poniedziałek, 17 listopada 2014

Kluski na sposób boloński

Dziś znowu kulinarnie. Ziemniaki od mojej sąsiadki Barbary, dobre produkty, moje umiejętności = dobre kluski. Ciasto:80 dag ugotowanych ziemniaków, 6 łyżek mąki ziemniaczanej, 2 łyżki mąki pszennej, jajko. Farsz: gotowane mięso np.łopatka, 2 cebule, po 1 pietruszce i marchewce, kawałek selera, kilka pieczarek, 1 puszka pomidorów krojonych, olej, sól, pieprz, tymianek, 2 łyżki koncentratu pomidorowego, 2 ząbki czosnku.
Wykonanie: 1.Cebule, marchewkę, pietruszkę i seler obierz, pokrój w kostkę, pieczarki skrój. Warzywa podsmaż na oleju. Dodaj mięso i mieszając smaż 8 minut. Masę przypraw solą i pieprzem. Dodaj koncentrat pomidorowy, wymieszaj, ostudź. 2. Ziemniaki przeciśnij przez praskę. Wymieszaj z obiema rodzajami mąki. Dodaj jajka . Przypraw solą i pieprzem( ewentualnie też muszkatem) Dobrze wyrób. Z ciasta formuj placuszki. Nakładaj na nie niewielkie porcje farszu( trzeba wykorzystać połowę masy)Mocno zlep , formując kule. Wkładaj je do posolonego wrzątku i gotuj kilkanaście minut. 3. Pozostałą masę mięsno- warzywną przełóż do rondelka. Dodaj pomidory,tymianek duś 10 minut. Przypraw obranym , przeciśniętym przez praskę czosnkiem. Sosem polej kluski.
Moja przyjaciółka umie sobie mężczyzn okręcić wokół małego palca. Przyjechała do mnie na zupę z dyni. Samochód postawiła na poboczu. Gadamy w najlepsze gdy nagle- głośne trąbienie. Wielki tir przejeżdżał po naszej wąskiej drodze. Wybiegłyśmy na drogę. Z szoferki machał do nas uroczy młodzieniec. Ola wsiadła do auta...Odwróciłam się tylko na moment, a gdy znowu spojrzałam...zobaczyłam samochód w rowie. Sąsiad musiał wyciągać ciężki sprzęt maszynowy czyli traktor. Nadjechał mój mąż , siadł za kierownicą i poszło...
Oryginalne kwietniki.
Perro w jesiennych listkach tawuły.
Mój dereń jeszcze w jesiennej szacie.( teraz nie ma już liści) Dziękuje za odwiedziny i komentarze. Dobrego tygodnia Wszystkim Wam życzę.

11 komentarzy :

  1. Skąd masz tyle zielonych bucików :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Avo, to niestety nie moje buciki, ale jakiegoś mieszkańca Poddębic. Po prostu fotografuje ciekawostki, a to jedna z nich.

      Usuń
  2. Apetyczne kluski , tylko, że u nas tylko ja jem kluski :-(( dla siebie samej nie chce mi się ich szykować :-((
    Kwietniki ciekawe, a co trezba sobie otoczenie urozmaicać ;-)) Jesienny Perro piękny! ;-))

    OdpowiedzUsuń
  3. apetycznie, dramatycznie , zjawiskowo dużo się dzieje ... piękne zdjęcia Pozdrawiam ciepło Iwona

    OdpowiedzUsuń
  4. Super pomysł z tymi kaloszami-doniczkami! Uwielbiam kluski i chętnie bym Ci je podkradła:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Podoba mi się pomysł na kaloszowe doniczki ;-) Kluseczki pyszne, uwielbiam i ja i przepis podkradam. Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Lekko przesuszona, Agnieszko. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Kluchy to Ja uwielbiam,ale takiego połączenia jeszcze nie znałam,muszę wypróbować:)
    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
  8. Ostatni wiechałam do rowu zimą 2006r. i sympatyczny pan mnie wycągał - czyli od czsu do czasu muszę, bo się uduszę;).ola

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojej ale niemiła niespodzianka, ważne, że się dobrze skończyło, a pomysł na obiad bardzo ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń