną wypowiedź ! Oczywiście można się spierać czy słowo - służenie- jest właściwym określeniem, bo ono kojarzy się nam niezbyt dobrze. Z niewolnictwem ?! W każdym razie wywołuje bunt. Jeszcze do tego wrócę. Długo zastanawiałam się czy" ruszyć" pewne tematy. Widzę,że jest akceptacja, więc będę pisać.Muszę tylko solidnie się przygotować, bo na to zasługujecie! Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  3. Hmmmm.... Mam nadzieję, że dobre małżeństwa właśnie tak mają. U mnie jest niestety troszeczkę inaczej. I służenie też jest raczej jednostronne...
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz Kasiu! Cieszę się,że jest odzew na ten post. Będę pisać dalej i liczę na komentarze z Twojej strony! Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  4. Ja też uważam, że słowo służba zbyt jednostronnie się kojarzy. Wydaje mi się raczej, że bardziej pasuje tu słowo "szacunek". Jeśli jestem z kimś, to szanuję jego zdanie. Jestem w stanie dopuścić do siebie myśl, że komuś pasuje coś innego niż mi. Jeśli oczekuję, że ktoś zrozumie (bądź chociaż będzie próbował zrozumieć) mnie to staram się szanować jego odmienne zdanie. A dalej to już konsekwencje takiego myślenia, czyi pójście na kompromis - wtedy, kiedy dla drugiej osoby jest to ważne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe wypowiedź i spostrzeżenia.Dziękuję za ten komentarz Miko! Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  5. I mnie słowo służenie źle się kojarzy. Długoletni związek to miłość, szacunek i cały worek kompromisu:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję agulcu za Twój komentarz! Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń