sobota, 29 marca 2014

Obrazki wiosenne

Fiołek leśny czyli viola silvestris. Cała leśna polanka. Pięknie śpiewa o nich Sława Przybylska w piosence " Słodkie fiołki" Piosenka stara, ale jara...
Wiosna się budzi w młodych listkach. Prezentuje zdjęcia z wczorajszego spaceru. Spieszę się, bo za dzień, dwa to zdjęcie będzie już nieaktualne. Przyroda budzi się i za chwilę buchnie zielenią.
Ach, jak mnie cieszy to zdjęcie! Gałązka dzikiej śliwy.
Pień sosny uchwycony celowo ma ciekawy brązowy kolor.
Zachód słońca na polach.
Wiosną ogarnia mnie niemoc i nieokreślona tęsknota...Trzeba to przeczekać. Zaczęłam piosenką i teraz też będzie o piosenkach. Od miesięcy znowu słucham radiowej " Trójki". Wsłuchuję się w piosenki, które zdominowały ten program. Polubiłam "Beksę" Artura Rojka, (aktualnie nr 1 na liście przebojów Niedżwiedzia). Dla mnie rewelacja to zespół " Pustki". Piosenki przypominają dziecięce wyliczanki. Teraz bardzo promowana jest- "Się wydawało"( bardzo ją lubię) Basia Trzetrzelewska z Brodką też mają fajną piosenkę... Myślę, że dzisiaj jedne teksty mają charakter symboliczny, nie ma jednej, czytelnej wykładni, każdy słyszy to co chce i interpretuje to tak jak chce, albo jak w przypadku "Mam bałagan" mają bardzo czytelne przesłanie. Głośny, dynamiczny, wibrujący w uszach refren sugeruje jedno- chaos. A zatem "Mam bałagan, mam bałagan! Robię porządek, to mi pomaga!" Piosenki mają wpadać w ucho i tak jest! A zatem do obowiązków! Słońce świeci, trzeba wykorzystać dzień. Dziękuję za odwiedziny. Inie, Karolinie i Beacie za komentarze pod poprzednim postem. Miłej soboty Wszystkim życzę!

piątek, 28 marca 2014

Zagadka i trochę wiosny w piątek

Nad tym haftem ostatnio się trudzę. Obrazek jest niewielki 18x24 cm, ale to haft gobelinowy, więc dłubanina, która wolno postępuje do przodu. Prezentuję fragment. Zagadka Co przedstawia dalsza część obrazka? Nie trudno będzie to odgadnąć patrząc na tę chałupkę, dlatego wprowadzam pewne utrudnienie. Oprócz rzeczownika należy podać określenie czyli przymiotnik według własnej fantazji. Zobaczymy kto będzie najbliżej prawdy. Jeżeli to ...., to jakie? Rozwiązanie nastąpi w przyszłym tygodniu. Mam nadzieję wtedy pokazać cały obrazek.
Ten deser pokazuje tylko dlatego, że lubię fotografować tego typu "obiekty". Dziś nie będzie przepisu...
Trochę wiosny...Pąki kasztanowca.
Fiołeczki kwitną stadami przy drogach i dróżkach...
Podbiały w mokrym rowie. I znowu jak co tydzień mamy piątek. Miłego dnia, udanego weekendu. Dziękuję za odwiedziny na moim blogu i dotychczasowe komentarze. Pozdrawiam Wszystkich serdecznie.

wtorek, 25 marca 2014

Trochę o psie, trochę o rekolekcjach

Perro podczas leśnego treningu. Ostatnio nasz pies miał dylemat, jego stado rozeszło się, pańcio wracał po coś do domu, Justyna z Kaliną szły dalej...I co tu zrobić? Wracać z panem, czy zostać z dziewczynami?! Został z nimi, widocznie uznał, że bardziej się im przyda. Z kolei pozostawiony w domu potrafi stać godzinami na deszczu wypatrując naszego powrotu.
Perro najlepiej czuje się na rozległych przestrzeniach, biega, zatacza koła...Chodzenie na smyczy to katorga. Nie lubi robienia zakupów, bo wtedy musi być przywiązany przed sklepem na smyczy. Potrafi zaprotestować- ostentacyjnie wraca do samochodu, woli czas zakupów przeczekać na tylnym siedzeniu samochodu. Biegnąc chodnikiem z wdziękiem omija ludzi niczym słupki na agality. Jednocześnie budzi wtedy przerażenie, jest bądź co bądź dużym psem. Niektórzy widząc przebiegającego obok nich Perra wstrzymują oddech. Dlatego psy rasy border collie moim zdaniem zdecydowanie nie nadają się do miasta.
W niedzielę zaczęły się u nas rekolekcje. W tym roku gościmy bernardyna- ojca Juliana. To jego pierwsze rekolekcje. Dobrze sobie radzi. Słucham go uważnie. W niedziele wyjaśniał dzieciom potrzebę Wiary w Boga. Mniej więcej tak. Człowiek to istota, która nieustannie pragnie więcej i więcej. Więcej dóbr, pieniędzy, wrażeń, podróży itp. itd. Tymczasem ziemskie dobra nie są w stanie człowieka zaspokoić. Jest w duszy człowieka miejsce należne tylko Bogu i tylko On może je wypełnić. Z kolei Don Camillo w ogłoszeniach jak zwykle dał próbkę swoich umiejętności kabaretowych." W środę spowiedź. Dorośli wchodzą dopiero po wyjściu gimnazjalistów. Im trzeba zrobić dużo miejsca, bo oni, pędzą, lecą...Bo wiecie oni się na LEKCJE spieszą..." To tyle. Coś tam szydełkuję, coś tam wyszywam, ale póki co nie mam co pokazać, może pod koniec tygodnia. Witam Annę w moich skromnych progach. Dziękuję Wszystkim za odwiedziny i komentarze. U nas mży i pochmurnie, więc miłego dzionka w serduszkach słonka!

piątek, 21 marca 2014

Moje kwiatuszki

Skoro wiosna to kwiaty.
Szydełkowy narcyz. Każdy płatek robi się osobno. Jest przy ty trochę zabawy i o to chodzi...
Sama radość!
Krokami" mierzymy" Rynek. Wiosna przywitała nas ładną pogodą. Dziękuję za odwiedziny na moim blogu, komentarze. Dobrego piątku, miłego weekendu Wszystkim życzę.

poniedziałek, 17 marca 2014

Historyjka obrazkowa- Rozmowa Perra

Korzystając z tego, że pogoda pod psem prezentuję historyjkę obrazkową z Perrusiem w roli głównej. Znajdujemy się w T K. Właśnie nasz Perro z pańciem znaleźli się pod posesją pana S. gdzie porządku pilnują Bury z Czarnym. Zazwyczaj obydwa psy " witają" Perra już przy bramie głośnym ujadaniem. Następnie w zależności od aktualnego nastroju i chęci- jeden lub obydwa psy biegną do części ogrodowej " rozmówić się" z Perrem. Na zdjęciu widać wyraźnie, że na konwersacje zdecydował się Bury.
Płot sąsiedniej posesji sugeruje, że trzeba ostro wyhamować...
I znowu rundka wzdłuż siatki.
Przyszła pora na wymianę myśli i wzajemnych uprzejmości. Buras w ofensywie.
Bury nie był jednak zbyt uprzejmy i miły. Perro uznał, że czas na zdecydowaną rozmowę.
Na tym etapie wyciąga się wszelkie dostępne argumenty.
Czarny porzucił swoje dotychczasowe zajęcie i postanowił przybiec Buremu na odsiecz.
Jak to dobrze, że rozmówców dzieli płot, a konkretnie siatka, bo szanse są nierówne- dwóch na jednego! Jeżeli dobrnęliście do końca tej historyjki obrazkowej to bardzo się cieszę. Następnym razem opowiem o przygoda Perra w mieście. Dziękuję za odwiedziny na moim blogu, pochwały Niedzielnego łakomczuszka...Pozdrawiam Wszystkich serdecznie i mimo wiatrów, i deszczu życzę pogody w serduchach!

niedziela, 16 marca 2014

Ciasto Niedzielny łakomczuszek

Ciasto Niedzielny łakomczuszek.
Ciasto: 3 szklanki mąki pszennej, szklanka cukru, 25 dag margaryny, 2 jajka, łyżeczka proszku do pieczenia, cukier waniliowy, tłuszcz do wysmarowania formy. Z podanych składników zagnieść ciasto i podzielić je na dwie części. Jedną część włożyć do zamrażalnika, a drugą częścią wyłożyć dno i boki natłuszczonej tortownicy. Następnie ciasto ponakłuwać widelcem i w temperaturze 200 stopni podpiec na złoty kolor.
Nadzienie: budyń waniliowy, 3/4 litra mleka, 3 owoce kiwi, 3 mandarynki. Na mleku ugotować budyń i gorący wlać na podpieczone ciasto. Owoce obrać i pokroić, a następnie wyłożyć na budyń. Na owoce zetrzeć ciasto z zamrażalnika. Można wierzch posypać " grubym " cukrem kryształem. Piec jeszcze około 30 minut, w temperaturze 200 stopni. Uwaga W zależności od pory roku i upodobań, do ciasta można dodać inne owoce. Można również użyć innego budyniu.
Przepis pochodzi z zeszytu " Ciasta na stół" - maj- czerwiec 3/34/2004. Pogoda nieco się popsuła, wiec trzeba było sobie poprawić nastrój... Dziękuję Inie, Eli, Irence, Lunie, Karolince, Agulcowi, Dusi, Oli, Danieli, Iwonce i Ali za komentarze pod poprzednim postem. Dobrej niedzieli i znośnego początku nowego tygodnia. Pozdrawiam Wszystkich serdecznie. Iza

środa, 12 marca 2014

Las w marcu.

Las sprawia jeszcze wrażenie uśpionego...Ale już widać pierwsze przejawy przebudzenia.
Krople żywicy, które perlą się na pniu wyglądają jak drogocenne klejnoty.
Promienie słońca rozświetlające gałęzie świerku.
Niedawno przeprowadzono większą ścinkę drzew, bo pnie, pniaczki leżą wszędzie...Droga prowadzi do wsi...Intryguje to światło na końcu...
Kwitną podbiały- znaczy, że wiosna!
Trznadel Wygląd: Czerwono- brązowy kuper; samce mają cytrynowo-żółtą głowę, a samice bladożółtą; na głowie ciemniejsze strużki. Młode są podobne do samicy. środowisko: pola, łąki, ugory polne drogi. Gniazduje także w zagajnikach i na obrzeżach lasu. CiekawostkaJego śpiew wybrał Beethoven na motyw swojej V Symfonii, ale skrócił wątek pieśni trznadla i przedstawił go w wielu wariacjach. Ja siedziałam z godzinę z atlasami i na necie, żeby odgadnąć jakiego ptaka uchwyciłam aparatem. Ktoś błyskawicznie odgadł. Jestem pełna podziwu!!!Ale się nie ujawnia...Zachęcam, a nagroda czeka! Pozdrawiam Wszystkich serdecznie. Miłego dzionka, wesołego słonka!

wtorek, 11 marca 2014

Serwetki, podkładki i wiosenna zagadka

Serwetka wachlarzykowa o średnicy 29 cm.
Wspaniale pasuje do kolekcji- Wszystko pomarańczowe. Wykorzystałam kordonek Maxi ecru i kordonek Garden pomarańczowy.
Tu z kompletem ściereczek. Taki prezent wybrałam sobie na Dzień Kobiet- komplet ściereczek kuchennych.
Serweta o średnicy 51 cm, niebiesko- żółty melanż.
Z tą serwetką było tak. Zrobiłam ją już jakiś czas temu i wydała mi się wtedy jakaś dziwna. Teraz ją znalazłam, wyprałam, wykrochmaliłam i napięłam. I okazała się niczego sobie.
Będąc w niedziele w lesie namierzyłam taką oto ptaszynę. Pierwsza osoba, która odgadnie co to za ptak dostanie...
podkładki. Mają one średnicę 14 cm i idealnie nadają się pod kubek. Będą jeszcze inne kolory ( do uzgodnienia) To tyle na dziś. Dziękuję za komentarze, docenienie moich prac. Mam się już lepiej- jeśli chodzi o przeziębienie, dziękuję za troskę i rady wyrażone w komentarzach. Witam serdecznie Ursę- nową obserwatorkę mojego bloga! Na dworze coraz cieplej, miło jest wyjść do ogrodu. Miłego dnia, dobrego tygodnia!

sobota, 8 marca 2014

Dzień Kobiet i czasopisma robótkowe marzec 2014

W Dniu Kobiet słodkości różnej maści i spełnienia marzeń! Na zdjęciu mój deser cytrynowy. A robię go tak: rozpuszczam galaretkę w jednej szklance gorącej wody, studzę, a potem dodaję 2 waniliowe serki homogenizowane. Wychodzi deser na 4 pucharki. Na wierzch galaretka według instrukcji na opakowaniu i dowolna dekoracja. W ten sposób można tworzyć prawdziwie pastelowe, tęczowe desery. Trochę trwa, bo trzeba każdą warstwę zostawić do zastygnięcia w lodówce, ale jaki efekt!
Wczoraj kupiłam dwa nowe czasopisma robótkowe- Szydełkowanie Wielkanoc i Szydełkiem i na drutach.
W " Szydełku i na drutach" miedzy innymi piękny wzór na siatkową poduszkę w róże. I wierszyk reklamujący Robótki Ręczne: " Gdy zmieniasz wystrój domu i chcesz mieć dobre skutki spójrz, jakie można stworzyć wspaniałe wręcz robótki"
W Szydełkowaniu- Wielkanoc między innymi dużo ciekawych wzorów serwetek szydełkowych...
Tymczasem Sabrina Robótki extra- Szydełkowe dekoracje- Co niebywałe- wydrukowała ponownie numer zeszytu 1 z 2007 roku! Po siedmiu latach to samo!
Grafika komputerowa mojego deseru. To tyle. Dopadło mnie bolesne przeziębienie. Będę śmiać się płacząc z bólu! Dziękuję Drogie Kobietki za odwiedziny i komentarze pod poprzednim postem. Radosnego Dnia Kobiet !

czwartek, 6 marca 2014

Curry z kurczaka

Ostatkowa kolacja przy świecach. Curry z kurczaka.Składniki Kurczak, 3 szklanki wywaru z włoszczyzny,3-4 cebule, banan, 2 łyżki świeżego soku z pomarańczy, garść wiórków kokosowych, 6-8 suszonych śliwek kalifornijskich, 2 łyżki średnio ostrego curry, szczypta ostrej papryki, łyżka przecieru pomidorowego, po garści migdałów i rodzynek, olej do smażenia, sól.
Sposób przygotowania Tę potrawę najlepiej przygotować dzień przed podaniem. Włożyć kurczaka do wrzącego wywaru i ugotować. Kiedy będzie miękki, wyjąć, ostudzić, obrać ze skóry, wyjąc kości. Migdały sparzyć i obrać ze skórki. Cebulę pokroić i podsmażyć na oleju, przełożyć do rondla, zalać rosołem i gotować na małym ogniu. Następnie dodawać kolejno: jabłko starte na tarce o dużych oczkach, banana rozgniecionego widelcem, sok z pomarańczy, wiórki kokosowe, pokrojone suszone śliwki, curry, paprykę, przecier pomidorowy, migdały i sól do smaku. Gdy sos zgęstnieje, wsypać opłukane rodzynki. Do garnka z ostudzonym sosem włożyć kawałki kurczaka, wstawić do lodówki. Następnego dnia zagotować. Podawać z ryżem ugotowanym na sypko.Moje uwagi Podałam oryginalny przepis, ale można go dowolnie zmieniać. Zamiast curry w proszku dodać doskonałą pastę curry. Ja dałam łyżkę żółtej. Zamiast soku dodałam dwa niewielkie pokrojone pomarańcze. Koncentratu pomidorowego dałam więcej, bo lubię. Dodałam minimalną ilość cebuli, ale tylko dla tego, że teraz w ogóle jej nie jem. Ogólnie rzecz biorąc jeśli ktoś lubi curry z kurczaka- to jest doskonałe! Aczkolwiek dość kosztowne z uwagi na składniki.
Tymczasem zaczął się Wielki Post... Od dłuższego czasu smutkiem napawają wydarzenia u naszych sąsiadów na Ukrainie...Ukraińscy dominikanie proszą o modlitwę. Łączę się z nimi i odpowiem na apel.
Kwitnąca leszczyna. Zmiany w przyrodzie widać z dnia na dzień, jeszcze kilka dni temu warstwa lodowa na stawie, dziś już po niej ani śladu...Dziękuję serdecznie za odwiedziny na moim blogu, komentarze. Pozdrawiam Was serdecznie. Udanego czwartku, dobrego weekendu.